Izrael uznał w grudniu państwowość separatystycznego regionu Somalii i rozważa ulokowanie w nim swojej bazy wojskowej. Afrykańskie państwo szuka więc sprzymierzeńców.
Somalia podpisała umowę o „współpracy wojskowej” z Arabią Saudyjską. Memorandum zostało podpisane w poniedziałek w saudyjskim Rijadzie między ministrem obrony Somalii Ahmedem Moallimem Fikim a jego saudyjskim odpowiednikiem, księciem Chalidem ibn Salmanem ibn Abd al-Azizem. Relacjonująca to Al Jazeera podkreśliła, że niedawno Somalia podpisała tego rodzaju dokument dwustronny z inną monarchią Półwyspu Arabskiego – Katarem.
Ministerstwo Obrony Somalii poinformowało, że umowa „ma na celu wzmocnienie ram współpracy wojskowej i obronnej między państwami oraz obejmuje wiele obszarów wspólnego zainteresowania, służąc strategicznym interesom obu stron”. Saudyjski minister obrony także potwierdził jej podpisanie, bez podania szczegółów.
Wiadomo natomiast, że styczniowa umowa Somalii z Katarem jako cel określa „wzmocnienie więzi wojskowych i współpracy w dziedzinie bezpieczeństwa”, jak donosi somalijska państwowa agencja prasowa. Pakt z Katarem „koncentruje się na szkoleniu wojskowym, wymianie wiedzy specjalistycznej, rozwoju zdolności obronnych i zacieśnionej współpracy w dziedzinie bezpieczeństwa, wspierając działania na rzecz bezpieczeństwa i stabilności regionalnej” – podano w oświadczeniu na jego temat.
Doha oświadczyła, że porozumienie „ma na celu wzmocnienie obszarów wspólnej współpracy w sposób, który służy wspólnym interesom i wzmacnia partnerstwa obronne”.
Ruchy te następują po grudniowym uznaniu przez Izrael państwowości Somalilandu – zbuntowanego regionu Somalii, którego państwowości nie uznawało wcześniej żadne państwo świata. Izraelczycy rozważają nawet ulokowanie tam swojej bazy lub posterunków wojskowych. Prezydent Somalii zadeklarował już, że nie dopuści do zainstalowania izraelskich baz w regionie
Układy Somalii z Arabią Saudyjską i Katarem są wymierzone przeciwko jeszcze jednemu istotnemu aktorowi – Zjednoczonym Emiratom Arabskim. ZEA próbują zwiększać swoje wpływy nie tylko na Półwyspie Arabskim ale i w Afryce. O ile na tym pierwszym Emiraty zostały niedawno wyparte z Jemenu po saudyjskim ultimatum, o tyle Abu Zabi od lat wspiera somalilandzkich separatystów, czy rebelianckie Siły Szybkiej Odpowiedzi (RSF) w Sudanie.
aljazeera.com/kresy.pl































