Podczas odprawy na lotnisku w Gdańsku 37-letni obywatel Ukrainy wypowiedział słowa, które spowodowały natychmiastową reakcję służb. Straż Graniczna podjęła interwencję, a mężczyzna został ukarany mandatem.
17 lipca na terenie Portu Lotniczego im. Lecha Wałęsy w Gdańsku doszło do incydentu z udziałem 37-letniego obywatela Ukrainy, wobec którego interweniowali funkcjonariusze Zespołu Interwencji Specjalnych Straży Granicznej. Służby zostały wezwane po tym, jak pasażer podczas odprawy wypowiedział słowa: „tu może spaść bomba” – poinformowała Straż Graniczna.
Do zdarzenia doszło przy stanowisku check-in, gdzie pasażer miał zakwestionować dodatkową opłatę za aktywację biletu. W reakcji na interwencję pracownicy obsługi, mężczyzna wypowiedział groźbę, która została natychmiast zgłoszona odpowiednim służbom.
— „Mimo tych gróźb pracownica dała sfrustrowanemu podróżnemu szansę dokonania opłaty i przekierowała go do kas biletowo-bagażowych. Pasażer uregulował należność, ale nadal nie potrafił pogodzić się z sytuacją. Odchodząc od kasy wypowiedział serię obraźliwych słów. Agentka obsługi kas biletowo–bagażowych poinformowała o tym swoją przełożoną. Konsekwencją było podjęcie decyzji przewoźnika o wycofaniu mężczyzny z lotu do Barcelony” – przekazał Tadeusz Gruchalla z Morskiego Oddziału Straży Granicznej.
Funkcjonariusze Straży Granicznej ustalili tożsamość mężczyzny oraz przeprowadzili kontrolę legalności pobytu cudzoziemców na terytorium Polski. Potwierdzono, że obywatel Ukrainy przebywał legalnie na terytorium RP.
Podczas rozmowy z funkcjonariuszami, zatrzymany tłumaczył swoje zachowanie wzburzeniem wywołanym koniecznością poniesienia nieprzewidzianych kosztów. Za swoje słowa i zachowanie został ukarany mandatem w wysokości 500 złotych.
W piątkowe popołudnie na ulicach Gdańska doszło do incydentu z udziałem młodych obywateli Ukrainy. Zgromadzeni publicznie wznosili okrzyki, w tym: „Bandera, Sława Ukrainie”. Nagrania z tego wydarzenia pojawiły się w mediach społecznościowych i wywołały liczne reakcje.
Policja w Gdańsku potwierdziła, że prowadzi czynności sprawdzające w związku z tą sytuacją. Jak poinformowano, funkcjonariusze analizują dostępne materiały i ustalają wszystkie okoliczności zgromadzenia.
Do sprawy odniosły się także osoby i ugrupowania publiczne. Były premier Leszek Miller, komentując sytuację na platformie X (dawniej Twitter), napisał:
„No proszę, a wojsko ukraińskie cierpi na brak rekrutów…”
Również przedstawiciele partii Konfederacja Korony Polskiej, której liderem jest Grzegorz Braun, zabrali głos. „Czekamy na dalsze działania Policji w tej sprawie i informacje.”
Kresy.pl/nadmorski24






























