Po incydencie przed posesją ministra rolnictwa Stefana Krajewskiego prokuratura przedstawiła 35-letniemu mężczyźnie zarzuty gróźb i znieważenia konstytucyjnych organów państwa. Do sądu trafił wniosek o jego tymczasowe aresztowanie na trzy miesiące.
Prokuratura postawiła zarzuty 35-letniemu mężczyźnie podejrzanemu o rozlanie gnojowicy przed domem ministra rolnictwa Stefana Krajewskiego oraz kierowanie gróźb wobec polityków. Śledczy zarzucają mu m.in. „groźby bezprawne i znieważenia konstytucyjnego organu RP”. Zatrzymany nie przyznaje się do winy, a prokuratura wystąpiła do sądu z wnioskiem o jego areszt na trzy miesiące.
Do zdarzenia doszło w piątek, w dniu protestów rolników w Warszawie przeciwko umowie Unii Europejskiej z krajami Mercosur. Wieczorem tego dnia Stefan Krajewski poinformował na antenie Polsat News, że ktoś rozlał gnojowicę w pobliżu jego posesji w województwie podlaskim, próbował zniszczyć ogrodzenie i kierował wobec niego groźby.
Sprawą zajęła się policja, która w sobotę zatrzymała 35-letniego mieszkańca województwa lubelskiego. Postępowanie nadzoruje Prokuratura Rejonowa w Zambrowie. Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łomży Dorota Leszczyńska przekazała, że mężczyzna usłyszał zarzuty stosowania gróźb bezprawnych z powodu przynależności politycznej wobec ministra Krajewskiego, znieważenia konstytucyjnego organu RP oraz gróźb karalnych kierowanych wobec premiera, trzech ministrów – w tym ministra rolnictwa – oraz prezydenta Warszawy. Za te czyny grozi do pięciu lat więzienia.
Według ustaleń śledczych 9 stycznia podejrzany przyjechał pod dom ministra i rozlał około 500 litrów substancji „koloru brunatno-zielonego”. Następnie odjechał, lecz po chwili wrócił i – w rozmowie z żoną Krajewskiego – kierował groźby, „nawiązując do działalności politycznej jej męża oraz groźby karalne popełnienia przestępstwa na jej szkodę lub osoby najbliższej”.
Mężczyzna opublikował później nagranie w mediach społecznościowych, na którym – w ocenie prokuratury – pojawiły się groźby karalne motywowane przynależnością polityczną wobec premiera, ministra spraw wewnętrznych, ministra spraw zagranicznych, ministra rolnictwa oraz prezydenta Warszawy.
Rzecznik prokuratury poinformowała, że podczas przesłuchań na policji i w prokuraturze podejrzany nie przyznał się do winy. Złożył wyjaśnienia, jednak ich treść nie została ujawniona. Jednocześnie prokuratura skierowała do sądu wniosek o zastosowanie wobec niego tymczasowego aresztowania na okres trzech miesięcy.
„Szaleniec – bo tak trzeba to nazwać – zaatakował mienie, zaatakował rodzinę naszego klubowego kolegi, ministra rolnictwa i rozwoju wsi Stefana Krajewskiego. Czas jeszcze zareagować na tego typu wydarzenia. Chcielibyśmy dzisiaj wspólnie zaapelować do wszystkich środowisk politycznych o tonowanie nastrojów. Jeszcze nie jest za późno” – powiedział w Białymstoku przewodniczący klubu parlamentarnego PSL Krzysztof Paszyk.
Jakub Stefaniak dodał: „To jest bandyterka i nie bójmy się tego słowa. Nie został zaatakowany polityk, tylko zostali zaatakowani jego najbliżsi”, mówiąc jednocześnie o środowiskach politycznych „zachęcających” do takich zachowań.
PSL opublikowało nagranie z zajścia, zawierające fragmenty zarejestrowane przez żonę ministra oraz przez sprawcę. Na filmie słychać m.in. słowa: „będziesz wisiał Donald, będziesz wisiał Stefan, Radek, Kierwiński też”, a także widać rozlaną gnojowicę i zbiornik, z którego została wylana.
Zobacz: Rolnicy okupują Kancelarię Premiera po decyzji UE w sprawie Mercosuru
wydarzenia.interia.pl / Kresy.pl






























