Do 23 grudnia rosyjscy dyplomaci mają opuścić konsulat w Gdańsku, któremu cofnięto zgodę na działalność. Wśród propozycji zagospodarowania budynku pojawił się pomysł utworzenia ośrodka dokumentującego metody dezinformacji i propagandy.
W grudniu rosyjscy przedstawiciele dyplomatyczni mają ostatecznie opuścić obiekt przy ul. Batorego w Gdańsku. Placówka działała tam od 1951 roku, jednak 19 listopada minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski cofnął zgodę na prowadzenie urzędu konsularnego. Decyzja – jak przypomniano – była reakcją na akty dywersji na kolei z połowy października. Zgodnie z poleceniem szefa MSZ budynek ma zostać zwolniony do 23 grudnia.
Zobacz też: Sikorski: Polska zamyka konsulat Rosji w Gdańsku w reakcji na akty sabotażu
Samorząd Gdańska rozpoczął prace nad koncepcją przyszłego wykorzystania obiektu, choć – jak podkreślają miejscy urzędnicy – wszelkie rozstrzygnięcia muszą zostać wcześniej uzgodnione z administracją rządową. Do tej pory nie zapadły finalne decyzje, jednak pojawiły się pierwsze propozycje. Radny Koalicji Obywatelskiej Marcin Mickun przedstawił w interpelacji pomysł przekształcenia budynku w przestrzeń informacyjno-edukacyjną. Według niego obiekt mógłby prezentować „mechanizmy manipulacji, dokumentować działania propagandowe i służyć budowaniu odporności informacyjnej, zwłaszcza w kontekście rosyjskiego wpływu na debatę publiczną”.
Rzecznik prezydent Gdańska, Daniel Stenzel, w rozmowie z RMF FM wskazywał, że miasto analizuje różne warianty zagospodarowania, jednocześnie podkreślając konieczność wcześniejszego poznania stanu technicznego budynku. „Nikt z nas w środku nigdy nie był. Nie wiemy, czego się tam można spodziewać” – mówił.
Kwestie finansowe związane z użytkowaniem obiektu przez Rosję budzą kolejne kontrowersje. Choć kamienica została w latach 70. wpisana do ksiąg wieczystych jako własność Skarbu Państwa, według miasta rosyjska strona nie uiszczała należnych opłat czynszowych. Z wyliczeń Gdańska wynika, że dług za lata 2013–2023 sięga 5,5 mln zł plus odsetki, a od połowy 2023 roku narastają kolejne opłaty, dziś szacowane na blisko 2 mln zł.
Samorząd deklaruje, że wyprowadzka dyplomatów nie oznacza zaniechania dochodzenia roszczeń. „Jeśli chodzi o zadłużenie, kwestia z naszej strony nie jest zakończona” – podkreślił Stenzel w rozmowie z portalem trojmiasto.pl, dodając, że zobowiązania powinny zostać uregulowane przez ambasadę Rosji w Warszawie.
Zobacz też: Rosja zamyka Konsulat RP na Syberii
Kresy.pl/Business Insider
































