Ukraińska spółka Fire Point, która przed wojną zajmowała się castingami i wyszukiwaniem plenerów filmowych – m.in. do produkcji z udziałem Wołodymyra Zełenskiego – stała się jednym z największych wykonawców zbrojeniowych Ukrainy. Firma wytwarza obecnie drony i rakiety dalekiego zasięgu, w tym pocisk Flamingo.

Na początku rosyjskiej inwazji w lutym 2022 roku firma Fire Point zajmowała się organizacją castingów do filmów i seriali. Dziś, z kontraktami opiewającymi na miliard dolarów rocznie, jest jednym z największych producentów uzbrojenia na Ukrainie – poinformował dziennik The New York Times, powołując się na dokumenty rejestrowe i rozmowy z przedstawicielami branży obronnej.

Zgodnie z ustaleniami gazety, formalnym właścicielem Fire Point jest Jehore Skalyha, prowadzący wcześniej agencję zajmującą się wyszukiwaniem lokalizacji filmowych. Jego firma współpracowała przy realizacji wielu produkcji, w tym komedii romantycznej z 2016 roku, w której występował obecny prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski. Z kolei dyrektor technologiczna spółki, Iryna Terech, przed wojną zajmowała się produkcją betonowych mebli ogrodowych.

Obecnie Fire Point prowadzi działalność w około 30 tajnych lokalizacjach, wytwarzając drony dalekiego zasięgu z tanich materiałów – takich jak styropian, sklejka, plastik czy włókno węglowe klasy wyścigowej.

Sztandarowym produktem firmy jest dron FP-1, przypominający mały samolot. Urządzenie startuje przy użyciu rakiety wspomagającej i napędzane jest dwusuwowym silnikiem podobnym do tych stosowanych w pilarkach. Pomimo prostych komponentów FP-1 może przenosić ładunek o masie 60 kilogramów, osiągać zasięg do 1 370 kilometrów i docierać w głąb zachodniej Rosji. Jeszcze większy pocisk Flamingo, wyposażony w silnik odrzutowy i głowicę o wadze jednej tony, ma zwiększyć zdolność Ukrainy do uderzeń na dalsze odległości.

Jak podaje NYT, Fire Point odpowiada za około 10 procent tegorocznych wydatków Ukrainy na zbrojenia. Rządowy audyt wykazał jednak, że firma unikała obowiązkowych negocjacji cen, co mogło skutkować nadpłatą w wysokości około 16,7 miliona dolarów.

Kierownictwo Fire Point utrzymuje, że ich produkty zapewniają możliwości porównywalne z zachodnimi pociskami manewrującymi, przy znacznie niższych kosztach jednostkowych.

Pomimo krytyki dotyczącej jakości, spółka odgrywa kluczową rolę w ukraińskim programie dronowym. Według danych NYT, maszyny Fire Point odpowiadają za większość ataków dronowych przeprowadzanych na terytorium Rosji.

FP-5 Flamingo to zaawansowany technologicznie pocisk manewrujący, który może przebyć dystans ponad 3 tys. km, lecąc tuż nad ziemią – zaledwie 50 m nad terenem – co znacząco utrudnia jego wykrycie przez rosyjskie systemy obrony przeciwlotniczej. Głowica bojowa waży 1150 kg, co sprawia, że pocisk ma ogromny potencjał niszczący.

Według dziennikarzy „The Economist”, Ukraina obecnie produkuje 2–3 takie pociski dziennie, ale w najbliższych tygodniach tempo produkcji ma wzrosnąć do 7 sztuk na dobę. Co ważne, koszt jednego FP-5 Flamingo wynosi około 500 tys. dol, co czyni go znacznie tańszym od amerykańskich odpowiedników, jak np. Tomahawk. Produkcja jest stosunkowo szybka – kadłub wykonany z włókna węglowego powstaje w zaledwie 6 godzin, a w silnikach wykorzystuje się jeszcze radzieckie turbiny turbowentylatorowe.

Kresy.pl/NYT

Tagi: , ,
forma płatności