W ostatnią niedzielę, w miejscowości Obertyn na Pokuciu odbyły się uroczystości, związane z 480. rocznicą jednej z najważniejszych bitew XVI wieku w południowo-wschodniej Europie.
Bitwa toczyła się pod tym niewielkim wtedy jeszcze miasteczkiem. Na przeciw siebie stanęły wojska hospodara mołdawskiego Piotra Raresza, zwanego Petryłą, który zajął Pokucie i przyłączył je do swego państwa oraz wojska polskie króla Zygmunta I Starego. Zwycięska batalia pod dowództwem hetmana Jana Tarnowskiego zmieniła bieg historii tej części Europy i umocniła sławę oręża polskiego i jej wybitnego wodza.
Bitwa zakończyła się całkowitym zwycięstwem Polaków nad wojskami hospodara i zdecydowała o zakończeniu konfliktu o Pokucie. Pokucie wróciło do Królestwa Polskiego. „Chociaż Mołdawianie dysponowali prawie czterokrotną przewagą, Polacy taktycznie świetnie rozegrali tę bitwę, – opowiada dla czytelników Kuriera Wasyl Seniw, przewodniczący tłumackiej administracji, z wykształcenia historyk. – O tej bitwie pisało wielu znanych europejskich historyków, pisarzy, publicystów. Do dziś o niej uczą się w szkołach, piszą prace naukowe. We wszystkich źródłach wspominany jest Obertyn”. Faktycznie oprócz polsko-mołdawskiej bitwy, podczas pierwszej i drugiej wojen światowych w miejscu, gdzie dziś stoi wysoki krzyż przebiegały linie frontu. Bitwę jaką stoczyły tu wojska sowieckie z siłami niemieckimi nazwano „drugim Stalingradem”.
Jeszcze do niedawna na miejscu historycznej bitwy były pustkowie, zarośnięte krzakami i trawą po pas. O tych wydarzeniach przypominał wielki krzyż, ustawiony tu jeszcze w 1931 roku. W czasie II wojny został on zniszczony. W 2001 roku to miejsce zostało uporządkowane dzięki staraniom księdza Alfonsa Górowskiego i polskiej społeczności z Obertyna i Kołomyi. Mecenasem nowego pomnika został profesor, członek PAN Ryszard Brykowski. Jest tu teraz tablica pamiątkowa. Odbywają się tu lekcje młodzieży z miejscowej szkoły. Znaczenie miejsca powoli wraca do świadomości współczesnych. Być może stanie się też miejscem odwiedzanym przez turystów.
Do wysokiego kurhanu dąży kolumna Polaków i Ukraińców. Prowadzi kolumnę dziecięca orkiestra dęta. Dalej – konsul RP we Lwowie Wojciech Bieliński, starosta powiatu tarnowskiego Mieczysław Kras, wiceprezydent Tarnowa Dorota Skrzyniarz, dyrektor powiatowego wydziału kultury Ryszard Żądło, dyrektor wydziału promocji powiatu tarnowskiego Maria Zawada-Bielik, przedstawiciele miasta Tarnowa. Przybyli licznie goście, bowiem założycielem Tarnowa był właśnie hetman Jan Tarnowski. Idą zamyśleni przedstawiciele iwano-frankowskiej administracji wojewódzkiej, tłumackiej administracji rejonowej, mieszkańcy i władze Obertyna. Na obchody rocznicy bitwy z Polski licznie przybyli członkowie grup rekonstrukcji historycznych a także… motocykliści. Ostatni są z klubu „Wataha”. Dla nich, według słów Doroty Skrzyniarz, sam hetman Tarnowski znalazłby miejsce w szeregach swoich wojsk i wykorzystał ich stalowe rumaki.
Na wysoki kurhan z wieńcami, zniczami, sztandarami słowami wdzięczności i pamięci idą dziesiątki ludzi. Po obu stronach krzyża na warcie stoją polscy rycerze z proporcami Polski i Ukrainy. „Niedawno czciliśmy pamięć polskiej inteligencji Stanisławowa zamordowanej przez faszystów w 1941 roku, – mówi wiceprzewodniczący wojewódzkiej administracji Roman Iwanicki. – Dziś mamy uroczystości w Obertynie. Ogólnie współpracujemy z Polską w sferze ekonomicznej, kulturowej, duchowej. Oddajemy cześć Polakom, którzy zginęli na tej ziemi. Walczyli oni o wolność i niepodległość”. Według słów konsula RP we Lwowie, Wojciecha Bielińskliego, władze lokalne zrobiły wiele, aby goście z Polski mogli tu przyjechać i oddać cześć poległym.
Długie, zdobione kaftany, szerokie pasy, kosztowne guziki, futrzane czapki z czaplimi piórami, masywne srebrne ozdoby i długie laski – niby przed chwilą zeszli z płócien średniowiecznych malarzy lub z planu filmowego. Oddać cześć hetmanowi Tarnowskiemu przybyli członkowie Bractwa Kurkowego z Tarnowa. „Historia naszego bractwa rozpoczyna się w roku 1444, – mówi Jerzy Czerwiński, Król Kurkowy. – Działało ono przez wiele wieków. Z czasem zaprzestało działalności. Odrodził się ruch Kurkowy w 1845 roku, a potem w 1996. Bracia prowadzą działalność charytatywną, biorą udział w imprezach historycznych, uroczystościach, koncertach, opiekują się młodzieżą. Tu jesteśmy z naszymi uczniami i licealistami, żeby zobaczyć tereny sąsiedniego państwa, poznać rówieśników”. Wspaniałe stroje braci kosztują nie tanio – od półtora do dwu tysięcy Euro. Ale spoglądając na nich, każdy powie, że warto.
Na zakończenie uroczystości tarnowska młodzież sprezentowała mieszkańcom Obertyna portret hetmana Jana Tarnowskiego i przedstawiła program artystyczny. Za symboliczny można uznać fakt, że podczas modlitwy za zmarłych nad krzyżem krążyły dziesiątki bocianów, niby dusze tych, co zginęli w czasie bitwy. O nich i życiu wybitnego wodza mówiono wiele na konferencji naukowej w obertyńskim Domu Ludowym
Sabina Różycka(tekst i zdjęcia)
Źródło: Kurier Galicyjski nr 16 (140) z 26 sierpnia-15 września 2011 r.






























