Rosyjska armia ma ponosić na Ukrainie większe straty, niż jest w stanie uzupełnić nowymi rekrutami. Według informacji przekazanych przez Bloomberga Moskwa coraz częściej korzysta z zagranicznych bojowników, w tym z Azji, Afryki i Korei Północnej.
Podczas Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa minister obrony Wielkiej Brytanii John Healey ocenił, że rosyjskie siły zbrojne w coraz większym stopniu opierają się na zagranicznych bojownikach w wojnie prowadzonej na Ukrainie. Jak relacjonuje Bloomberg, powodem ma być rosnąca liczba strat, których Kreml nie jest w stanie zrównoważyć napływem nowych rekrutów.
Zobacz też: Coraz więcej Kenijczyków w rosyjskiej armii. Nairobi zapowiada działania
Healey poinformował, że według danych przekazanych europejskim partnerom przez ministra obrony Ukrainy Mychajła Fedorowa, w ciągu ostatnich dwóch miesięcy straty rosyjskich wojsk przewyższyły liczbę osób, które Moskwa zdołała zwerbować. W efekcie rosyjska armia ma być zmuszona do coraz szerszego wykorzystywania cudzoziemców.
Według brytyjskiego ministra w rosyjskich szeregach walczą tysiące obcokrajowców, w tym najemnicy pochodzący z Indii, Pakistanu, Nepalu, Kuby, Nigerii oraz Senegalu. „Często są rekrutowani pod fałszywymi pretekstami i pod presją, nie zawsze zdając sobie sprawę, że trafiają do rosyjskiej maszynki do mięsa na linii frontu na Ukrainie” — stwierdził Healey.
Szef brytyjskiego resortu obrony oszacował także, że po stronie rosyjskiej walczy około 17 tysięcy żołnierzy z Korei Północnej. Informacje te wpisują się w wcześniejsze doniesienia o pogłębiającej się współpracy wojskowej między Moskwą a Pjongjangiem.
Bloomberg w ubiegłym tygodniu podał, że w styczniu Rosja miała ponieść około 9 tysięcy strat na froncie więcej, niż wynosiła liczba uzupełnień personalnych. Healey wskazał również, że w niektórych odcinkach frontu stosunek strat wzrósł z około sześciu do 25 rosyjskich ofiar na jednego poległego żołnierza ukraińskiego.
Zachodni urzędnicy oceniają, że tendencja ta — wspierana rosnącymi dostawami dronów dla Ukrainy — zwiększa presję na Rosję.
Kresy.pl/Bloomberg































