Tomasz Sekielski przeprowadził testowy lot dronem nad terenami należącymi do Polskiej Grupy Zbrojeniowej. Jak twierdzi, nikt nie zareagował. PGZ zaprzecza i zapewnia, że odpowiednie służby zostały powiadomione.

W czwartek głośno zrobiło się o materiale dziennikarza Tomasza Sekielskiego, który za pomocą cywilnego drona przeleciał nad obszarami należącymi do kilku spółek Polskiej Grupy Zbrojeniowej. Na nagraniu widać m.in. Wojskowe Zakłady Zbrojeniowe nr 2 w Bydgoszczy, Bydgoskie Zakłady Elektromechaniczne Belma oraz Zakłady Chemiczne Nitro-Chem.

Celem lotu było sprawdzenie, czy w praktyce działają strefy zakazu lotów nad strategicznymi obiektami infrastruktury krytycznej. Z opublikowanego materiału wynika, że dron nie został zatrzymany ani wykryty, a jego lot przebiegł bez reakcji ze strony służb bezpieczeństwa.

Polska Grupa Zbrojeniowa w oficjalnym komunikacie zakwestionowała te ustalenia. „Wbrew informacji zawartej w materiale, służby odpowiedzialne za bezpieczeństwo w każdej z wymienionych spółek zareagowały na stwierdzenie naruszenia systemu ochrony. Zgodnie z prawem, po stwierdzeniu pojawienia się drona w strefie nie dopuszczonej do lotów, powiadomione zostały odpowiednie służby, które obecnie prowadzą czynności wyjaśniające” — oświadczyła PGZ.

Przeczytaj: Media: Ukraińcy uważają polski system antydronowy za najlepszy. Polska zainteresowana niemieckim

Specjaliści ds. bezpieczeństwa podkreślają, że sytuacja unaocznia potencjalne braki w ochronie najważniejszych obiektów przemysłu obronnego.

Zobacz: Holandia inwestuje w obronę Ukrainy: 200 mln euro na systemy antydronowe i współpracę przemysłową

Czytaj także: Polska bezbronna w obliczu dronów – infrastruktura krytyczna narażona na ataki

bydgoszcz.tvp.pl / Kresy.pl

Tagi: , ,
forma płatności