Gruzja cieszy się z poparcia USA

Gruzińscy politolodzy są zdania, że po rozmowach Baracka Obamy z Dimitrijem Miedwiediewem ryzyko kolejnej wojny z Rosją zmalało z 80 do 40 procent.

Ekspert Andro Barnow uważa, że najważniejsze w wypowiedziach prezydenta USA było zapewnienie o wsparciu dla pokojowych metod rozwiązania konfliktu na Kaukazie. “Rosja będzie teraz musiała zagrać rolę dobrego partnera i złagodzić swoją politykę wobec Gruzji” – mówi Barnow. Dodaje, że takie działania będą konieczne, jeśli Rosja chce zasłużyć na międzynarodowe zaufanie. Podobne stanowisko prezentują inni gruzińscy eksperci, którzy twierdzą, że jeszcze wczoraj do godziny 16.00 nad ich krajem wisiała groźba wybuchu nowej wojny z Rosją.

Gruzińska opozycja również wierzy, że dzięki rozmowom Baracka Obamy z Dimitrijem Miedwiediewem zagrożenie konfliktem wojennym oddaliło się. Jednocześni i eksperci i politycy przypominają, że w bezpośredniej bliskości gruzińskiej granicy wciąż stacjonują rosyjskie wojska, których liczba w ciągu ostatnich dni znacznie wzrosła. Wcześniej niezależni obserwatorzy informowali o przemieszczaniu się rosyjskich żołnierzy i ciężkiego sprzętu w kierunku granic Gruzji.

Już wczoraj gruziński przywódca Micheil Saakaszwili odniósł się do słów prezydenta Baracka Obamy o tym, że integralność terytorialna Gruzji powinna być respektowana. „USA popierają Gruzję” – skomentował wyniki spotkania prezydentów USA i Rosji. Saakaszwili uznał, że wypowiedź Obamy „przeczy twierdzeniom pewnych polityków o tym, jakoby Gruzja traciła poparcie USA i Zachodu”. Podkreślił, że słowa amerykańskiego prezydenta przywracają nadzieję na odzyskanie integralności terytorialnej przez Gruzję.

IAR/rp.pl/Kresy.pl

forma płatności