Łotwa będąca w recesji traci wiarygodność w oczach inwestorów – informuje gazeta.pl. Sytuację miała pogorszyć nacjonalizacja jednego z największych banków w kraju Parex. Założyciel banku wini za obecną sytuację Szwedów.
51 proc. udziałów w drugim co do wielkości banku na Łotwie – Parex, przejął w sobotę za symboliczne 2 łaty łotewski rząd. Powodem były problemy z płynnością, po tym, jak klienci wycofali z niego około 10 proc. depozytów wartych 240 mln łatów (340 mln euro). Założyciele banku winą obciążają szwedzki parlament, który kilkanaście dni temu zatwierdził pomoc dla tamtejszego sektora bankowego wynoszącą 150 mld euro. Tymczasem to właśnie szwedzkie banki kontrolują dużą część łotewskiego rynku – Swedbank jest największym bankiem na Łotwie, a SEB trzecim co do wielkości – pisze dziennik.
– Możecie sobie wyobrazić, co się dzieje, jeśli trzymacie pieniądze u nas, a jasne jest, że mamy kryzys gospodarczy i w tym samym czasie Szwedzi ogłaszają wsparcie dla Swedbank i SEB, a tutaj wsparcia brak – powiedział jeden z współwłaścicieli banku Viktor Krasovitsky w wywiadzie dla dziennika “Diena”. Duża część klientów Parex Banku zachęcona gwarancjami dla szwedzkich instytucji finansowych, doszła do wniosku, że ich oszczędności będą bezpieczniejsze u Szwedów. Sytuacja ta rodzi obawy, że kolejne, mniejsze banki, również będą musiały szukać pomocy u państwa.
Tymczasem dziennik “Kommiersant” informuje, że nacjonalizacja Parex Banku oznacza zamknięcie dla Rosjan jednego z kanałów transferu pieniędzy do rajów podatkowych. – Dwie trzecie pieniędzy na kontach łotewskich banków należy do klientów z Rosji – uważa Eduard Sawuljak z moskiewskiego przedstawicielstwa firmy doradztwa podatkowego Tax Consulting UK.
Gazeta.pl przypomina kilka głośnych historii z udziałem Parex Banku. W zeszłym roku na wniosek amerykańskiej Komisji Papierów Wartościowych i Giełd, sąd w USA zamroził 3 mln dolarów na kontach Parex Banku w firmie brokerskiej Pinnacle Capital Markets. Zdaniem SEC konta były wykorzystywane do machinacji finansowych, które przyniosły straty 15 firmom brokerskim w USA. W 1997r. Bank Rosji anulował licencję spółki – córki łotewskiego banku, zarzucając przekroczenie uprawnień przy przejmowaniu wkładów od ludności.
Problem sektora bankowego na Łotwie to nie jedyne zmartwienie. Łotewska gospodarka jest w recesji, w III kwartale łotewski PKB skurczył się o 4,2 proc. w skali roku. Banki nie udzielają obecnie kredytów, które były do tej pory motorem gospodarki krajów bałtyckich. Również ceny nieruchomości mocno spadły. Łotwa, podobnie jak i Estonia boryka się z wysoką inflacją i deficytem na rachunku obrotów bieżących. Wczoraj agencje ratingowe Fitch oraz Standard & Poor’s po raz kolejny obniżyły ratingi dla Łotwy. – Obniżenie odzwierciedla nasz pogląd, że bez znaczącego i będącego na czasie międzynarodowego wsparcia finansowego Łotwie grozi poważny kryzys i kolejne obniżki ratingu – powiedział Eral Yilmaz, dyrektor w Fitch.
Kryzys na Łotwie zaczyna być już odczuwalny dla samych Łotyszy. Według Państwowej Agencji Zatrudnienia, bezrobocie rośnie już od kilku miesięcy – w październiku sięgnęło 5,6 proc., o 0,3 punka procentowego więcej niż miesiąc wcześniej.
Recesja jest również problemem dla łotewskiego rządu, bo oznacza ona konieczność dodatkowych cięć budżetowych. – Jeśli pozostawimy wszystko, tak jak jest, to skończymy ten rok z deficytem na poziomie 1,8-2 proc. PKB – powiedział łotewski premier Ivars Godmanis w państwowym radiu. Według szacunków Komisji Europejskiej, deficyt na Łotwie sięgnie 5,6 proc PKB w 2009r. i 6,2 proc. w 2010r. Stąd decyzja rządu o wprowadzeniu poprawek do przyszłorocznego budżetu tnących wydatki o prawie 228 mln łatów (325 mln euro). Przewiduje się, że dochody będą o 145 mln (207 mln euro) niższe, m.in. przez niższe niż planowane wpływy z podatków – relacjonuje gazeta.pl
gazeta.pl / mb




























