Wiceminister obrony narodowej Czesław Mroczek wypowiedział się na temat kierunków rozwoju polskiej armii.
“Chcemy zwiększyć nasze zdolności rażenia, aby wzmóc potencjał odstraszania. Chodzi głównie o broń rakietową, pociski ACM-158 JASSM do F-16, artylerię rakietową dalekiego zasięgu Homar, nadbrzeżny dywizjon rakietowy, ale także systemy bezzałogowe, czyli drony. Postanowiliśmy przyspieszyć pozyskanie uderzeniowych systemów bezzałogowych, podobnie jak przyspieszamy zakup śmigłowców uderzeniowych”– mówi minister Mroczek w wywiadzie dla portalu Forsal.pl
Resort obrony nie zmienia swojego stanowiska w kwestii powszechnego poboru do wojska.
“Wprowadziliśmy racjonalną zmianę, wychodząc z oczywistej przesłanki, iż nie da się zbudować skutecznych sił zbrojnych, jeśli nie będą one zawodowe. Dlatego zawiesiliśmy pobór do wojska, ale może on być przywrócony w razie zagrożenia bezpieczeństwa państwa. Jest pewne, że musimy posiadać wysokospecjalizowane siły zbrojne, a nie wielkie stany liczbowe słabo uzbrojonych żołnierzy. Chyba niektórzy myślą jeszcze kategoriami z początku XX w., snując plany tworzenia wielkich formacji wyposażonych w broń strzelecką, zapominając o tym, że przyszłoby im działać w świecie dronów.”– mówi polityk.
Sytuacja na Ukrainie zdaniem ministra Mroczka potwierdza słuszność tych założeń.
“To, co się dzieje na Ukrainie, pokazuje, że nie liczebność jest najważniejsza. Ukraina miała 180 tys. żołnierzy, ale mogła użyć jedynie niewielkiej części, między innymi z powodu braku bądź niesprawności sprzętu i uzbrojenia właściwego dla zadań do wykonania. Niezwykle ważne jest również dobre wyszkolenie żołnierzy na danym sprzęcie, by w pełni wykorzystać możliwości, jakie ten sprzęt daje”– stwierdza polityk.
forsal.pl/KRESY.PL




























