Musimy pokonać zagrożenie imperializmem w UE. Potrzebujemy głębokiej reformy, która przywróciłaby dobro wspólne i równość na pierwsze miejsce wśród zasad Unii – napisał premier Mateusz Morawiecki w tekście opublikowanym w poniedziałek na portalu brytyjskiego tygodnika „The Spectator”. „Mamy do czynienia z formalną demokracją, a de facto oligarchią, w której władzę sprawują najsilniejsi” – zaznaczył, wskazując na Niemcy i Francję.

Premier Mateusz Morawiecki wskazał, że wojna na Ukrainie obnażyła prawdę nie tylko o Rosji, ale też o UE, która nie chciała słuchać ostrzeżeń płynących m.in. z Polski. „Wielu nie chciało dostrzec, że państwo Władimira Putina nadal ma imperialistyczne zapędy. Teraz muszą zmierzyć się z faktem, że w Rosji odżyły demony XIX i XX wieku: nacjonalizm, kolonializm, totalitaryzm. Ale wojna na Ukrainie obnażyła też prawdę o Europie. Europejscy przywódcy dali się zwabić Władimirowi Putinowi. W następstwie inwazji na Ukrainę są w szoku” – wskazał Morawiecki.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl wynosi 22 tys. PLN. Do tej pory zebraliśmy:

10 PLN    (0.04%)
Nr konta: 60 1020 1097 0000 7302 0195 3702
Wspieraj Kresy.pl

Jego zdaniem powrót imperializmu Rosji nie powinien dziwić, ponieważ przez prawie dwie dekady odbudowywała swoją pozycję na oczach Zachodu. „Ten zaś, zamiast zachować rozsądną czujność, zapadł w geopolityczną drzemkę i wolał nie widzieć problemu niż zawczasu stawić mu czoło” – wskazał.

„Europa znajduje się dziś w takiej sytuacji, w jakiej się znajduje, nie dlatego, że była niewystarczająco zintegrowana, ale dlatego, że nie chciała słuchać głosu prawdy. Ten głos od wielu lat płynie z Polski. Polska nie ma monopolu na prawdę, ale w sprawach relacji z Rosją jesteśmy, mówiąc wprost, o wiele bardziej doświadczeni niż inni” – napisał premier. Przypomniał ostrzeżenie prezydenta Lecha Kaczyńskiego, że Rosja nie zatrzyma się na Gruzji.

„Fakt, że głos Polski został zignorowany, jest przykładem szerszego problemu, z jakim boryka się UE. Każdy kraj ma być równy, ale praktyka polityczna pokazała, że ​​głosy Niemiec i Francji liczą się przede wszystkim. W efekcie mamy do czynienia z formalną demokracją, a de facto oligarchią, w której władzę sprawują najsilniejsi” – podkreślił.

Zaznaczył, że zaworem bezpieczeństwa, który chroni UE przed tyranią większości, jest zasada jednomyślności. Zwrócił uwagę, że choć szukanie kompromisu wśród 27 państw, których interesy są często sprzeczne, bywa frustrujące, to gwarantuje, że wysłuchany zostanie każdy głos.

„Niektórzy proponują zniesienie zasady jednomyślności, co sprawi, że działania UE będą jeszcze bardziej niż dotychczas zależne od decyzji niemieckich. Krótka retrospektywna analiza niemieckich decyzji pokazuje, dlaczego jest to zły pomysł. Gdyby w ostatnich latach Europa zawsze działała tak, jak chciały tego Niemcy, to zadajmy sobie pytanie: czy dziś bylibyśmy w lepszej czy gorszej sytuacji?” – dodał.

Podkreślił, że gdyby cała Europa poszła za głosem Niemiec, nie tylko w sprawie gazociągu Nord Stream 1, ale także Nord Stream 2, doszłoby do niemal nieodwracalnego uzależnienia od rosyjskiego gazu, który jest dziś wykorzystywany do szantażu.

Jego zdaniem gdyby cała Europa zaakceptowała w czerwcu 2021 r. propozycję Niemiec, by zorganizować szczyt UE-Rosja, Putin prawdopodobnie zostałby uznany za pełnoprawnego partnera, a sankcje nałożone na Rosję po 2014 r. mogłyby zostać zniesione.

„Gdyby Europa wysłała broń na Ukrainę na taką samą skalę i w tym samym tempie, co Niemcy, wojna zakończyłaby się dawno temu: absolutnym zwycięstwem Rosji, a Europa byłaby w przededniu kolejnej wojny” – napisał premier.

Morawiecki wyraził opinię, że „jeśli naprawdę chcemy dziś mówić o wartościach demokratycznych, to czas na wielki rachunek sumienia Europy”. „Zbyt długo najważniejszą wartością dla wielu krajów była niska cena rosyjskiego gazu. A przecież wiemy teraz, że była ona tak niska, bo nie doliczono do niej 'podatku krwi’, który płaci dziś Ukraina. Pokonanie imperializmu w Europie to także wyzwanie dla samej Unii Europejskiej” – dodał.

Zobacz także: Scholz: Rozszerzenie UE musi się wiązać ze zniesieniem zasady jednomyślności

„Organizacje międzynarodowe będą mogły skutecznie przeciwstawić się imperializmowi tylko wtedy, gdy same będą bronić podstawowych wartości, takich jak wolność i równość wszystkich swoich państw członkowskich. Jest to szczególnie istotne w odniesieniu do UE” – wskazał.

Szef rządu zwrócił uwagę, że UE ma coraz większe braki w respektowaniu wolności i równości wszystkich państw członkowskich. Jak podkreślił, coraz częściej słychać, że to nie jednomyślność, lecz większość powinna decydować o przyszłości całej Wspólnoty. Zaznaczył, że odchodzenie od jednomyślności zbliża nas do modelu, w którym silniejsi i więksi dominują nad słabszymi i mniejszymi .

Premier wyraził opinię, że trzeba pokonać zagrożenie imperializmem w UE. „Potrzebujemy głębokiej reformy, która przywróciłaby dobro wspólne i równość na pierwsze miejsce wśród zasad Unii. Nie odbędzie się to bez zmiany optyki: to państwa członkowskie, a nie instytucje unijne muszą decydować o kierunkach i priorytetach działań UE, bo to instytucje są tworzone dla państw, a nie odwrotnie. Podstawą współpracy musi być zawsze wypracowanie konsensusu, a nie dominacja najsilniejszych nad resztą” – napisał.

Zobacz także: Szefowa KE za zmianą unijnych traktatów i odejściem od zasady jednomyślności

spectator.co.uk / Kresy.pl

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz