W tym tygodniu prof. Vytautas Radžvilas, lider Nacionalinis Susivienijimas (Zjednoczenie Narodowe), odniósł się do masowych manifestacji przeciwko imigracji w Polsce. W swoim tekście zazdrości Polakom społecznej aktywności i samoorganizacji i chwali Ruch Obrony Granic.

Czytaj także: Trump chwali Nawrockiego i protesty Konfederacji

Profesor Vytautas Radžvilas między innymi mówi:

Patrząc na Polaków, ogarniają sprzeczne uczucia – biała zazdrość i gorycz z powodu naszej sytuacji. Warto się zastanowić: środek lata, szczyt sezonu urlopowego, sama natura jakby nakazuje wszystko zapomnieć i zanurzyć się w wir letnich przyjemności. A jednak – w niemal 100 miastach tego kraju odbyły się demonstracje przeciwko nielegalnej imigracji. Co to oznacza, jeśli nie to, że nawet w szczycie sezonu urlopowego nie brakuje Polaków, którzy znajdują czas, by zatroszczyć się o sprawy ojczyzny.

A jak to wygląda u nas, Litwinów? Czyżby nie napływali do nas przybysze szukający łatwego życia, nie forsowali wszystkich granicznych ogrodzeń? Napływają i forsują. Ale choćby przyszło ich nawet milion – dla nas najważniejsze są lato i wypoczynek.

Jeszcze większe wrażenie niż liczne grupy, a nawet tłumy protestujących, robi organiczna więź i synergia działań obywatelskich ludzi i patriotycznych polityków. Zwołanie takich demonstracji z niczego, tylko po opublikowaniu zaproszeń w mediach społecznościowych, jest po prostu niemożliwe.

Takie demonstracje można zorganizować tylko poprzez stałą pracę z ludźmi, a co najważniejsze – własną aktywność. Pracować w tym przypadku znaczy – walczyć o sprawy narodu i państwa polskiego tak odważnie, zdecydowanie i wytrwale, że ludzie po prostu wierzą takim politykom i idą za nimi.

Profesor Vytautas Radžvilas chwali sposób działania polskich narodowców:

Patriotyczni polscy politycy znajdują sposoby, by inspirować i podnosić ludzi do walki. Warto byłoby szczegółowo zbadać, jak im się to udaje. Jednak niewątpliwie ważnym czynnikiem jednoczącym i mobilizującym ludzi jest przykład osobistej odwagi, jaki dają.

Wielu z nich mówi o relacjach Brukseli i Warszawy zasadniczo, otwarcie i jasno. Nie boją się, że ich słowa i czyny zostaną odebrane jako „antyeuropejskie”, „eurosceptyczne” czy jeszcze inne. Po prostu mówią to, co myślą.

Taki nonkonformistyczny sposób mówienia i działania jest czymś zupełnie innym niż samochwalstwo litewskich polityków, którzy przechwalają się, że bohatersko powstrzymali napływ migrantów do Litwy, budując płot na granicy. Przy czym zapominają dodać, że płot postawiono dopiero po uzyskaniu na to zgody od komisarz UE, a przed jej wizytą przez kilka miesięcy nie odważyli się nawet kiwnąć palcem w sprawie ochrony granicy państwa, przez co tysiące naruszycieli granicy zdążyło swobodnie dostać się do kraju.

W końcu podkreśla zacofanie Litwy względem Polski w sensie aktywnego oporu przed niekorzystną polityką Unii Europejskiej:

I znów coś znajomo przygnębiającego. Gdy w ZSRR ogłoszono tzw. pieriestrojkę, na Litwie jej nie odczuwano. Dlatego żartobliwie mówiono, że pieriestrojka zatrzymała się w Baranowiczach.

Patrząc na UE i Polskę, Litwa wydaje się oazą stagnacji i rezerwatem, w którym nic się nie dzieje i nic się nie zmienia. Samoistnie budzą się więc skojarzenia z przeszłością i pojawia się pytanie: czy nie jest tak, że zmiany, które zachodzą w UE, zatrzymały się w Białymstoku i Puńsku?

Czytaj także: Kontrmanifestacja i oświadczenie Lewicy po proteście Konfederacji: “Migranci mile widziani”

kresy.pl/www.pozicija.org

 

Tagi: , , , ,
forma płatności