W artykuł zatytułowanym „Narodowy egoizm” na łamach „Süddeutsche Zeitung”, Florian Hassel stwierdza, że choć polski rząd nie chce przyjąć uchodźców, to jako beneficjent funduszy strukturalnych znalazł się pod wyraźną presją ze strony Niemiec i Brukseli.
„SZ” przyznaje, że postawa krajów Europy Środkowej irytuje zarówno Berlin, jak i Brukselę i stąd wynikała presja polityczna na Warszawę,Pragę i Bukareszt, by zaakceptowały wyższą liczbę uchodźców i wiążące kwoty. Zaznacza, że „ten region Europy należy do największych beneficjentów unijnych środków strukturalnych”.
Według Hassela, to rozdźwięk pomiędzy „błogosławieństwem unijnych miliardów”a niewielką solidarnością w kryzysie imigracyjnym „krajów środkowo- i wschodnioeuropejskich”skłoniły szefa niemieckiego MSW Thomasa de Maizier’a i wicekanclerza Sigmara Gabriela do postraszenia „ociągających się” przed przyjęciem uchodźców państw cięciami funduszy strukturalnych. Komentator stwierdził, że ta sprawa jest nadal aktualna i będzie poruszona na najbliższym unijnym szczycie ws. uchodźców.
Hassel przyznaje również, że oświadczenia przedstawicieli polskiego rządu dotyczące liczby uchodźców, których przyjmie Polska, a także tego, że koszt ich pobytu pokryje UE, ma na celu uspokojenie zwykłych obywateli. Wypomina również Polsce, że w kwestii przyjmowania migrantów zasłania się napływem ludzi z Ukrainy, podczas gdy są to „przeważnie studenci lub osoby posiadające pozwolenie na pracę”,a od 2014 roku Polska przyznała status uchodźcy jedynie w przypadku dwóch Ukraińcow.
Przypominamy spot wyborczy PO z 2011 roku, gdy podczas kampanii przed wyborami parlamentarnymi głównym hasłem była “walka” o 300 mld złotych z budżetu UE.
„Süddeutsche Zeitung” / dw.de / Kresy.pl






























