Stany Zjednoczone nadal nie widzą dla Rosji miejsce w grupie określanej jako G-7, co powiedział dziś przedstawiciel Białego Domu.
Rzecznik administracji Obamy Josh Earnest stwierdził, że “na ten moment trudno to [dołączenie Rosji do G-7] soebie wyobrazić”, gdy zapytano go o mozliwe efekty dzisiejszej wizyty sekretarza stanu Johna Kerry w Moskwie.
Nieformalna grupa wpływowych państw świata zaczęła obradować na równie nieformalnych szczytach w 1975 r. jeszcze w formaci G-6 (USA, Francja, Wielka Brytania, RFN, Japonia, Włochy). Rok później dołaczyła Kanada. Dopiero w 1997 r. do klubu rozważającego najważniejsze kwestie polityki światowej dołączyła Rosja. Została z niego wykluczona w ubiegłym roku na kanwie konfliktu spowodowanego przez zaangażowanie Moskwy na Ukrainie.
ria.ru/kresy.pl




























