Na Ukrainie pojawiają się nowi chętni do udziału w styczniowych wyborach prezydenckich. Partia „Wiejska Ukraina” postanowiła zgłosić… pracownicę jednego z gospodarstw wiejskich spod Chmielnickiego.
Klucz do całej sprawy to fakt, że kandydatka ma na nazwisko „Wona”, co po ukraińsku znaczy „ona”. Od dłuższego czasu ukraińskie ulice obwieszone są plakatami z wizerunkiem Julii Tymoszenko i zapewnieniem, że „Ona pracuje”, a inni politycy jedynie jej w tym przeszkadzają. Zwolennicy Lidii Wonej mają już zatem gotową kampanię wyborczą. Pozostaje jedynie znaleźć 2,5 miliona hrywien – czyli około 800 tysięcy złotych – na kaucję, którą musi wnieść każdy z kandydatów.
Lidia Wona potwierdza chęć udziału w wyborach. Podkreśla, że bardzo dobrze zna się na problemach wsi, ukończyła bowiem studia w Instytucie Zarządzania Gospodarstwem Wiejskim. Zwolennicy kandydatki nie mają wątpliwości, że Lidia Wona poradzi sobie w ukraińskiej polityce. „W nie takich chlewach robiła porządek” – powiedział jeden z nich.
IAR/Kresy.pl




























