Brytyjski minister obrony John Healey zapowiedział, że Wielka Brytania wyśle swoje wojska na Ukrainę po zakończeniu wojny rosyjsko-ukraińskiej. Podkreślił, że plany, obejmujące samoloty, okręty i wojska lądowe są „istotne i realne”.
W tym tygodniu brytyjski sekretarz obrony John Healey potwierdził w Kijowie, że Wielka Brytania planuje wysłać swoje wojska na Ukrainę po zakończeniu trwającej wojny. Oświadczenie padło 3 września podczas konferencji prasowej, w odpowiedzi na pytanie korespondenta RBC-Ukraine.
Healey odwołał się do wcześniejszych słów premiera Keira Starmera, który podkreślał gotowość Londynu do rozmieszczenia wojsk na Ukrainie. Minister obrony sprecyzował, że ewentualne działania brytyjskiego personelu rozpoczną się dopiero po ustaniu działań wojennych.
Pytany o szczegóły, Healey odmówił ich podania, tłumacząc, że mogłoby to jedynie pomóc Moskwie. – Wszystkie państwa, które wzięły dziś udział w rozmowach, które współprzewodniczyłem razem z waszym ministrem obrony Denysem Szmyhalem, są zdecydowanie zobowiązane, by nie ujawniać szczegółów naszych planów, ponieważ to uczyniłoby [rosyjskiego przywódcę Władimira] Putina bardziej poinformowanym – powiedział, cytowany przez United24.
Jednocześnie brytyjski polityk zapewnił, że rozważane zobowiązania są realne i szerokie. Obejmują one możliwość wysłania samolotów, okrętów oraz wojsk lądowych, gdy tylko pojawią się ku temu warunki. Healey zaznaczył, że te plany mają duże znaczenie i są konkretne.
– Zapewniam was, że te plany i zobowiązania dotyczące wysłania samolotów, okrętów lub wojsk są istotne i realne. Wierzymy, że pokój jest możliwy i musimy być gotowi, gdy ten pokój nadejdzie – podkreślił minister.
Część mediów zwraca uwagę, że wypowiedzi Healeya wpisują się w trwające rozmowy dotyczące przyszłych gwarancji bezpieczeństwa dla Ukrainy, prowadzone we współpracy z jej sojusznikami. Choć szczegóły nie zostały ujawnione ze względów bezpieczeństwa, brytyjski minister starał się uspokoić stronę ukraińską co do determinacji Londynu.
Jak pisaliśmy, w czwartek w Paryżu odbyło się spotkanie „koalicji chętnych” – grupy państw wspierających Ukrainę. Polskę reprezentował premier Donald Tusk. Do rozmów dołączył specjalny wysłannik USA Steve Witkoff, a uczestnicy zaplanowali także konsultacje telefoniczne z amerykańskim prezydentem Donaldem Trumpem. W spotkaniu wzięło udział łącznie 35 państw.
Jednocześnie, Emmanuel Macron ogłosił, że 26 państw jest gotowych wysłać wojska na Ukrainę po podpisaniu rozejmu lub udzielić innego wsparcia. Francuski prezydent podkreślił, że ich celem będzie m.in. wysłanie „strategicznego sygnału” Rosji.
Czytaj także: Tusk: Polska nie wyśle żołnierzy na Ukrainę, wsparcie ograniczy się do logistyki
































