Dziś rozpoczęły się wspólne manewry chińskiej i rosyjskiej marynarki wojennej Joint Sea 2015 II. Obie strony podkreślają, że nie są one wymierzone przeciwko jakiemukolwiek krajowi.

Manewry rozpoczęły się w rejonie rosyjskiego portu Władywostok. Rosyjskim dowódcą ćwiczeń jest zastępca dowódcy rosyjskiej marynarki wojenne, wiceadmirał Aleksandr Fedotenkow, a chińskim kontradmirał Wang Hai, zastępca dowódcy marynarki wojennej Chin.

Admirał Fedotenkow powiedział na ceremonii otwarcia, że pierwszy etap manewrów Joint Sea 2015 na Morzu Śródziemnym pokazał, że Rosja i Chiny potrafią realizować zadania w „tak trudnym regionie”.Z kolei kontradmirał Wang zaznaczył, że oba kraje powinny być gotowe na przeciwdziałanie jakimkolwiek pojawiającym się zagrożeniom.

Właściwa faza ćwiczeń odbędzie się w dniach 24-27 sierpnia. Wezmą w nich udział łącznie 22 okręty nawodne, dwa okręty podwodne, niemal 20 samolotów i śmigłowców, ponad pół tysiąca żołnierzy piechoty morskiej i 40 jednostek sprzętu wojskowego. Odbędą się one w rejonie Władywostoku, w Zatoce Piotra Wielkiego i na Morzu Japońskim. W programie przewidziane są m.in. ćwiczenia desantowe. Ze strony chińskiej w ćwiczeniach uczestniczyć będzie m.in. nowoczesna fregata typu 054A Hengyang, a także niszczyciel Taizhou, nazywany „niszczycielem lotniskowców”. Chińczycy twierdzą, że działania okrętów są obserwowane przez japońskie siły samoobrony, a także przez Amerykanów.

Ubiegłoroczne ćwiczenia odbyły się u wybrzeży Chin. Strona chińska konsekwentnie podkreśla, że ćwiczenia nie są sygnałem potencjalnego sojuszu militarnego z Rosją.

Chińska fregata Hengyanf wpływa do Władywostoku. Fot. Tass

Okręt desantowy Changbaishan. Fot. Tass

Chiński niszczyciel Taizhou. Fot. Tass

Tass.ru / wantchinatimes.com/ Kresy.pl




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz