Zdaniem prezesa największego amerykańskiego banku, bitcoin jest oszustwem, a rządy niebawem wezmą się za cały rynek kryptowalut.

Jamie Dimon przemawiał podczas konferencji finansowej „Delivering Alpha” zorganizowanej przez CNBC. W trakcie jej trwania stwierdził, że bitcoin jest oszustwem. Nie mówię „sprzedawaj bitcoiny”, bo jego cena może dojść do 100 000 dolarów za sztukę zanim spadnie. Nie doradzam, co powinno się zrobić. Moja córka kupiła bitcoiny, a teraz, po tym jak ceny poszły w górę, myśli, że jest geniuszem – zaznaczył Dimon.



Zdanie na temat Bicoina prezes JP Morgan uzasadniał następująco: Rządy to przede wszystkim twórcy pieniądza. Kontrolują go poprzez banki centralne, wiedzą, gdzie jest i do kogo trafia. Widzicie, że teraz Chiny zamykają bitcoinowe giełdy.

ZOBACZ TAKŻE: Klienci polskiej giełdy wirtualnej waluty zostali z niczym tracąc miliony

Obecnie rządy traktują bitcoina jak nowinkę technologiczną. Poczekajcie jednak, gdy ktoś oberwie albo będzie go używał do niewłaściwych celów, co przecież dzieje się już teraz. Wtedy rządy zamkną to wszystko. Taka jest moja teza – tłumaczył Dimon.

Godzien jest robotnik zapłaty swojej (1Tm 5, 18)

Przekaż 50 zł

Zasłużyliśmy na Twoje wsparcie?

Żyjąc w Wenezueli, Ekwadorze czy Korei Północnej, lepiej używać bitcoina niż ich lokalnych walut. To samo nie tyczy się jednak Stanów Zjednoczonych. Żyjąc tutaj spekulujesz, tak jak w czasie tulipomanii. To po prostu nie jest realna rzecz i prędzej czy później zostanie zamknięta – wyraził swoją opinię .

Jamie Dimon podkreślił również, że bez sekundy wahania zwolniłby każdego pracującego w jego banku tradera, zacząłby prowadzić interesy na rynku bitcoina. To sprzeczne z naszymi zasadami, a ponadto taki trader okazałby się głupcem – dodał.

Po słowach szefa jednej z największych instytucji finansowych na świecie bitcoin stracił na wartości z 4200 dolarów do poniżej 4000 dolarów, pomimo to dziś nad ranem największa z kryptowalut odrobiła już część tych strat i jej kurs wynosi około 4025 dolarów. Jest to 315 proc. więcej niż na początku tego roku.

kresy.pl / money.pl

Reklama

Dlaczego zdecydowaliśmy się na ograniczenie dostępu do naszych treści?

Ponieważ nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Zawsze ktoś za nie płaci. Jeśli Czytelnicy nie wezmą na swoje barki finansowej odpowiedzialności za istnienie niezależnych, oddolnych inicjatyw dziennikarskich, takich jak Kresy.pl, wówczas na rynku pozostaną wyłącznie niskiej jakości tabloidy oraz media finasowane przez wielkie korporacje, partie polityczne i różnego rodzaju lobbies.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl to 20000 zł. 7-osobowa redakcja pracuje w pełnym wymiarze i praca ta jest naszym podstawowym, najczęściej jedynym, źródłem dochodu. Kresy.pl nie powstają po godzinach, tworzone przez amatorów. Portal jest tworzony przez wykwalifikowanych dziennikarzy oraz specjalistów z zakresu polityki międzynarodowej, którzy codziennie starają się dotrzeć do informacji istotnych z punktu widzenia interesu naszej politycznej wspólnoty.

Jeśli cenisz naszą pracę, jeśli z niej korzystasz i uważasz, że zamknięcie portalu Kresy.pl byłoby stratą, prosimy dołącz do grona osób, które współtworzą finansowe podstawy funkcjonowania naszego serwisu.



1 odpowieź

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz