Parlament Europejski zagłosował za zatwierdzeniem kontrowersyjnej umowy CETA o wolnym handlu między Unią Europejską i Kanadą. Zniesie ona prawie 99 % ceł we wzajemnym handlu i zliberalizuje handel usługami.

Za ratyfikacją opowiedziało się 408 z prawie 700 europosłów, którzy wzięli udział w głosowaniu.



Patrzymy na Donalda Trumpa, który wypowiedział TPP (Transpacyficzną Umowę o Wolnym Handlu), który chce budować mury na granicach, my jako Europejczycy chcemy w tym dniu, tym głosowaniem udowodnić, że nie budujemy murów, lecz mosty– mówił szef największej frakcji w PE, Europejskiej Partii Ludowej, Manfred Weber.

Marine Le Pen podczas debaty przekonywała, że traktat UE-Kanada jest niekorzystny, zniszczy setki tysięcy miejsc pracy w UE i zaszkodzi rolnictwu. Niszczycie Państwo nasze prawa, by przygotować pożywkę dla wielkich koncernów– mówiła do deputowanych szefowa Frontu Narodowego.

W czasie gdy europosłowie decydowali o zgodzie na CETA przed budynkiem Parlamentu Europejskiego odbywał się protest przeciwników porozumienia. Manifestacja opóźniła rozpoczęcie posiedzenia. Tuż przed głosowaniem zgromadzeni aktywiści krzyczeli do europosłów „Stop CETA! Stop CETA!”. Umowa musi zostać ratyfikowana przez parlamenty państw członkowskich Unii Europejskiej.

Większość jej zapisów, dotyczących ceł, dzięki zgodzie PE będzie jednak stosowana tymczasowo jeszcze przed zakończeniem całego procesu ratyfikacyjnego.

ZOBACZ TAKŻE: Cień CETA nad Polską

Jak podaje Gazeta Wyborcza, Za CETA, choć bez entuzjazmu, opowiedział się klub centrolewicy (m.in. SLD). A także liberałowie i konserwatyści (m.in. PiS).

Jak pisze Marcin Maj z portalu di.com.pl – Ta umowa pokazała, że Unia Europejska może wypracować kontrowersyjną umowę i przyjąć ją pomimo wyraźnego społecznego sprzeciwu, nie bawiąc się nawet w realne konsultacje ze stroną społeczną. To jest bardzo niepokojące i w pewnym sensie stanowi potwierdzenie tych wad Unii Europejskiej, które doprowadziły do Brexitu. Unia potrafi realizować „swoje własne” interesy w oderwaniu od spraw obywateli.

kresy.pl / onet.pl / farmer.pl / businessinsider.pl / di.com.pl / wyborcza.pl

Reklama

Dlaczego zdecydowaliśmy się na ograniczenie dostępu do naszych treści?

Ponieważ nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Zawsze ktoś za nie płaci. Jeśli Czytelnicy nie wezmą na swoje barki finansowej odpowiedzialności za istnienie niezależnych, oddolnych inicjatyw dziennikarskich, takich jak Kresy.pl, wówczas na rynku pozostaną wyłącznie niskiej jakości tabloidy oraz media finasowane przez wielkie korporacje, partie polityczne i różnego rodzaju lobbies.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl to 20000 zł. 7-osobowa redakcja pracuje w pełnym wymiarze i praca ta jest naszym podstawowym, najczęściej jedynym, źródłem dochodu. Kresy.pl nie powstają po godzinach, tworzone przez amatorów. Portal jest tworzony przez wykwalifikowanych dziennikarzy oraz specjalistów z zakresu polityki międzynarodowej, którzy codziennie starają się dotrzeć do informacji istotnych z punktu widzenia interesu naszej politycznej wspólnoty.

Jeśli cenisz naszą pracę, jeśli z niej korzystasz i uważasz, że zamknięcie portalu Kresy.pl byłoby stratą, prosimy dołącz do grona osób, które współtworzą finansowe podstawy funkcjonowania naszego serwisu.



1 odpowieź

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz