Rządowa „Tarcza Antykryzysowa” w rzeczywistości trzy razy mniejsza? „To kreatywna księgowość”

212 mld złotych na ratowanie gospodarki przed skutkami pandemii koronawirusa zapowiedziane przez rząd to „kreatywna księgowość” – twierdzi Jacek Bereźnicki, autor specjalistycznego serwisu Spidersweb.pl.

Jak zauważył w środę Bereźnicki, w rzeczywistości rząd wpompuje w gospodarkę niecałą jedną trzecią z obiecywanej kwoty 212 mld złotych. Wynika to z wyjaśnień wiceministra finansów Jacka Skiby oraz prezesa Polskiego Funduszu Rozwoju Pawła Borysa na Twitterze.

Gdy internauci dopytywali wiceministra Skibę, ile budżet państwa w rzeczywistości przeznaczy na „Tarczę Antykryzysową”, ten wyjawił, że będzie to tylko 61,1 mld złotych. Łączne wydatki sektora finansów publicznych mają wynieść 66 mld złotych. To kwota rzędu 3 proc. polskiego PKB.

Okazuje się, że pozostałe 150 mld złotych to w dużej części odroczone płatności i kredyty, które przedsiębiorcy kiedyś będą musieli oddać. Rząd wliczył do tej kwoty nawet powszechnie krytykowane odroczenie (zamiast umorzenia) płatności składek ZUS. Około 70 mld z tej kwoty to operacje Narodowego Banku Polskiego – zmniejszenie rezerwy obowiązkowej NBP oraz skup obligacji skarbowych na rynku wtórnym – nie mające bezpośredniego wpływu na los przeciętnego przedsiębiorcy.

„Pomoc banku centralnego jest oczywiście kluczowa w planie ratunkowym każdego rządu, ale warto mieć świadomość, że zasadniczo nie będą to środki, jakie realnie zasilą polską gospodarkę, a tym bardziej przedsiębiorstwa. Na przykład firmy dostaną poręczone przez państwo kredyty, ale pieniądze te będą musiały oddać” – zauważa Bereźnicki w artykule zatytułowanym „Jakie znowu 212 mld zł? Wartość rządowej tarczy antykryzysowej to kreatywna księgowość”.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Przypomnijmy, że rządowy pakiet „Tarcza Antykryzysowa” skrytykował dzisiaj Krzysztof Bosak, kandydat Konfederacji na prezydenta nazywając go „betonowym kołem ratunkowym”.

Kresy.pl / spisersweb.pl




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

3 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. tagore
    tagore :

    Badziewie, odroczone płatności i kredyty ktoś musi pokryć kredytem by nie doprowadzić do finansowej zapaści i koszty tej operacji pokrywa budżet.
    Zarzuty są dowodem niekompetencji albo świadomą manipulacją z powodów politycznych. Paro miesięczne obniżenie kosztów stałych dla małych firm to
    duża szansa na przetrwanie.

  2. jazmig
    jazmig :

    To pan się nie zna na gospodarce. Odroczenie płatności podatków i ZUS jest niczym, jak kołem betonowym, a nie ratunkowym, bo te płatności skumulują się z nowymi, które trzeba będzie płacić na bieżąco i to zatopi małe firmy.

    Węgry zwolniły z podatków małe firmy, one płacą jedynie składkę zdrowotną. Widocznie, jest to możliwe, ale trzeba tego chcieć, a PiS nie chce.

    • tagore
      tagore :

      Praktycznie całe życie pracuję na własny rachunek i mam świadomość problemu wynikającą z praktyki. Odroczenie płatności wiąże się z rozłożeniem jej w czasie ,podatki wynikają z wielkości dochodu ,a w sytuacji gdy wartość sprzedaży spada spadają też podatki. Poniesione straty rozliczamy i w praktyce może się okazać ,że mała firma nie płacąc zaliczek na poczet podatku praktycznie na koniec roku nie zapłaci podatku dochodowego.