25 kwietnia, podczas zamieszania na sesji plenarnej Lwowskiej Rady Miejskiej, kolejny raz do porządku obrad nie włączono kwestii Domu Polskiego.
Szef MSZ Radosław Sikorski negatywnie ocenił decyzję prezydenta Karola Nawrockiego o odebraniu Wołodymyrowi Zełenskiemu Orderu Orła Białego. Ocenił, że krok ten mógł utrudnić dialog między Warszawą a Kijowem. Sikorski powiedział, co by doradził prezydentowi.
Radosław Sikorski ocenił w „Faktach po Faktach”, że decyzja o odebraniu orderu „była nieadekwatna i miała charakter osobistego upokorzenia” prezydenta Ukrainy.
Czytaj też:
Sprawujący funkcję głowy państwa od 2017 roku Aleksandar Vučić zapowiedział, że zrezygnuje ze stanowiska i rozpisze przedterminowe wybory.
„Będę prezydentem jeszcze tylko przez kilka tygodni, a potem zrezygnuję” – powiedział Vučić tłumom swoich zwolenników na sobotnim wiecu w stolicy Serbii, Belgradzie. Vučić zapowiedział, że pomoże swojej Serbskiej Partii Postępowej (SNS) wygrać wybory prezydenckie i przedterminowe wybory parlamentarne, pierwotnie zaplanowane na 2027 rok. „Moją propozycją jest, aby nasza lista, zwycięska lista w nadchodzących wyborach, nosiła nazwę <<Zjednoczona Serbia>>” - zacytowała agencja Reutera.
Zgodnie z regulacjami kolejne wybory prezydenta Serbii powinny odbyć się w maju zeszłego. Vučić nie mógłby w nich wystartować ponieważ serbskie prawo ogranicza liczbę kadencji przez jaką można być głową państwa do dwóch. Natomiast wybory parlamentarne powinny odbyć się w grudniu 2027 roku.
Szef Biura Prezydenta Ukrainy Kyryło Budanow w niedzielę odniósł się do projektu ustawy o utworzeniu Ukraińskiego Panteonu Narodowego. Ocenił, że inicjatywa Wołodymyra Zełenskiego jest krokiem w stronę „przywrócenia sprawiedliwości historycznej”.
„Już nikt i nigdy nie będzie dyktował Ukraińcom, jakich bohaterów mają szanować, jakie święta obchodzić ani jakiej historii się uczyć. O to prawo do wolności własnego wyboru i narodowej niezależności nasi przodkowie walczyli przez setki lat i właśnie za to dziś przelewają krew nasi żołnierze. Pamięć o nich powinna żyć wiecznie” — napisał w niedzielę Budanow.
Ukraiński urzędnik stwierdził, że obecne i przyszłe pokolenia powinny „znać i szanować” osoby, które poświęciły życie walce o Ukrainę. Jak dodał, ma to szczególne znaczenie w czasie wojny.
Na granicy polsko-ukraińskiej utworzyły się duże kolejki samochodów i autobusów na wjeździe na Ukrainę. Według ukraińskich mediów najtrudniejsza sytuacja była w niedzielę na przejściu Korczowa-Krakowiec, gdzie podróżni mieli czekać ponad 12 godzin w upale.
O sprawie poinformowały m.in. TSN i 24 Kanał. Ukraińskie media wskazują, że w sieci pojawiły się nagrania pokazujące długie kolejki pojazdów. Na materiałach widać samochody i autobusy stojące na odcinku kilkuset metrów. Część osób wyszła z nagrzanych pojazdów i czekała na odprawę na zewnątrz.
Według TSN największe obciążenie dotyczyło wjazdu na Ukrainę przez przejście Korczowa-Krakowiec. Portal pisał o „transportowym kolapsie” i osobach stojących „pod palącym słońcem” ponad 12 godzin.
Aleksandr Łunin, żołnierz który walczył na Ukrainie i wystosował niedawno apel o spotkanie z prezydentem Rosji zniknął z pola widzenia. W jego domu przeprowadzono przeszukanie.
Jego żona, Tatiana, poinformowała o tym na TikToku 27 czerwca. Łunin dowiedział się o tym od swoich obserwatorów na Instagramie. Tatiana później usunęła post, ale nagranie udostępnił kanał na Telegram „Mobilizacja | Wiadomości | Co robić?”. W nagraniu Tatiana Łunina powiedziała, że funkcjonariusze policji przeszukali ich dom znajdując się we wsi Lizinówka w obwodzie woroneskim, a następnie skonfiskowali „wszystko, co znaleźli: pendrive'y, komputery, laptopy, dysk, coś jeszcze, nunczako” - zrelacjonował emigracyjny portal Meduza.io.
Łunina powiedziała, że jej męża nie było w domu – wyjechał do Moskwy dzień wcześniej. W nagraniu powiedziała, że Aleksander Łunin się z nią nie kontaktował, co sugeruje, że mógł zostać zatrzymany lub że był w podróży i nie miał z nią kontaktu.
Mer Iwano-Frankiwska (Stanisławowa) Rusłan Marcinkiw stwierdził w czwartek, że część polskich miast partnerskich nie chce już przyjmować ukraińskich dzieci na wypoczynek. Jego zdaniem winna ma być „antyukraińska histeria”.
Według Marcinkiwa w porównaniu z poprzednimi latami liczba polskich miast gotowych do przyjęcia dzieci ukraińskich żołnierzy „wyraźnie się zmniejszyła”. Mer Iwano-Frankiwska (Stanisławowa) znalazł dla tego zjawiska proste wyjaśnienie: winna ma być „antyukraińska histeria” w Polsce.




























