– Mieszkańcy sąsiedniej ordy szczerze nie rozumieją przyczyny tego, że cieszymy się ze śmierci 80 żołnierzy armii tej hordy – pisze Jurij Birjukow.
Jurij Birjukow, doradca Petra Poroszenki napisał na Facebooku, odnosząc się do katastrofy rosyjskiego Tu-154 z członkami Chóru Aleksandorwa na pokładzie, że „paradoksalnym paradoksem” jest to, że „mieszkańcy sąsiedniej ordy szczerze nie rozumieją przyczyny tego, że cieszymy się ze śmierci 80 żołnierzy armii tej hordy”.
– Kiedy kursanci z ich szkół artyleryjskich zdawali testy ze strzelania, ćwiczyli strzelając do 72 i 79 brygady Sił Zbrojnych Ukrainy – ordyńcy cieszyli się. Ginęli wojskowi i cywile. A oni się cieszyli. Śpiewali piosenki, a „uprzejmych ludzi” fetowali i nagradzali– pisze Birjukow. – Rozbił się samolot ministerstwa obrony FR… Pojawia się jednak tylko jedno pragnienie – zanieść pod ambasadę ordy butelkę Bojarysznika.
Latem ubiegłego roku Birjukow chwalił się w sieci nagraniem, na którym ukraińskie wieloprowadnicowe wyrzutnie rakietowe ostrzeliwują pozycje separatystów – mimo trwającego wówczas zawieszenia broni.
Przeczytaj: Brak śladów zamachu, kapitan mógł próbować posadzić samolot na wodzie
Facebook.com/ Kresy.pl






























