Odgrzewanie grafenowych kotletów?

ITME poprzez media chwali się swoimi „bieżącymi” osiągnięciami w kwestii badań nad grafenem. – Tam jest mowa o jakiś strasznie mocno odgrzewanych kotletach – mówi Kresom.pl dr Zygmunt Łuczyński, pionier badań nad grafenem w Polsce. Tłumaczy, że projekty badawcze, którymi w mediach chwali się ITME, zostały już dawno zakończone.

Niedawno informowaliśmy na naszych łamach o osiągnięciach, którymi w mediach szczyci się Instytut Technologii Materiałów Elektronicznych. Dotyczą one prac prowadzonych przez ITME nad grafenem. W komentarzu dla Kresów.pl były dyrektor Instytutu i pionier badań nad grafenem w Polsce, dr Zygmunt Łuczyński zwraca jednak uwagę na kontekst tych informacji. Zaznacza, że w przypadku tych informacji, podawanych przez szereg mediów za PAP… w zasadzie nie ma nic nowego.– Tam jest mowa o jakiś strasznie mocno odgrzewanych kotletach– mówi dr Łuczyński.

Przeczytaj: Polski grafen – trudna droga do sukcesu

Zaznacza, że informacja o możliwości wytwarzania grafenu o wymiarach 0,5 x 0,5 m na folii miedzianej sięga 2012 roku. Wówczas podczas konferencji prasowej Seco Warwick, Nano Carbon oraz ITME zaprezentowali urządzenie i technologie umożliwiające nakładanie grafenu na tak duże płachty. – Wówczas takie wymiary były rekordem w skali Europy i Ameryki. Wcześniej wytwarzano płachty grafeny na foliach o wymiarach 0,3 x 0,3 m, którymi ITME dysponował –mówi dr Łuczyński.

Czytaj również:

Polskie technologie grafenowe trafią w ręce Chińczyków?

Sprzedaż polskich technologii grafenowych do Chin – tylko za zgodą rządu

Były dyrektor ITME nawiązuje też do opisywanego w tekście programu Graf-Tech, który w 2011 roku został uruchomiony przez NCBiR. Zakończył się po 3 latach. W jego ramach zawierał się program OPTIGRAF, przy którym opracowano funkcjonujące modele okien optycznych z przezroczystą grafenową warstwą grzewczą. – Były one przeznaczone m.in. dla kamer wysokolatających urządzeń, np. dronów czy samolotów. Tam duże znaczenie ma jakość obrazu. Podgrzewanie szybki, okienka kamery, zabezpieczałoby ją przed oszronieniem, zamgleniem itd., co bardzo psuje jakość obrazu. Wyniki były dość zachęcające –mówi dr Łuczyński. Dodaje, że prace prowadzone były we współpracy z PCO, spółką należącą obecnie do Polskiej Grupy Zbrojeniowej, zajmującą się m.in. produkcją systemów kierowania ogniem oraz systemów obserwacyjnych. – Nie wiem, czy PCO z tego dalej korzystało. Ale nawet jeśli tak, to z oczywistych względów specjalnie się nie chwali.

PRZECZYTAJ:Polscy naukowcy pracują nad bronią elektromagnetyczną i laserową

Z kolei badania nad wykorzystaniem grafenu przy leczeniu nowotworu mózgu, glejaka, zostały rozpoczęte przed ponad 6 laty. Efekty medyczne były istotnie bardzo dobre. W 2012 roku ówczesna minister nauki, Lena Kolarska-Bobińska mówiła, że do jej resortu zgłaszają się osoby zainteresowane tymi pracami. Dr Łuczyński zaznacza jednak, że program ten był realizowany już parę lat temu.

– Teraz pojawiają się informacje, jakbyśmy mieli do czynienia wręcz z jakąś rewolucją na tym polu. A jest odwrotnie– mówi naukowiec. Zaznacza, że rok 2016 ITME zakończył z olbrzymią stratą w bilansie, na poziomie 6-7 mln złotych. – To mniej więcej 10 proc. budżetu. Takiego deficytu nigdy nie było –podkreśla dr Łuczyński.

Wcześniej podawaliśmy, że 2015 rok Instytut zakończył ze stratą w wysokości 7 mln złotych. Według naszych informacji, Ministerstwo Rozwoju co najmniej do połowy września ub. roku nie zatwierdziło bilansu za ten okres czasu, składając do dyrekcji ITME szereg zapytań. Podczas gdy w ciągu 20 lat, od 1995 do 2014 roku Instytut zawsze był finansowo na plusie.

Ministerstwo Rozwoju, jako organ nadzorujący Instytut, we wrześniu 2016 przyjęło tę sytuację do wiadomości i nakazało sporządzenie planu naprawczego. Dyrekcja ITME opracowała taki plan. – Polegał on na tym, że trzeba wyrzucić z pracy kilkadziesiąt osób i oszczędzać na energetyce. Z tym, że na energetyce nie da się zaoszczędzić z dnia na dzień. Zawiera się specjalne umowy z dostawcą, zamawia się energię i płaci się za to. Niezależnie, czy się jej używa, czy nie –mówi dr Łuczyński, dodając, że w jego opinii opracowany plan był mocno absurdalny, nie miał szans na realizację, a nawet w przypadku wdrożenia go o ile środki finansowe bilansowałyby się na zero, o tyle strata bilansowa sięgałaby 20 mln zł, m.in. ze względu na koszty amortyzacji urządzeń.

Rada Naukowe Instytutu negatywnie zaopiniowała ten plan. Miało to miejsce w grudniu 2016 roku. Od tego czasu niewiele się zmieniło. – Trudno podejrzewać, żeby placówka naukowa w tej sytuacji rozwijała tę zapowiadającą się technologię. Jak zresztą widać – nie rozwinęła jej, gdyż wówczas byłyby jakieś nowsze informacje. O czymś, co się zdarzyło po Graf-Techu. A po tym nie zdarzyło się już nic –mówi dr Łuczyński.

Czytając zasadniczy artykuł PAP na ten temat można zauważyć, że w tekście w zasadzie nie ma żadnych wzmianek o tym, w jakich latach prowadzone były konkretne projekty badawcze oraz kiedy i jak się zakończyły. Powstaje wręcz wrażenie, że wszystko to odbywa się teraz, jednocześnie. Czy mogła to być próba pokazania pozytywnego wizerunku Instytutu, a zarazem jego dyrekcji?

– To jest uderzające, że w całym tym tekście, w którym są wspomniane te i dwa inne projekty, m.in. jeden, GRAFINKS, pod kierunkiem prof. Małgorzaty Jakubowskiej, dotyczący przewodzącego atramentu wykorzystującego grafen, i drugi METALGRAFEN dotyczący kompozytów, wszystkie już dawno się zakończyły [wg art. PAP program GRAFINKS zakończył się 31 grudnia 2015 r. – red.]. Dodatkowo, o ile mi wiadomo, to raczej nic z tego nie wyszło. Atrament nie okazał się lepszy od wersji wykorzystującej srebro, choć w przyszłości mógłby być od niego tańszy –mówi dr Łuczyński.

– Od tego czasu nie zdarzyło się nic. Jeszcze w czerwcu ub. roku odbyła się światowa konferencja Graphene Week, ale decyzja o jej przeprowadzeniu w Polsce zapadła w Europie dwa lata wcześniej. Na której też zresztą przedstawiono technologię opracowaną przez Seco Warwick, produkcji płacht grafenu o wymiarach 0,5 x 0,5 m –dodaje dr Łuczyński.

Kresy.pl / Marek Trojan

Oceń ten artykuł




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

1 odpowieź

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz