Na dziedzińcu Belwederu prezydent Andrzej Duda wziął w niedzielę udział w obchodach Dnia Podchorążego w 190. rocznicę wybuchu powstania listopadowego.

W swoim przemówieniu Andrzej Duda przypomniał, że w niedzielę przypadały dwie rocznice – 190. rocznica wybuchu powstania listopadowego, które zaczęło się od ataku podchorążych na Belweder i próby zabicia lub ujęcia wielkiego księcia Konstantego oraz 102. rocznica wprowadzenia do Belwederu Naczelnika Państwa Józefa Piłsudskiego. Według niego te dwa wydarzenia historyczne miały szczególny wymiar.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl wynosi 22 tys. PLN. Do tej pory zebraliśmy:

6328.82 PLN    (28.76%)
Nr konta: 60 1020 1097 0000 7302 0195 3702
Wspieraj Kresy.pl

„Może właśnie dlatego ci młodzi w 1918 roku, znając historię, tak doskonale rozumieli znaczenie i podniosłość chwili. Że oto Polska wraca w osobie Naczelnika Państwa do tego historycznego budynku, że oto znowu jest i że młodzi polscy żołnierze wypędzali stamtąd rosyjskiego księcia, rosyjską władzę, zaborcę, wypędzali tych, których uważali de facto za okupantów – choć teoretycznie wydawało się, że na mocy ustaleń Kongresu Wiedeńskiego i konstytucji 1815 roku car jest jednocześnie carem Rosji i królem Polski. Była to więc teoretycznie, formalnie władza uświęcona” – przypominał Andrzej Duda.

Prezydent mówił, że Polacy, którzy zainicjowali powstanie wiedzieli, że Królestwo Polskie z 1830 roku nie było bytem suwerennym i niepodległym. „Wiedzieli, że na ziemi, która chociaż jest ich ziemią, w sensie państwowym nie są u siebie” – podkreślał.

„Dziś naszej młodzieży bardzo trudno to zrozumieć – tę subtelną, a jakże gigantyczną różnicę. Że coś się nazywa, a coś jest naprawdę. Co to znaczy mieć polską władzę wybraną w wyborach przez nas samych, Polaków. Co to znaczy, że sami stanowimy o sobie. Co to znaczy, że mamy suwerenność, i co to znaczy ją zachować. A co to znaczy jej nie mieć – gdy przychodzi obcy i narzuca Ci swoją wolę, swoje prawa, co masz myśleć, mówić i robić. O, jakże wielka to jest różnica!” – mówił.

Andrzej Duda przypomniał, że w pierwszych dniach powstania powstańcy zabili siedmiu wysokich rangą oficerów Wojska Polskiego służących pod komendą Rosjan. Podkreślał przy tym, że obecnie pamiętani i honorowani są Piotr Wysocki i inni powstańcy listopadowi a „nikt nie pamięta nazwisk tamtych zdrajców, którzy niby mieniąc się Polakami i niby mieniąc się polskimi oficerami, służyli obcej władzy i obcemu władcy”.

„Dziś nikt nie pamięta ich nazwisk, zadeptała ich historia. I niech to będzie ważne memento także dziś” – podsumował prezydent.

CZYTAJ TAKŻE: Powstanie Listopadowe na Litwie, Wołyniu, Podolu i Ukrainie

Kresy.pl / prezydent.pl

2 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. bob
    bob :

    Jaki to miałki mało inteligentny człowiek … akurat sytuacja z wybuchem Powstania Listopadowego jest dość niejednoznaczna omawia się to nawet na historii w szkole średniej jakie szanse miało czy dowódczy meli racje chcąc nie dopuścić do wybuchu jaki miało na to wpływ rozkwit epoki romantyzmu itd …. a tu przychodzi maliniak i czarne białe … albo raczej czarne nie czarne białe nie białe jak głosi ideologia anizofilia pisizmu jarosława z odessy