Śmierć kobiety zaatakowanej przez niedźwiedzia, pojawianie się osobników tego gatunku blisko siedzib ludzi spowodowały reakcję kompetencję władz.
Pod koniec kwietnia w kompleksie leśnym na terenie gminy Bukowsko na Podkarpaciu niedźwiedź śmiertelnie zaatakował 58-letnią kobietę, która wraz z synem szukała zrzutów poroża. Już na początku maja w tej samej gminie zaobserwowano osobnika, który zbliżył się na odległość 20 metrów od zabudowań. Władze gminne krytykowały władze wyższego szczebla za bezczynność. Już 9 maja w miejscowości Wołkowyja położonej w innej gminie – Solina, niedźwiedź wszedł na teren jednej z posesji i porwał kurę. Zabezpieczenia w postaci pastucha okazały się nieskuteczne.
Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Rzeszowie poinformowała, że przeprowadziła akcję schwytania ośmiu niedźwiedzi na terenie dwóch bieszczadzkich gmin – Solina i Baligrodu. Została ona przeprowadzona w dniach 21-27 maja. Zwierzęta nie został zabite, lecz zostały wywiezione na obszary leśne odległe od miejsc zamieszkanych przez ludzi.
Jednemu z niedźwiedzi wszczepiono czip, a pozostałym siedmiu założono obroże z urządzeniami, które umożliwią kompetentnym służbom ich geolokalizację. Ma to zapobiec możliwości zagrożenia przez nie ludziom. Nie są to jedyne osobniki z tego rodzaju urządzeniami. Minister środowiska i klimatu Paulina Henning-Kloska podała, że tego rodzaju obroże założono jeszcze trzem innym niedźwiedziom.
“Powołana do życia specjalna grupa interwencyjna, która ma zwiększyć bezpieczeństwo mieszkańców Podkarpacia, gotowa jest do działania. Teraz potrzebujemy podpisu prezydenta pod ustawą umożliwiającą użycie broni gładkolufowej. Tylko tak skuteczne możemy płoszyć niedźwiedzie, by przepędzać je z terenów zamieszkiwanych przez człowieka. Bez tego w procesie płoszenia możemy tylko używać paintball’a” – słowa minister zacytował portal Polsat News.
Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska w Rzeszowie wydał zgodę na płoszenie niedźwiedzi w rejonie Bukowska, także w pobliżu zabudowań, dróg i miejsc, w których przebywają ludzie. W celach obronnych dopuszczono użycie petard oraz sygnałów dźwiękowych. Wójt ocenił jednak, że takie rozwiązanie nie daje realnego poczucia bezpieczeństwa.
polsatnews.pl/kresy.pl






























