8 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Leave a Reply

  1. jaroslaus
    jaroslaus :

    USA, a właściwie parchaty pasożyt w jej władzach federalnych, vide Kerry – Kohn czy Nuland – Nudelman – nawet bardziej niż masoneria – ne pozwolą Narodowi Polskiemu na podniesienie się z kolan. Trzeba olać USA i zborić się po zęby, a także ostatecznie rozwiązać parchato chachłato szwabski problem w Polsce.

  2. zefir
    zefir :

    Wywoływany jest sztuczny problem z okoliczności braku udziału Polski w rozmowach i negocjacjach ws Ukrainy.Nikt z Polaków nie roni żadnej łzy z tego tytułu,to nie polski problem i niech Deszczyca nie podnieca się swą tajemniczością w sprawie.Jego banderowski fałsz aż kapie.Udział Polski w tych negocjacjach był wykluczony głównie przez sprzeciw Rosji,przy akceptacji pozostałych uczestników rozmów.Polska miała już wtedy bardzo zafajdaną opinię z racji durnej i nieodpowiedzialnej polityki rządu Tuska i Sikorskiego,znamiennej wściekłą rusofobią nie sprzyjającą żadnemu porozumieniu.

  3. tagore
    tagore :

    Sądząc z treści pisma Schetyny do amerykańskiego MSZ z prośbą o pomoc w związku z atakami
    na niego za nieoficjalne zaakceptowanie ustawy ukraińskiego parlamentu “beatyfikującej” OUN B
    na “prośbę” USA, ,aktualna administracja USA wspierała Ukrainę kosztem polskich interesów i
    jej niechętny stosunek do rządu PIS łagodzą bliskie wybory w Stanach. Na spotkaniu NATO w Warszawie może dojść do ciekawego starcia za kulisami.

    tagore

  4. leszek1
    leszek1 :

    Mysle, ze Amerykanie nie chcieli Sikorskiego, ze wzgledu na to, ze on wszystko wypaple. Ten czlowiek nie potrafil utrzymac niczego w tajemnicy. Co wie, to powie. To dobrze dla nas, ze odsunieto Polske. Powinnismy zachowac scisla neutralnosc w sprawie konfliktu Ukraina – Rosja. Powinnismy tylko stanowczo reagowac na odradzajacy sie banderyzm na Ukrainie, zamiast pomagac im bez zadnych warunkow. Powinnismy brac przyklad z polityki Turcji i Wegier, bo sami nie posiadamy autentycznej dyplomacji. Dwie osoby – Prezydent i Premier, to stanowczo za malo. Tym bardziej, ze podlegaja one dyrektywom Prezesa.