„W momencie kulminacji nastrojów wsparcia dla narodu ukraińskiego, pewne kręgi próbują je wykorzystać do manipulacji i uderzenia w środowiska patriotyczne, konserwatywne i narodowe” – mówi prof. Andrzej Zapałowski. Komentuje w ten sposób działania środowisk i mediów liberalno-lewicowych, dążących do usunięcia go z Uniwersytetu Rzeszowskiego.

W ubiegłym miesiącu w lokalnych mediach i w serwisach społecznościowych zainicjowano akcję wymierzoną w prof. Andrzeja Zapałowskiego – historyka, byłego posła na Sejm i do Parlamentu Europejskiego oraz eksperta ds. geopolityki i bezpieczeństwa. Pretekstem były jego wpisy na portalu społecznościowym i zaangażowanie w działalność publiczną, w kontekście rosyjskiej agresji na Ukrainę.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl wynosi 22 tys. PLN. Do tej pory zebraliśmy:

60 PLN    (0.27%)
Nr konta: 60 1020 1097 0000 7302 0195 3702
Wspieraj Kresy.pl

W sieci pojawiła się petycja on-line, skierowana do rektora Uniwersytetu Rzeszowskiego, prof. Sylwestra Czopka, której autorzy i sygnatariusze domagają się usunięcia profesora Zapałowskiego z uczelni. Zarzucono mu m.in., że od lat prezentuje on „publicznie skrajne, nacjonalistyczne poglądy”, a jego wypowiedzi są skierowane „przeciwko uchodźcom, imigrantom i Ukraińcom”. Jako przykład treści „o wydźwięku pogardliwym względem Ukraińców” podano wpis, w którym skrytykował mężczyzn uciekających z Ukrainy w obliczu rosyjskiej agresji. Badacza skrytykowano też za wpisy z poparciem dla tzw. patroli obywatelskich w Przemyślu, zarzucając mu pochwalanie „rasistowkich i agresywnych zachowań”, popieranie działań „prawicowych bojówek”, manipulowanie faktami oraz wprowadzanie zamętu, a także sprzyjanie „rozwojowi nastrojów i postaw antyuchodźczych”. Sygnatariusze petycji dali jasno do zrozumienia, że ich zdaniem było to przestępstwo nawoływania do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych i rasowych oraz publiczne pochwalanie przestępstwa. Uznano, że poglądy wypowiadane przez Andrzeja Zapałowskiego „są nie tylko wyjątkowo szkodliwe i niebezpieczne, ale także mogą w oczach wielu ludzi być uwiarygodnione stopniem naukowym i przynależnością do społeczności akademickiej”.

„Skandaliczna działalność Andrzeja Zapałowskiego hańbi nie tylko Uniwersytet Rzeszowski, ale podważa zaufanie do ludzi nauki. Jest również fatalnym przykładem dla studentów. Dlatego domagamy się od władz Uniwersytetu Rzeszowskiego podjęcia stanowczych kroków zmierzających do ukarania Andrzeja Zapałowskiego, włącznie z jego usunięciem z uczelni” – czytamy w dokumencie. Został on podpisany przez kilkaset osób, m.in. przez wykładowców Uniwersytetu Rzeszowskiego (URz), Jagiellońskiego czy Warszawskiego, badaczy z Polskiej Akademii Nauk, posłów Koalicji Obywatelskiej, publicystów, a także licznych przedstawicieli radykalnie prounijnych i antyrządowych organizacji Obywatele RP i KOD.

Krytyczne artykuły na temat prof. Zapałowskiego zamieszczała też m.in. rzeszowska „Gazeta Wyborcza”. Z kolei poseł PO, Marek Rząsa, skierował pismo do rektora Uniwersytetu Rzeszowskiego i członków Senatu tej uczelni, apelując o „natychmiastowe usunięcie Andrzeja Zapałowskiego z grona wspólnoty akademickiej” i pozbawienia go wszelkich funkcji i tytułów. Rząsa oświadczył też, że „powszechnie znane, skrajne, nacjonalistyczne, ksenofobiczne poglądy Andrzeja Zapałowskiego, godzące w istotę humanizmu, stoją w jawnej sprzeczności z etosem akademickim i mają destrukcyjny wpływ na świadomość młodych ludzi”. Zarzucił też profesorowi stosowanie „języka rosyjskiej propagandy” i wpisywanie się „w skoordynowaną akcję rosyjskich trolli”. Twierdził też, że prof. Zapałowski poprzez swoje posty „promuje agresorów, np. z [Aleksandrem] Łukaszenką stojącym nad mapą z nowym podziałem Ukrainy”.

Zaznaczmy, że w tym ostatnim przypadku chodzi najpewniej o wpis, w którym prof. Zapałowski zwrócił uwagę na sprawę opisywaną na naszym portalu, gdy w trakcie posiedzenia białoruskiej Rady Bezpieczeństwa 1 marca br. Aleksandr Łukaszenko pokazał mapę, na której zaznaczono główne kierunki ataku rosyjskich wojsk na Ukrainę i gdzie kraj ten był wyraźnie podzielony na cztery części. Prof. Zapałowski, jako ekspert ds. geopolityki i bezpieczeństwa, odnotował tę sytuację, a do zdjęcia dodał komentarz ekspercki: „Ja bym treści tej mapy nie bagatelizował, gdyby nawet była to częściowa dezinformacja”. Zaznaczmy, że niedługo przed rozpoczęciem rosyjskiej inwazji, w wywiadzie dla portalu Kresy.pl, profesor zwrócił uwagę, że jego zdaniem, w obliczu niepowodzenia planu federalizacji Ukrainy, Moskwa najpewniej będzie dążyć do jej podziału na mniejsze części.

Przeczytaj: Prof. Zapałowski: Putin nie gra już na federalizację, lecz na defragmentację Ukrainy

Czytaj także: Szef MSZ Ukrainy pokazał Blinkenowi mapę z ukraińskim Przemyślem [+FOTO]

Wiadomo, że rektor skierował sprawę prof. Zapałowskiego do rzecznika dyscyplinarnego. Zaznaczył też, że „Uniwersytet Rzeszowski zdecydowanie sprzeciwia się każdemu przejawowi rasizmu, segregacji, nienawiści i postawom ksenofobicznym”.

W rozmowie z portalem Kresy.pl profesor Zapałowski skomentował sytuację, w jakiej się znalazł, jak również wymierzone w niego działania. W sprawę zaangażowane są z jednej strony osoby ze środowiska naukowego, głównie sympatyzujące ze kręgami lewicowo-liberalnymi, a także proukraińskimi, a z drugiej strony czynni politycy, m.in. z Platformy Obywatelskiej.

– Sytuacja jest kuriozalna, ponieważ jeśli przyjrzeć się tym wszystkim zarzutom, to okazuje się, że nie ma tam absolutnie żadnego rasizmu – przekonuje badacz. – Odnosiłem się do zwykłego, pozbawionego narodowości, religii czy koloru skóry, bandyctwa na ulicach Przemyśla. Ogólnie, przez pierwsze 3 dni wojny ktoś w polskim rządzie wydał polecenie o otwarciu granic i wpuszczeniu wszystkim, nawet ludzi bez dokumentów. To były tysiące osób. Niektórzy rzeczywiście byli studentami z krajów trzecich, ale wśród nich były też osoby z Azji i Afryki, które np. przybyły z Białorusi. Część z nich miała pieczątki sprzed kilku dni, świadczące o przekroczeniu granicy białorusko-ukraińskiej. W Przemyślu dochodziło do sytuacji, że ludzie masowo wpadali w panikę, a będąca na miejscy policja nie była w stanie tego opanować. Ja tylko poparłem tzw. patrole obywatelskie i wyraziłem opinię, że jeżeli policja sobie z tym nie poradzi, to zajmie się tym społeczeństwo. I tyle.

Czytaj także: Terrorystka zatrzymana na granicy polsko-ukraińskiej. Kryła się wśród uchodźców

– Oczywiście te środowiska lewicowe i skrajnie liberalne wykorzystały to przy nadarzającej się okazji, społecznej aprobaty dla pomocy wobec kobiet i dzieci z Ukrainy, do rozliczenia się z przeszłością. Przez dziesiątki lat broniłem polskiej racji stanu i postanowili we mnie uderzyć – uważa.

Prof. Zapałowski zwrócił uwagę na charakter działań, jakie względem niego podjęto. – Najpierw rzeszowski oddział „Gazety Wyborczej” wydzwaniał do władz uczelni, żądając mojego zwolnienia z pracy. Był też cykl artykułów na mój temat. Po drugie, włączył się w to poseł PO Marek Rząsa – człowiek, który w 1989 roku startował do Sejmu jako przeciwnik Janusza Onyszkiewicza, wówczas kandydata Solidarności. Można zatem powiedzieć, że był wspierany przez ówczesną, komunistyczną władzę. Ten człowiek zaatakował mnie jako polityk, napisał list, w którym domaga się wyrzucenia mnie z pracy, a następnie „wypuścił” to w środowisko naukowe.

– Podstawowym narzędziem pracy każdego pracownika nauki jest warsztat badawczy, czyli sprawdzenie wszystkiego. A tutaj, ci naukowcy poparli się swoimi tytułami naukowymi dla akcji czysto politycznej. Nie sprawdzili tego, jak naprawdę było – dodał. – Na URz znalazło się kilkunastu naukowców, którzy to podpisali. To w znacznej części osoby znane ze zdecydowanie odmiennych poglądów od moich. Próbowano wykorzystać całą sytuację, żeby uderzyć we mnie, bo nigdy nie kryłem swoich konserwatywnych poglądów i podejścia badawczego.

Profesor przyznał też, że jak dotąd pod względem jego specjalizacji badawczej niczego mu nie zarzucono. – To są całkowicie zarzuty pozamerytoryczne.

Poinformował też, że pozwał posła Rząsę do sądu z powództwa cywilnego i karnego, a dziennikarkę rzeszowskiej „Wyborczej” – z powództwa cywilnego. – Włączył się w to też Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych, który „zawodowo” składa na mnie skargi do prokuratury, a ja złożyłem doniesienie na nich.

Pytany o to, jak obecnie wygląda jego sytuacja, profesor odpowiedział, że „na dziś, rektor Uniwersytetu Rzeszowskiego skierował tę sprawę do komisji dyscyplinarnej celem wyjaśnienia”. Odniósł się też do zarzutów, formułowanych w oparciu o zamieszczony przez niego wpis na temat zdjęcia Łukaszenki obok mapy z Ukrainą, podzieloną na cztery części.

– W kwestii tej mapy – to typowy obraz manipulacji. Przedstawiłem mapę i Łukaszenkę przy niej, ale napisałem komentarz, który był całkowicie odmienny od tego, jak to zinterpretowano. O tym komentarzu nie napisano ani słowa! – podkreśla ekspert. – Wszystko po prostu podciągnięto pod to, że niby wspieram Łukaszenkę, co jest zupełnym absurdem. Nigdzie w całej mojej działalności publicystycznej czy naukowej nikt nie znajdzie żadnego wspierania Łukaszenki. To pokazuje, jak w momencie kulminacji nastrojów wsparcia dla narodu ukraińskiego, pewne kręgi próbują je wykorzystać do manipulacji i uderzenia w środowiska patriotyczne, konserwatywne i narodowe.

Dodajmy, że zorganizowano również akcję w obronie profesora. Ewa Szakalicka, reżyser i znana działaczka kresowa, wystosowała oficjalne pismo do rektora Uniwersytetu Rzeszowskiego i władz uczelni. Zaznacza w nim, że opisana wyżej petycja w sprawie dr. hab. Andrzeja Zapałowskiego „zawiera bezpodstawne pomówienia mające zdyskredytować osobę publiczną, zniszczyć jej wizerunek, uzasadnić zorganizowaną, bezprecedensową nagonkę na wykładowcę akademickiego, który do tej pory cieszył się niekwestionowanym autorytetem w sprawach bezpieczeństwa państwa, stosunków polsko-ukraińskich, historii regionalnej oraz wśród lokalnej społeczności, czego dowodem jest uzyskanie mandatu radnego, a wcześniej – poselskiego”.

W piśmie zaznaczono też, że „z treści petycji i towarzyszących jej innych publikacji (…) wynika, że dr hab. Andrzej Zapałowski został poddany inwigilacji przez środowiska silnie zideologizowane, o odmiennych poglądach politycznych i światopoglądowych, podobnie jak przez bezpiekę w czasach PRL-u, kiedy był w opozycji antykomunistycznej”. Przypomniano, że w latach 80. XX wieku był rozpracowywany przez służby specjalne PRL. Szakalicka dodała też, że petycja jest próbą „wywierania nacisku politycznego na władze uczelni”.

Zaznaczmy, że Andrzej Zapałowski został w 2009 roku odznaczony przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski „za wybitne zasługi w działalności na rzecz przemian demokratycznych w Polsce, za osiągnięcia w podejmowanej z pożytkiem dla kraju pracy zawodowej i społecznej”. W 2017 roku prezydent Andrzej Duda nadał mu Krzyż Wolności i Solidarności „za zasługi w działalności na rzecz niepodległości i suwerenności Polski oraz respektowania praw człowieka w Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej”.

Kresy.pl

1 odpowieź

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz