Janusz Korwin-Mikke będzie walczył o fotel prezydencki. Jako głowa państwa chciałby przeforsować nową konstytucję.
“Nigdy się nie poddam. Uroczyście przysięgam, że zawsze będę walczył o ochronę naszej wolności, zawsze będę walczył o ochronę naszej własności i zawsze będę walczył o sprawiedliwość, która jest ostoją mocy i trwałości Rzeczpospolitej. Bóg mi świadkiem, przez całe życie to robiłem i będę to robić dalej” – powiedział Janusz Korwin-Mikke w czasie swojej konwencji inaugurującej kampanię przed wyborami prezydenckimi.
Jako prezydent Korwin-Mikke chce doprowadzić do uchwalenia nowej konstytucji – “To będzie konstytucja chroniąca wolność i własność Polaków, dająca im szansę na sprawiedliwość, konstytucja która ukróci samowolę urzędników i polityków. Przysięgam, że jako prezydent Rzeczpospolitej złożę do Sejmu projekty ustaw tworzących silną armię i naprawiających polski system podatkowy. Będę dbał o siłę i godność Rzeczypospolitej, gwarantowaną przez silną sprawną stutysięczną armię, prawdziwą armię, a nie armię urzędników”.
Jako naczelne wartości, którym zamierza służyć, polityk określił prawdę, honor i tradycję. Wolę ich obrony Korwin-Mikke podkreślił wypowiadając “Tak mi dopomóż Bóg”.
Szanse swoje i swojej partii – Koalicji Odnowy Rzeczpospolitej Wolność i Nadzieja – upatrywał w fakcie, że internet przełamał informacyjny monopol wielkich koncernów medialnych. Liczył szczególnie na młodych ludzi.
Polityków partii głównego nurtu Korwin-Mikke nazwał “zdrajcami, którzy obiecywali dbać o suwerenność Polski, a potem ochoczo podpisywali traktat lizboński”.
wp.pl/kresy.pl




























