Rzecznik Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga Łukasz Łapczyński zaznacza, że zebrany dotąd materiał nie pozwala jednoznacznie rozstrzygnąć, czy spalona w Święto Niepodległości flaga była rzeczywiście flagą Ukrainy.

– Śledztwo zostało wszczęte; w jego toku będziemy wyjaśniać, czy w myśl przepisów Kodeksu karnego doszło do popełnienia przestępstwa, czy rzeczywiście została zniszczona flaga Ukrainy. Zebrany dotychczas materiał nie pozwala jednoznacznie rozstrzygnąć, czy jest to rzeczywiście flaga Ukrainy– powiedział Łapczyński. Materiały na temat incydentu z 11 listopada trafiły wcześniej do prokuratury.

Tuż po tegorocznym Marszu Niepodległości w mediach pojawiła się informacja o tym, że podczas manifestacji miało dojść do spalenia flagi Ukrainy. O sprawie informował korespondent „Gazety Wyborczej”, która wcześniej, podobnie jak stacja TVN, nie uzyskała akredytacji na to wydarzenie. Zamieścił on również nagranie w sieci, na którym widać parę zamaskowanych osób, które depczą, a następnie podpalają flagę w barwach niebiesko-żółtych.

PRZECZYTAJ: Ukraina żąda reakcji na spalenie ukraińskiej flagi na Marszu Niepodległości [+VIDEO]

Bardzo szybko zareagowała na to ukraińska dyplomacja w Polsce. Wasyl Zwarycz z ambasady Ukrainy w Warszawie stwierdził, że „Ukraina oczekuje natychmiastowej reakcji na ten haniebny i karygodny czyn”.Dyplomata zapowiedział również, że do polskiego MSZ zostanie wystosowana w tej sprawie oficjalna nota dyplomatyczna. Kijów domagał się także przykładnego ukarania sprawców spalenia flagi.

Zdecydowana większość mediów, zarówno w Polsce jak i na Ukrainie podaje, że 11 listopada zniszczono flagę Ukrainy. Sprawa wzbudza jednak szereg kontrowersji– m.in. w związku z udziałem „Gazety Wyborczej”, bardzo szybką reakcją strony ukraińskiej, a także tym, że najpewniej sprawcy zniszczyli nie flagę Ukrainy, ale Górnego Śląska.

PRZECZYTAJ WIĘCEJ: Spalona flaga, żywe kontrowersje

Po Marszu w mediach społecznościowych zaczęły pojawiać się informacje, że nieznani sprawcy w rzeczywistości zniszczyli flagę Górnego Śląska, która posiada bardzo podobne barwy, ale w odwrotnym układzie niż flaga Ukrainy. Miała ona zostać wcześniej odebrana jednej z uczestniczek Marszu, należącej do opolskiej Młodzieży Wszechpolskiej. Przedstawiciele tej organizacji, w tym prezes Bartosz Berk oraz szef MW na Górnym Śląsku Mateusz Musiał nie mają wątpliwości, że zniszczono flagę Górnego Śląska, a nie Ukrainy.

Z kolei polskie MSZ przygotowało już wstępną odpowiedź na notę dyplomatyczną Ukrainy ws. incydentu. W ramach wstępnej odpowiedzi, strona polska informuje Ukraińców o tym, co polskie służby robią, by wyjaśnić sprawę. Ma ona jednak zostać wysłana dopiero wówczas, gdy pojawią się efekty tych działań. W rozmowie z RMF FM minister Witold Waszczykowski powiedział, że nie chodzi tu tylko o ustalenie sprawców, ale także o to, czy był to zwykły akt chuligaństwa czy też np. prowokacja polityczna.

Jak informowaliśmy, kwestia ta była również przedmiotem rozmowy Ołeha Syniutki, szefa państwowej administracji obwodu lwowskiego z goszczącym na Ukrainie marszałkiem Senatu, Stanisławem Karczewskim. Syniutka zwrócił mu uwagę na „sytuację dotyczącą niszczenia ukraińskich pomników i symboli w Polsce”. Odniósł się m.in. do spalenia rzekomej ukraińskiej flagi na Marszu Niepodległości i niszczenia nielegalnych pomników UPA w Polsce, domagając się ukarania sprawców.

Z kolei zdaniem polskiego ambasadora na Ukrainie, Jana Piekło, spalenie flagi w niebiesko-żółtych barwach 11 listopada było prorosyjską prowokacją, za którą odpowiada „prorosyjska atmosfera w Polsce”.

– To była czysta prowokacja, zaaranżowana przez prorosyjską atmosferę w Polsce– powiedział polski ambasador w Kijowie, Jan Piekłocytowany przez ukraińskie media za agencją Interfax. – Uważam, że więcej tego rodzaju prowokacji dopiero będzie mieć miejsce. Rosja próbuje zantagonizować Polaków i Ukraińców, próbuje nas podzielić.

CZYTAJ WIĘCEJ:

Jan Piekło – zobacz kogo PiS zrobił ambasadorem na Ukrainie

Jan Piekło jako ambasador będzie realizował politykę bezwarunkowego wspierania Ukrainy

Zgodnie z Kodeksem karnym, „kto publicznie znieważa, niszczy, uszkadza lub usuwa godło, sztandar, chorągiew, banderę, flagę lub inny znak państwowy, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku”. Śledczy zwracają jednak uwagę, że zgodnie z przepisami, by doszło w tym przypadku do przestępstwa, flaga musi być wystawiana publicznie przez przedstawicielstwo danego państwa albo na zarządzenie polskiego organu władzy.

Rmf24.pl / Kresy.pl

Reklama



6 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. krok :

    To może umówmy się, żeby się wzajemnie nie obrażać. My będziemy palili flagę RAŚ, a ukraińcy flagę Indonezji 😉 . A tak poważnie, Polska prokuratura nie powinna ścigać za spalenie flagi ukrainy, do czasu kiedy ukraińcy zaczną ścigać za palenie Polskich flag na ukrainie.

  2. costner :

    Judaizm nie uznaje pojedynczego człowieka. W judaizmie liczy się tylko kolektyw i stąd pochodzi rzucanie winy na kolektyw, czyli na całe grupy, nawet, gdy czynu dokonują pojedynczy ludzie, lub jacyś nieznani chuligani. W judaizmie nie ma winy indywidualnej, bo nie ma jednostki, istnieje tylko wina zbiorowa. To jest właściwe podłoże do zrozumienia oskarżeń tysięcy ludzi, czyli całego Marszu Niepodległości, na podstawie jednego filmiku, na którym nie wiadomo, co się tak naprawdę dzieje. Widać tylko, jaki jest cel ustawki: zgnojenie Polaków, za to, że ośmielili się dobrowolnie przyjść na wspólne spotkanie i nie wstydzili się, że są Polakami. To jest zemsta na tych Polakach. Organizatorzy Marszu Niepodległości powinni zareagować na zakłamaną judejską hagadę. Po pierwsze, organizatorzy winni zabrać głos w sprawie, bo się ich oskarża. Winni wyjaśnić, że spalenie flagi było czynem pojedynczych osób, prawdopodobnie chuliganów. Nie wiadomo, czy nie byli oni nasłani przez samą gazetę szechtera i tvn.