Isajew: jak Ukraina wygra, wywalimy takich jak Kaja Godek z Polski

Ukraiński aktywista Igor Isajew, oburzony działaniami fundacji Kai Godek przeciwko promowaniu aborcji wśród Ukrainek zagroził, że „kiedy wygra Ukraina, wywalimy z Polski takich jak ona”.

W związku z masowym napływem uchodźców z zaatakowanej przez Rosję Ukrainy, do Polski przybywają głównie kobiety, dzieci oraz osoby starsze. Przyjazd setek tysięcy Ukrainek sprawił, że uaktywniły się środowiska proaborcyjne, jak Strajk Kobiet i tzw. Aborcyjny Dream Team. Choć aktywistki pomagają uchodźcom, organizując dla nich jedzenie czy zakwaterowanie, to jednocześnie promują wśród kobiet zabijanie dzieci poczętych. W sieci, w tym w języku ukraińskim, oferują „pomoc” Ukrainkom, które chciałyby dokonać aborcji. Ich zdaniem, dobrym powodem do tego jest już sam konflikt zbrojny.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl wynosi 22 tys. PLN. Do tej pory zebraliśmy:

470 PLN    (2.13%)
Nr konta: 60 1020 1097 0000 7302 0195 3702
Wspieraj Kresy.pl

Działania te wywołały krytykę ze strony środowisk pro-life. W tym kontekście, Fundacja Życie i Rodzina Kai Godek, przygotowała akcję informacyjną dla Ukrainek „Polska chroni życie”.

Przygotowaliśmy ulotkę informacyjną pt. »POLSKA CHRONI ŻYCIE« w dwóch językach – po polsku i po ukraińsku – aby kobiety przekraczające granicę RP wiedziały, jak się zachować w razie prób namawiania ich do aborcji. (…). Chcemy, by te ulotki trafiły do ukraińskich kobiet. To bardzo ważne, by ja najwięcej osób włączyło się w ich dystrybucję wśród imigrantek” – napisano na stronie Fundacji.

Ulotki przypominają, że aborcja to zabójstwo. Zilustrowano je też drastycznym zdjęciem zabitego, nienarodzonego dziecka. Tekst zawiera zachętę do zgłaszania na policję przypadków namawiania do aborcji. Fundacja planowała druk nawet 200 tys. ulotek. W tym tygodniu zaczęto rozdawać je Ukrainkom przekraczającym polską granicę. To z kolei wywołało oburzenie środowisk proaborcyjnych, a także krytykę ze strony dużych, liberalno-lewicowych mediów.

W sprawę zaangażował się też kontrowersyjny, ukraiński aktywista Igor Isajew, znany nie tylko z licznych prowokacyjnych wypowiedzi pod adresem Polski i Polaków, ale również z radykalnie lewicowo-liberalnych poglądów. Jest m.in. zadeklarowanym zwolennikiem i promotorem ideologii gender-LGBT, a także aborcji. Zamieścił wpis na Facebooku, w którym broni proaborcyjne aktywistki i krytykuje akcję fundacji Kai Godek.

Fundacja Kai Godek w ramach pomocy Ukrainkom — kiedy Strajk Kobiet dziennie i nocnie rozdaje jedzenie, znajduje mieszkania etc. — rozdaje ulotki «Aborcja to największe zagrożenie dla pokoju»” – napisał ukraiński aktywistka [pis. oryg. – red.]. Jego zdaniem, Godek „już dawno zasłużyła sobie miejsce w piekle”, dodając, że ona „chyba nawet wierząca nie jest — bo jako wierząca, bałaby się swojej odpowiedzi na Sądzie Ostatecznym”.

„Ale mam dla niej też informację ziemską: kiedy wygra Ukraina, wywalimy z Polski takich jak ona” – oświadczył Isajew. „To, że zajęła się rozdawaniem ulotek z aborcją, oznacza tylko, że guzik rozumie z tego, co się teraz dzieje. Możesz już szykować manatki, bezduszna sucz”.

Ukraiński aktywista załączył też do wpisu grafikę, z podobizną Godek i napisem w języku ukraińskim: „Siostry Ukrainki, wybaczcie nam za Kaję Godek”. Swój wpis zakończył banderowskim zawołaniem „Sława Ukrainie” oraz apelem: „Jeśli oburza was Kaja Godek, wesprzyjcie zbiórkę” na rzecz Strajku Kobiet, który m.in. współorganizuje marsze i pikiety promujące zabijanie dzieci poczętych.

Należy zaznaczyć, że na Ukrainie aborcja jest dozwolona do 12 tyg. życia płodowego dziecka, ogólnodostępne są też środki wczesnoporonne. Dodajmy, że ogólnie taka sytuacja jest na Ukrainie raczej akceptowana. Według sondażu agencji Rating z 2016 roku, 31 proc. respondentów opowiadało się przeciwko ograniczaniu aborcji, a 27 proc. przyznaje, że można by ją ograniczyć, ale na pewno nie zakazywać. Za całkowitym zakazem zabijania dzieci poczętych był co czwarty badany. Od tamtego czasu nie podejmowano jednak żadnych istotnych prób legislacyjnych czy akcji na rzecz ograniczenia aborcji na Ukrainie.

Kim jest Igor Isajew?

O kolejnych kontrowersyjnych działaniach i prowokacyjnych wypowiedziach Igora Isajewa, Ukraińca mieszkającego w Polsce, informowaliśmy przy licznych okazjach. Jest on byłym dziennikarzem m.in. Polskiego Radia i ukraińskiego czasopisma wydawanego w Polsce „Nasze Słowo”.

W 2016 roku w komentarzu dla ukraińskiej stacji Hromadske Igor Isajew m.in. krytykował politykę Polski ws. ludobójstwa na Wołyniu. Jego zdaniem Polacy kreują ofiary ludobójstwa na męczenników, zaś polskie postulaty dotyczące ich upamiętnienia uważał za przejaw ukrainofobii. Według Isajewa strona polska w kwestii Wołynia dopuszcza się manipulacji.

W Wigilię 2016 r. Isajew opublikował głośny wpis, w którym porównał Polaków do zwierząt. „Wesołych świąt dla Polaków, którzy dzisiaj obchodzą Wigilię. Dziękuję za milczenie części z was w tym roku. Wiecie, powiadają, że w Boże Narodzenie nawet zwierzęta zaczynają mówić. Umiejętności mówić i rozmawiać wam wszystkim życzę” – napisał (pis. oryg. – red.), zamieszczając link do artykułu na łamach „Ukraińskiej Prawdy” ws. odebrania rządowej dotacji jego portalowi Prostir.pl.

Aż do końca 2016 r. prowadzony przez Isajewa portal Prostir.pl finansowany był z pieniędzy polskiego podatnika. Otrzymał z budżetu blisko 100 tys. zł. W reakcji na odebranie dotacji on zaczął krytykować decyzje polskich władz, m.in. na Facebooku. W jednym z wpisów ironicznie stwierdził, że odebrano mu ją „za aktywną postawę obywatelską w 2016 roku, w tym za udział w dyskusji o „wołyńskim ludobójstwie” [zapis oryg. – red.] i współpracę z ukraińskimi mediami”. Podkreślał też, że jego portal zyskał popularność na Ukrainie „poprzez naświetlanie ‘dyskusji wołyńskiej’ i napiętej sytuacji w Przemyślu”. Ubolewał też, że polskie MSW „niszczy” jego zespół. On sam zapowiada, że może dalej prowadzić prostir.pl „nawet bez pieniędzy”.

W kolejnym roku na fali protestów tzw. obrońców demokracji Isajew mocno zaangażował się w działania wymierzone w rząd PiS. W lipcu 2017 r. w swoim poście w serwisie facebook opublikował zdjęcie przygotowanych przez siebie przypinek z wulgarnym antypisowskim napisem. Znaczki głosiły „PiS ПНХ”. Druga część jest skrótowcem z języka rosyjskiego oznaczającym sformułowanie „idź w ch*j”. Pomimo takiej postawy kilka miesięcy później rząd PiS ponownie przyznał fundusze na prowadzony przez niego portal – tym razem 40 tys. złotych.

W marcu 2018 roku Igor Isajew zamieścił na swoim profilu na portalu Facebook nagranie wideo i zdjęcia z warszawskiego marszu ku czci żołnierzy wyklętych, prawdopodobnie zrobione w Alejach Ujazdowskich. Oburzony tym, że policja zatrzymała go za blokowanie „demonstracji faszystów”, napisał: „W związku z tym, oraz biorąc pod uwagę fakt, że od dzisiaj obowiązuje nowelizacja ustawy o IPN, publicznie oświadczam, że Państwo Polskie oraz Naród Polski są współodpowiedzialni za zbrodnie III Rzeszy Niemieckiej, bo do dzisiaj hołubią tych, którzy naśladują ideologię faszystowską; bo do dzisiaj w propagowaniu ideologii totalitarnej jest mocne odwołanie się do pojęcia +naród+ i +Polacy+; bo do dzisiaj polskie organizacje faszystowskie skromnie nazywają się >>narodowymi<<”. Nie ukrywał przy tym, że jego wpis był świadomą prowokacją – „W ten sposób świadomie naruszam art. 55a nowej ustawy o IPN. I chyba moi uważni czytelnicy już wiedzą, gdzie to mają zgłosić”.

Igor Isajew nawoływał też do usunięcia słowa „honor” z nowych polskich paszportów. Jak argumentował, słowo to razi ukraińską wrażliwość. Zdaniem ukraińskiego aktywisy „honor” powinien zniknąć z polskich paszportów, gdyż w języku ukraińskim, jego zdaniem, ma on pejoratywne zabarwienie. Twierdził też, że to sami Polacy są odpowiedzialni za pejoratywne skojarzenia ze słowem honor, występujące rzekomo w języku ukraińskim.

Jako zadeklarowany homoseksualista Isajew uczestniczył w marszu LGBT w Białymstoku w 2019 roku, któremu towarzyszyła kontrmanifestacja środowisk kibicowskich i patriotycznych; doszło do zamieszek. „Widziałem różne +imprezy+ ukraińskich nacjonalistów, w tym tych z Azowa; widziałem początek walk na Majdanie w styczniu 2014, zainicjowanych przez Prawy Sektor — jednak nigdzie nie czułem się tak niebezpiecznie, jak w Białymstoku w sobotę”. – twierdził później Isajew.

Podczas ostatnich wyborów parlamentarnych zaangażował się w kampanię kontrowersyjnego lidera „Obywateli RP” Pawła Kasprzaka, znanego ze skrajnie lewackich i radykalnie prounijnych wypowiedzi i działań.

Na początku listopada 2019 roku Isajew. wspólnie z grupą polskich i ukraińskich działaczy odwiedził Werchratę na Podkarpaciu, gdzie kilka lat temu doszło do zniszczenia dwóch obiektów ku czci UPA. W miejscu jednego ze zniszczonych pomników postawili „kozacki krzyż” z tryzubem. Ponadto polska część tej grupy, w skład której wchodzili w rzeczywistości głównie działacze mniejszości ukraińskiej, wezwała do odnowienia nie tylko zniszczonych mogił, ale także pomników UPA w Polsce. Uczyniono to odwiedzając pobliską górę Monastyr, gdzie znajduje się zbiorowy grób kilkudziesięciu członków OUN-UPA zabitych w 1945 roku przez NKWD. Obecny był tam także I., który sfotografował się przy obiekcie ku czci UPA wspólnie z ówczesnym szefem Związku Ukraińców w Polsce, Piotrem Tymą.

Należy podkreślić, że Isajew regularnie skarży się na „hejt” wobec niego w Internecie i w mediach społecznościowych. To między innymi za komentarze pod jego adresem prokuratura ścigała Zbigniewa S., ocalonego z ukraińskiego ludobójstwa na Kresach. Został on skazany na 8 miesięcy więzienia w zawieszeniu na 2 lata. W 2020 roku był jednym z realizatorów filmu, sfinansowanego z unijnych pieniędzy,  w którym zachęcał do walki z „mową nienawiści w sieci”.

W ubiegłym roku aktywista „zasłynął” m.in. opublikowaniem w mediach społecznościowych grafiki z godłem Polski na tle ukraińskich barw i Orłem Białym w koronie w tęczowych barwach LGBT. Zawiadomienie o możliwości popełnienia przez niego przestępstwa znieważenia godła RP złożył Ośrodek Monitorowania Antypolonizmu.

W maju 2021 toku Igor Isajew został zwolniony z tygodnika Związku Ukraińców w Polsce „Nasze Słowo”. „Nie chcę aby był Pan kojarzony z wydawanym przez ZUwP tygodnikiem” – miał mu powiedzieć prezes związku Mirosław Skórka.

Czytaj także: „Polsko ty h…”. Ukraiński aktywista Igor I. usłyszał zarzuty

Kresy.pl / interia.pl

2 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. Rayski
    Rayski :

    Ta kreatura – już od dłuższego czasu – ewidentnie prowokuje swoim szowinistycznym tonem pogardy wobec tych Polaków, którzy mają własne zdanie w szczególności odmienne od jego.

    Nota bene – imigrant – rości sobie prawo do „wywalania z Polski takich jak” … każdy Polak z niezgodnymi z jego „widzimisię” poglądami (!!!?) Na dodatek poprzedza to „stwierdzenie” ewidentną groźbą wynikającą z kontekstu – „kiedy wygra Ukraina” – siłowej egzekucji takiego wydalenia nawet jeśli Polska (w domyśle słaba) będzie temu przeciwna. Wprost zdumiewające! W takim okresie próby dla państwa ukraińskiego ich „rodak” nadal wykonuje niesamowicie pożyteczną robotę dla … kremla! W pojedynkę jest jak cały zespół trolli z olgino.

    Mało tego, szarga i drwi z symboli narodowych naszego państwa, z naszej tradycji. Uzurpuje sobie prawo do „naprawiania” naszego języka czy nawet zmiany władzy.

    Zakończę przesłaniem do pomieszkującego w moim kraju ігора ісаєва: ПІШОВ НА ХУЙ