Szef Naftohazu Ukrainy powiedział, że rozważana jest możliwość importu gazu z Rumunii, twierdząc zarazem, że ukraińskie zapasy surowca są wystarczające. Co innego mówi prezydent Ukrainy.

Ukraińska państwowa spółka gazowa, Naftohaz Ukrajiny jest gotowa zapewnić niezbędne ilości gazu w bieżącym sezonie grzewczym wszystkim kategoriom odbiorców. Tak twierdzi szef Naftohazu, Jurij Witrenko. Podczas wtorkowej konferencji prasowej powiedział też, że jego spółka jest w stanie zabezpieczyć dostawy gazu dla wszystkich odbiorców przemysłowych, którzy mają taka potrzebą i są gotowi do pracy odpowiadającej obecnej sytuacji rynkowej.

Witrenko podkreślił, że poza własną produkcją, Naftohaz posiada znaczne zapasy gazu w podziemnych zbiornikach oraz „operacyjną możliwość” importu znacznych ilości od krajów europejskich.

„Mamy możliwość importowania gazy z różnych krajów europejskich – z Polski, Węgier, Słowacji. Obecnie kalkulujemy opcję importu [gazu – red.] z Rumunii” – powiedział szef Naftohazu. Jego zdaniem, Ukraina posiada na tyle zdywersyfikowany import gazu, że ma pewność, iż uda się zabezpieczyć także popyt przemysłu.

Ludność ma już zapewnione wystarczające ilości gazu z własnej produkcji i gazu, który jest w magazynach – podsumował Witrenko.

Zaznaczmy, że deklaracje szefa Naftohazu stoją w sprzeczności z ostatnimi wypowiedziami prezydenta Ukrainy, Wołodymyra Zełenskiego. W wywiadzie dla stacji ICTV oświadczył, że w ukraińskich magazynach nie ma wystarczająco dużo gaz i stąd nie wiadomo, jaka będzie sytuacja w sektorze energetycznym w przyszłości. Przyznał też, że dużym wyzwaniem dla Ukrainy będzie sam początek 2025 roku, czyli okres zaraz po tym jak z końcem 2024 roku wygaśnie ukraińsko-rosyjsko umowa ws. przesyłu gazu. W opinii prezydenta, w takich warunkach kraj z pewnością rozpocznie przygotowania do transformacji energetycznej.

Dodajmy, że jeszcze w minioną niedzielę Zełenski zapewniał Ukraińców, że Ukraina posiada wystarczające rezerwy gazu, żeby zabezpieczyć zapotrzebowanie.

Niedawno z uwagi na kłopoty z dostawami gazu i braki w zapasach, w obwodach lwowskim i chmielnickim ogłoszono stan nadzwyczajny. Okazało się, że np. w tym pierwszym było za mało gazu, żeby móc ogrzewać wszystkie instytucje publiczne. Większość tamtejszych instytucji budżetowych wykorzystujących gaz ziemny do ogrzewania, a także podgrzewania wody, nie otrzymywała go ziemnego, głównie ze względu na jego cenę.

Jak podawaliśmy, w związku z wejściem w życie nowej, węgiersko-rosyjskiej umowy gazowej, 1 października rano Gazprom wstrzymał przesył gazu na Węgry przez terytorium Ukrainy. Obecnie rosyjski koncern dostarcza gaz na Węgry z pominięciem Ukrainy poprzez gazociąg Turecki Potok – Turkish Stream. Spowodowało to, że Ukraina nie może już wykonywać tzw. wirtualnego rewersu gazu na swojej granicy z Węgrami, inaczej mówiąc, nie może zostawiać sobie części surowca kupionego przez Węgry od Rosji. Tzw. wirtualny rewers polega na tym, że Ukraina pozostawia sobie część gazu tłoczonego przez jej terytorium z Rosji do innych krajów, odkupując go od tych krajów. W ten sposób Ukraina unika kupowania gazu bezpośrednio od Rosji.

Czytaj także: Pierwsze problemy Ukrainy po wstrzymaniu tranzytu gazu przez Gazprom

naftogaz.com / fakty.com.ua / Kresy.pl

Czytaj kolejny artykuł
0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz