Zostaw odpowiedź
Chcesz przyłączyć się do dyskusji?Nie krępuj się!
Leave a Reply
You must be logged in to post a comment.
Przedstawiciele Komisji Europejskiej a także 15 państw członkowskich, w tym Polski, odbyli we wtorek spotkanie z delacją talibańskich władz Afganistanu.
Spotkanie miało jeden głównym temat. Deportacje do ojczyzny nielegalnych migrantów z Afganistanu, „którzy dopuścili się poważnych przestępstw lub stanowią zagrożenie dla bezpieczeństwa” w państwach UE, jak poinformował rzecznik Komisji Europejskiej w specjalnym oświadczeniu. Kraje europejskie często nie są w stanie repatriować tych osób, ponieważ władze Afganistanu nie przyjmują ich z powrotem, jak wyjaśnił relacjonujący spotkanie portal Euronews.
Spotkaniu współprzewodniczyła Szwecja, jeden z krajów o największej populacji imigrantów z Afganistanu w proporcji do autochtonicznych mieszkańców. Odbyło się ono poza siedzibą Komisji i miało charakter ściśle techniczny z powodu braku formalnego uznania władz talibów ustanowionych po ponownym zdobyciu przez nich Kabulu w sierpniu 2021 roku.
Federalna Służba Antymonopolowa (FAS) Federacji Rosyjskiej zaczęła monitować stowarzyszenia i związkom przedsiębiorstw paliwowych działającym w sprawie kształtowania cen.
Służba wysłała stosowne pismo do 26 stowarzyszeń przedsiębiorstw zajmujących się sprzedażą produktów naftowych. „Federalny Urząd Antymonopolowy Rosji (FAS) przypomniał im o konieczności zapobiegania nieuzasadnionym podwyżkom cen benzyny i oleju napędowego w segmencie rynku hurtowego (sprzedaż paliw ze składów i magazynów ropy naftowej) oraz detalicznego (stacje benzynowe)” - treść oświadczenia FAS zacytowała agencja informacyjna Interfax.
Agencja ta informuje, że w oparciu o otrzymane materiały i publikacje medialne, FAS analizuje obecnie praktyki cenowe stosowane przez małe hurtownie, które sprzedawały paliwo niezależnym stacjom benzynowym i rolnikom.
Marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty nie weźmie udziału w Konferencji Odbudowy Ukrainy, ponieważ szef ukraińskiego parlamentu, podobnie jak prezydent Wołodymyr Zełenski, zrezygnował z uczestnictwa. W związku z tym obniżono rangę spotkania przedstawicieli polskiego i ukraińskiego parlamentu – poinformowało Wirtualną Polskę Biuro Obsługi Mediów.
W środę w Gdańsku miała odbyć się 15. Sesja Zgromadzenia Parlamentarnego Polski i Ukrainy z udziałem marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego oraz przewodniczącego Rady Najwyższej Ukrainy Rusłana Stefanczuka. Obrady zaplanowano w Ratuszu Głównego Miasta, oddziale Muzeum Gdańska.
Według Wirtualnej Polski plany zostały zmienione po rezygnacji przewodniczącego ukraińskiego parlamentu z przyjazdu do Polski. Sesja się odbędzie, ale bez szefów parlamentów. Polski Sejm będzie reprezentować wicemarszałek Monika Wielichowska, która spotka się ze swoją odpowiedniczką z Ukrainy Oleną Kondratiuk. Wydarzenie będzie zamknięte dla mediów i opinii publicznej.
Główna doradczyni prezydenta Litwy do spraw polityki zagranicznej Asta Skaisgirytė w medialnym wywiadzie zasugerowała, że to właśnie jej państwo mogłoby mediować między Warszawą a Kijowem.
Najpewniej znów trzeba będzie podjąć wysiłki, by doprowadzić do rozmowy obu prezydentów (Polski i Ukrainy). Prawdopodobnie doszło do pewnego rozgrzania sytuacji po obu stronach" - Skaisgirytė powiedziała w wywiadzie dla litewskiej rozgłośni Žinių radijas, co przytoczył we wtorek portal Wilnoteka. Według litewskiej urzędniczki fundamentalny spór o historię, ale też o podejście dwóch państw do siebie i swoich interesów to sytuacja, w której strony "dały się ponieść emocjom”.
Tymczasem w poniedziałek minister obrony Litwy, Robertas Kaunas bagatelizował polskie stanowisko „Trudne czasy nie powinny niszczyć naszej przyszłości. Dlatego […] te dyskusje powinni prowadzić historycy, a politycy powinni patrzeć w przyszłość i szukać odpowiednich rozwiązań” — powiedział Kaunas, powtórzył w ten sposób argumentację zbieżną ze stanowiskiem prezentowanym przez stronę ukraińską, zgodnie z którą spory o pamięć historyczną powinny zostać odsunięte od bieżącej polityki.
Ukraina poinformowała o znaczeniu mosty kolejowego nad Kanałem Północnokrymskim, a także trafieniu w cztery hangary do przechowywania sprzętu lotniczego. Z wtorku na środę ukraińskie siły przeprowadziły także atak na obiekty energetyczne w Sewastopolu, pozbawiając prądu miasto na okupowanym półwyspie.
W nocy 22 czerwca ukraińskie jednostki we współpracy z członkami ruchu oporu SSO uderzyły w most kolejowy nad Kanałem Północnokrymskim w pobliżu wsi Rozdolne. Drony trafiły obiekt, niszcząc tor kolejowy i doprowadzając do zawalenia się jednego z przęseł.
Rosyjskie wojska zbliżają się do Słowiańska i Kramatorska, dwóch najważniejszych miast pozostających pod kontrolą Ukrainy w obwodzie donieckim. „The New York Times” opisuje, że choć nie grozi im obecnie natychmiastowe zajęcie, znalazły się już w zasięgu coraz intensywniejszych ataków bombami szybującymi i dronami.
Amerykański dziennik wskazał w poniedziałek, że Słowiańsk, Kramatorsk, Drużkiwka i Konstantynówka tworzą tzw. pas twierdz, czyli silnie broniony obszar, który Ukraina umacniała od 2014 roku. To część około 20 proc. obwodu donieckiego, które wciąż pozostają pod kontrolą Kijowa. Według „NYT” rosyjskie oddziały weszły już do Konstantynówki, Drużkiwka została w dużej mierze zniszczona, a Słowiańsk i Kramatorsk są ostatnimi dużymi bastionami ukraińskiej obrony w regionie.
Symbolem pogarszającej się sytuacji był kwietniowy atak na Słowiańsk. Rosja zrzuciła wówczas na miasto bombę o masie około 1,4 tony, niszcząc niemal cały kwartał zabudowy. Dla wielu mieszkańców był to sygnał, że miasto może podzielić los Bachmutu, Awdijiwki, Czasiw Jaru czy Torecka — miejscowości, które Rosjanie przez miesiące równali z ziemią, zanim przejęli nad nimi kontrolę lub doprowadzili do ich wyludnienia.
IPN rozszerza współpracę z SBU