Wiceminister obrony Cezary Tomczyk podkreślił, że to polski sąd ma decydować w sprawie ekstradycji Ukraińca podejrzanego o udział w sabotażu Nord Stream. Jego zdaniem Polska nie powinna kierować się oczekiwaniami Berlina, a jedynie własnym interesem.
Wiceszef MON Cezary Tomczyk odniósł się do sprawy Wołodymyra Ż., obywatela Ukrainy podejrzewanego o udział w wysadzeniu gazociągu Nord Stream, którego zatrzymano na podstawie europejskiego nakazu aresztowania wydanego przez Niemcy. W środowej rozmowie w TVN24 Tomczyk wyraził opinię, że Polska nie powinna podporządkowywać się oczekiwaniom zachodniego sąsiada.
„Nie zwykłem używać tego argumentu, ale dlaczego my w tej sprawie, albo jakiejkolwiek innej, mamy przejmować się Niemcami? Interes Polski w tej sprawie jest jasny i wyraził go wczoraj premier Donald Tusk” – powiedział Tomczyk.
Wiceszef MON zaznaczył również, że obowiązujące procedury są jasne i decyzję o ewentualnej ekstradycji podejmuje sąd. „W tej sprawie decyduje sąd i po to walczyliśmy o niezależność sądów, żeby tak właśnie było” – przypomniał.
Tomczyk dodał, że gazociąg Nord Stream od początku stanowił zagrożenie dla bezpieczeństwa Polski. – „Kwestia Nord Streamu jest egzystencjalnym zagrożeniem dla Polski, tak było od samego początku. Wie pan dlaczego Rosja nas tak nienawidzi w ogóle jako kraju? Dlatego że w sprawie Nord Streamu cała klasa polityczna mówiła jednym głosem, niezależnie od tego, co dzisiaj mówi PiS” – stwierdził.
Wcześniej premier Donald Tusk powiedział, że przekazanie podejrzanego Niemcom nie leży w polskim interesie. Jak zaznaczył, winę za powstanie gazociągu ponoszą ci, którzy podjęli decyzję o jego budowie.
Przeczytaj: Nord Stream. Niemieckie służby przeszukały dom Ukraińca pod Warszawą? Policja zaprzecza
Niemieckie media już wcześniej podawały, że Wołodymyr Ż. przebywał w Polsce, ale zdążył wyjechać na Ukrainę. Wspomniane informacje potwierdziła polska prokuratura, argumentując, że Niemcy nie wprowadziły jego nazwiska do bazy danych osób poszukiwanych w odpowiednim czasie. Przedstawiciel kancelarii ówczesnego prezydenta Polski Andrzeja Dudy nazwał te stwierdzenia bezpodstawnymi insynuacjami. Radosław Sikorski miał deklarować gotowość przyznania azylu i odznaczenia Wołodymyrowi Ż.
Do sabotażu gazociągów Nord Stream 1 i 2 doszło 26 września 2022 r. w rejonie dna Morza Bałtyckiego. Uszkodzone zostały trzy z czterech nitek rurociągu. Niemieccy śledczy ustalili, że sprawcy mogli posłużyć się jachtem wynajętym w Rostocku na podstawie fałszywych dokumentów. Według ustaleń, nurkowie mieli przymocować ładunki wybuchowe do rurociągów, a następnie zostać przewiezieni na Ukrainę. Niemieckie śledztwo wskazuje na udział siedmioosobowej grupy Ukraińców.
tvn24.pl / Kresy.pl





























