Od 1 lipca 2025 roku wejdzie w życie kontrowersyjna zmiana: opłata za wniesienie prywatnego aktu oskarżenia wzrośnie z 300 do 1000 zł. Ministerstwo Sprawiedliwości tłumaczy tę decyzję rosnącymi kosztami funkcjonowania sądów oraz koniecznością ograniczenia nadużyć. Krytycy jednak alarmują: dla wielu ofiar to finansowa bariera nie do pokonania i realne zagrożenie dla prawa do sądu.

Prywatny akt oskarżenia to narzędzie, z którego korzystają osoby pokrzywdzone przestępstwami takimi jak zniesławienie, naruszenie nietykalności cielesnej czy zniewaga – tam, gdzie prokuratura nie działa z urzędu. Wniesienie takiego aktu wymaga opłaty sądowej, która przez 26 lat wynosiła 300 zł. Od lipca 2025 będzie to aż 1000 zł.

Resort tłumaczy, że opłata od lat nie była waloryzowana, mimo wzrostu kosztów funkcjonowania sądów i znaczącej inflacji. W 1998 roku, gdy ustalano jej wysokość, minimalne wynagrodzenie wynosiło 500 zł. Dziś to 4300 zł. W świetle tych danych – jak przekonuje ministerstwo – nowa stawka jest bardziej „realistyczna”.

Ministerstwo wskazuje również na inną motywację: chęć ograniczenia „pieniactwa” i wykorzystywania sądów do prywatnych porachunków. – Postępowania z oskarżenia prywatnego są nierzadko inicjowane nie z powodu realnej krzywdy, lecz dla zemsty lub zastraszenia – twierdzi rzecznik resortu.

Część prawników podziela ten pogląd. – Sądy są przeciążone sprawami, które nie powinny w ogóle trafiać na wokandę. Nowa opłata to sposób na odsianie bezzasadnych pozwów – mówi mec. Robert Pogorzelski.

Z drugiej strony, organizacje pozarządowe biją na alarm. Ich zdaniem podwyżka najbardziej uderzy w osoby autentycznie skrzywdzone – zwłaszcza w sprawach o charakterze symbolicznym i trudnym dowodowo, jak zniesławienie czy przemoc psychiczna.

– Jeśli ktoś został publicznie znieważony albo zaatakowany fizycznie, a prokuratura odmawia działania, jedyną drogą pozostaje prywatny akt oskarżenia. Dla wielu pokrzywdzonych 1000 zł to suma nieosiągalna – mówi prawniczka z jednej z fundacji pomagających ofiarom przemocy.

Obawy te potwierdza także jeden z warszawskich sędziów rejonowych, który anonimowo stwierdza: – Dla państwa to niewielki dochód. Dla zwykłego człowieka – być albo nie być.

Ministerstwo podkreśla, że istnieje możliwość zwolnienia z kosztów – częściowo lub w całości – w przypadku trudnej sytuacji materialnej. Wnioskodawca musi jednak przedstawić szczegółową dokumentację: zaświadczenia o dochodach, liczbie osób w gospodarstwie domowym czy potwierdzenie pobierania świadczeń socjalnych.

To ważne zabezpieczenie, ale jak wskazują prawnicy, sama procedura może być zniechęcająca i nie zawsze skuteczna. – Wiele osób nie wie o tej możliwości lub boi się złożoności procedury – zaznacza jedna z radczyń prawnych pracujących pro bono.

Podwyższenie opłaty za prywatny akt oskarżenia to tylko część większego pakietu zmian w wymiarze sprawiedliwości. Równolegle ministerstwo wprowadza cyfrowe udogodnienia, jak możliwość składania pism przez aplikację mObywatel 2.0, czy dostęp online do akt i orzeczeń. Te zmiany są pozytywnie oceniane jako krok w stronę nowoczesnego i dostępnego sądownictwa.

Jednak – jak podkreślają krytycy – cyfryzacja nie zrekompensuje barier ekonomicznych, które coraz częściej stają na drodze do dochodzenia sprawiedliwości.

CZYTAJ TAKŻE: Rz: Mimo reform czas oczekiwania na wyroki w sądach coraz dłuższy

Kresy.pl / forsal.pl
Tagi: , , ,
forma płatności