Protest rolników na Litwie. Tysiące traktorów wyjechało na ulice

Litewscy rolnicy w ramach protestu w związku z ich coraz trudniejszą sytuacją, w tym przeciwko szykowanym przez rząd RL zmianom podatkowym, wyjechali na ulice. W proteście ostrzegawczym uczestniczyli także Polacy z Litwy.

We wtorek na Litwie miał miejsce wielki protest rolników, którzy chcą zwrócić uwagę rządzących na swoją sytuację i sprzeciwiają się zmianom podatkowym, jakie szykuje rząd. Tylko w Wilnie przez półtorej godziny ulice blokowało ponad 50 traktorów, które jeździły po mieście. Łącznie, w całym kraju na ulice wyjechało kilka tysięcy traktorów. W proteście brali udział Polacy z Litwy.

Szef administracji Stowarzyszenia Producentów Zbóż Ignas Jankauska powiedział, że akcja ma charakter ostrzegawczy. – Chcemy pokazać władzom, że rolnicy są zjednoczeni – powiedział Jankauska.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl
 

Z kolei Kamal Zulfijev, szef Stowarzyszenia Rolników Rejonu Solecznickiego, w którym większość mieszkańców stanowią Polacy, wyjaśniał, że rolnicy chcą zwrócić uwagę społeczeństwa na problemy, „o których trzeba rozmawiać przy wspólnym stole”.

– Jeśli zakłócimy życie wilnian, to nie zrujnuje mojego sumienia. To ich sumienie powinien rujnować fakt, że mieszkańcom wsi jest źle, a jedno miejsce pracy na wsi tworzy 3–4 miejsca w mieście – powiedział Zulfijev.

Bronisław Potejko, rolnik ze wsi Józefowo rejonu wileńskiego, w rozmowie z portalem ZW.lt mówi, że rolnicy czują się „trochę oszukani”. Zaznacza, że w pracę rolnika angażuje się cała rodzina, a otrzymywane pieniądze są bardzo małe. „(…) jest nam bardzo trudno. Dajemy jednak sobie radę” – powiedział Potejko. Jego zdaniem, sytuacja pogorszyła się w ostatnich latach, po tym, jak wprowadzono sankcje na sery i inne produkty mleczne

„Część produktów zostało przywiezionych nie wiadomo skąd. Czujemy się zupełnie niepotrzebni” – mówi rolnik. „Ale na Litwie nie ma własnego mięsa i bydła, wszystko jest wywożone. Trzy tygodnie temu proponowali nam dosłownie euro za kilogram mięsa. Taka cena wcale nie ma sensu. 600 kilo mięsa wyniesie 600 euro. Za małego zapłaciliśmy 200 euro. Czy opłaca się wtedy zajmować hodowlą bydła? W końcu, to mięso, które mamy, i tak nie zostaje w kraju”.

Potejko powiedział, że dla niego ważne jest nie tyle to, żeby na sytuację rolników zareagowały władze, ale to, żeby „rolników usłyszeli ludzie (…) zwykli konsumenci, którzy każdego dnia kupują to mięso”. Jego zdaniem, to wstyd, żeby w takiej sytuacji na Litwę importować mięso np. z Egiptu. Zwraca też uwagę na import z Ukrainy:

„Rozumiem, że jest im trudno i potrzebują pomocy, ale tym niemniej – sami nie możemy na tym zarobić”.

Potejko dodał, że rolnicy z Litwy chcą, „aby po prostu ludzie się zastanowili, co kupują”.

Szef Stowarzyszenia Rolników Rejonu Solecznickiego krytykuje zmuszanie ludzi do akceptowania cen sprzedaży mleka bez ich pokazywania. Obecnie za litr mleka rolnicy z Litwy dostają nieco ponad 20 centów, czyli nawet dwa razy mniej, niże 10 lat temu, gdy stawka, po przeliczeniu, wynosiła 30–40 eurocentów.

Zulfijev twierdzi również, że Polacy z Polski jeżdżą po całej Litwie i skupują zwierzęta, a także paszę, ponieważ ich ceny są tu niższe niż w Polsce. Rolnicy z Litwy twierdzą też, że Polacy za litr mleka otrzymują znacznie więcej niż oni – nawet 43 eurocenty, czyli około 1,8 zł. Portal Wilnoteka zaznacza jednak, że faktycznie średnia cena w polskich spółdzielniach mleczarskich, według danych z 25 listopada br., waha się od 1,28 do 1,44 zł (29–33 eurocenty).

Inny rolnik biorący udział w proteście powiedział, że w przyszłym roku prawdopodobnie skończy z rolnictwem, mimo tego, że ma 300 ha ziemi. Skarży się, że ze 100 sztuk bydła zostało mu 28, ale wiosną nie będzie miał ani jednej. Zaznacza też, że mimo spadku cen w skupach, musi podnosić pensje.

Protestujący rolnicy krytykują też wysokie ceny traktorów i innych maszyn rolniczych. Zaznaczają, że faktycznie ten sprzęt nie należy do nich, lecz do banków, którym spłacają kredyty i od których z kolei odprowadzają podatki.

Rolnicy uważają, że sytuacja rolnictwa na Litwie jest krytyczna. Jak mówią, banki odmawiają im finansowania, a ludzie nie mają kapitału obrotowego. Ostrzegają, że jeżeli sytuacja się nie zmieni, to na wiosnę można spodziewać się masowego ogłaszania bankructwa.

Litewscy rolnicy rozpoczęli protest w połowie listopada. Początkowo stawiali na polach zielone krzyże, łącznie nawet 10 tys. w skali całego kraju, co miało symbolizować dyskryminację rolników w Unii Europejskiej. Teraz zapowiadają, że jeżeli władze Litwy nie zareagują, to na początku grudnia zorganizują masowy protest w Wilnie.

wilnoteka.lt / zw.lt / Kresy.pl

Czytaj kolejny artykuł
0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz