„Moskwa dzieli Gruzję”

„Moskwa dzieli Gruzję”, „Prowokacja parlamentu”, „Rosja wzmacnia separatystów” – pisze we wtorek niemiecka prasa komentując apel parlamentu Rosji do prezydenta Dmitrija Miedwiediewa o uznanie niepodległości Osetii Płd. i Abchazji.

„Wysyłając czołgi do Gruzji Kreml stworzył własny precedens: kto nie słucha Moskwy, będzie okupowany” – pisze „Frankfurter Allgemeine Zeitung”.

Jak ocenia dziennik, także Zachód dostał nauczkę: „Rekonstrukcja rosyjskiej strefy wpływów jest ważniejsza dla moskiewskiego +duumwiratu+ niż utrzymanie strategicznego partnerstwa”.

„Sueddeutsche Zeitung” nazywa poniedziałkowe uchwały Rady Federacji i Dumy Państwowej „prowokacją”. I dodaje, że w dłuższej perspektywie Rosja przegra.

„Izolowana Rosja nie będzie się rozwijać ani politycznie ani gospodarczo. Uznanie zbuntowanych prowincji pokaże innym narodom kaukaskim, że separatyzm się opłaca. I wreszcie Rosja zmusi NATO, a może nawet UE, do zgodnego działania, któremu starała się zapobiec” – ocenia „SZ”.

„Die Welt” ocenia z kolei, że „bez wojska Europa jest bezsilna” wobec poczynań Kremla. „Jedyną rzeczą, jaka skłoniłaby ostatnie kolonialne mocarstwo na europejskim kontynencie do zmiany polityki, byłaby demonstracja siły militarnej. Jednak nikt w Europie nie ma chęci ani zdolności, pójść w imię obrony Gruzji na wojnę z atomowym mocarstwem. Czy uczynilibyśmy to dla członków NATO Estonii, Litwy i Łotwy?” – pyta „Die Welt”.

Według dziennika „Tagesspiegel” groteską jest, że Rosja powołuje się w przypadku Abchazji i Osetii Płd. na precedens Kosowa, którego niepodległość przecież odrzuca.

Komentator dziennika zastanawia się, czy przyznając prawo do samostanowienia zbuntowanym regionom Gruzji Moskwa byłaby również gotowa uznać Kosowo, a także zaakceptować wolną wolę byłych republik sowieckich, a obecnie suwerennych państw – takich jak Ukraina i Gruzja – które chcą przystąpić do zachodnich sojuszy.

PAP / mb

forma płatności