Naukowcy uważają, że krater na Łotwie nie jest efektem uderzenia meteorytu, lecz… wielkim oszustwem. Dziennikarze przypominają wypowiedź premiera Litwy, że “prędzej Łotwa zostanie zaatakowana z kosmosu” niż nastąpi dewaluacja łata.
Zdaniem ekspertów krater został wykonany za pomocą łopaty. Gdy naukowcy przyjechali zbadać miejsce domniemanego uderzenia pozaziemskiego obiektu – z dołu wydobywał się dym. Nie wykryto jednak żadnego promieniowania ani skażenia chemicznego. Według ekspertów – ktoś wykopał dół, a potem spalił na jego dnie jakiś chemiczny związek, by upozorować uderzenie meteorytu. Astronomowie i geolodzy wykluczyli udział sił z kosmosu. Łotewska policja zastanawia się, czy wszcząć śledztwo w sprawie oszustwa.
Po pojawieniu się pierwszych doniesień o uderzeniu meteorytu na terytorium Łotwy, media w krajach bałtyckich przypomniały wypowiedź premiera Litwy sprzed kilku miesięcy. Andrius Kubilius komentował możliwość dewaluacji walut krajów bałtyckich. Na pytanie o łotewskiego łata, odpowiedział, że “prędzej Łotwa zostanie zaatakowana z kosmosu”…
Krater powstał w pobliżu miasteczka Mazsalaca na północy kraju. Pierwsze informacje o nim pojawiły się wczoraj po południu. Według okolicznych mieszkańców, “coś spadło z nieba i wznieciło ogień”. Wokół miejsca zdarzenia miał unosić się zapach siarki. Strefę upadku obiektu przejęło łotewskie wojsko. Według łotewskich specjalistów, domniemany meteoryt mógł mieć wielkość piłki futbolowej.
Powstaje pytanie, czy sprawcy mistyfikacji chcieli w ten sposób uprawdopodobnić czerwcową wypowiedź premiera Litwy… A może za oszustwem stoi przedsiębiorczy właściciel działki, na której znajdował się krater? Dzisiaj pobierał on bilety w wysokości jednego łata, czyli ponad dwóch dwóch dolarów, od wszystkich chętnych do obejrzenia krateru.
Większość obiektów pozaziemskich spala się przy wchodzeniu w ziemską atmosferę. Do ostatniego incydentu związanego z upadkiem meteorytu na naszą planetę doszło w 2007 roku niedaleko Jeziora Titicaca w Peru. Krater powstały w wyniku tego zdarzenia miał 12 metrów szerokości i 5 metrów głębokości. Specjaliści orzekli, że meteoryt miał co najmniej 3 metry średnicy zanim się rozpadł. W wyniku uderzenia z krateru wydobyły się wówczas nieprzyjemne opary. Mieszkańcy pobliskiej wsi oraz osoby, które pojawiły się w tym miejscu, zachorowały. Można było u nich zaobserwować zmiany skórne, nudności, bóle głowy, biegunkę czy wymioty. Prawdopodobnie było to zatrucie arszenikiem. Wywołały je gazy powstałe w wyniku reakcji gorącej powierzchni meteorytu z podziemnymi zbiornikami wody gruntowej zatrutej arszenikiem.
Największy znaleziony meteoryt waży 60 ton. Odnaleziono go w Hoba w Namibii w 1920 roku. Szacuje się, że spadł on na Ziemię około 80 tysięcy lat temu.
IAR/Kresy.pl





























