Węgier, Turek, dwa bratanki?

Niedawna wizyta Recepa Tayyipa Erdoğana na Węgrzech potwierdziła rozwijającą się współpracę pomiędzy Ankarą a Budapesztem. Obie strony chcą już nie tylko zwiększać wzajemną wymianę handlową, ale także dokonać zbliżenia pod względem militarnym i politycznym.

Węgierski premier Viktor Orbán bardzo chętnie współpracuje z politykami, którzy podobnie jak on widzą zagrożenie w pochodzącym z jego kraju amerykańsko-żydowskim finansiście George’u Sorosie. Między innymi z tego powodu ledwie kilka dni temu azyl na Węgrzech otrzymał były macedoński premier Nikoła Gruewski, odsunięty od władzy pod presją Zachodu i organizacji pozarządowych finansowanych właśnie przez słynnego spekulanta. W ostatnim czasie, zwłaszcza odkąd Turcję dotknął kryzys finansowy, Soros stał się również wrogiem Erdoğana. Turecki prezydent oskarża więc go o manipulowanie turecką lirą, a tym samym wpływanie na tamtejszą gospodarkę i politykę.



Współpraca nie od wczoraj

Węgiersko-turecka współpraca, wykraczająca poza kurtuazyjne wizyty, nie zaczęła się jednak dopiero w ostatnim czasie. Węgry w ramach swojego „otwarcia na Wschód” starają się już od kilku lat nawiązywać rozbudowane relacje z państwami znajdującymi się poza Unią Europejską, dlatego od 2013 roku Turcja stała się ważnym partnerem handlowym bratanków. To właśnie przed pięcioma laty Erdoğan po raz pierwszy odwiedził Budapeszt, natomiast parę miesięcy później Orbán złożył rewizytę w Stambule.

Od początku zacieśniania relacji widać było chęć zwiększenia wzajemnej wymiany gospodarczej. Obaj przywódcy do dzisiaj odwiedzają siebie nawzajem wraz z towarzyszącymi im biznesmenami, zaś w Stambule funkcjonuje nawet specjalny węgierski dom handlowy. Tureccy inwestorzy są przy tym mocno zainteresowani nieruchomościami w Budapeszcie, ale ponadto udało im się już stworzyć ponad tysiąc miejsc pracy na Węgrzech. Podczas październikowej wizyty Erdoğana, Orbán poinformował dodatkowo o planowanych ośmiu dużych tureckich inwestycjach, których wartość ma wynieść prawie pół miliarda dolarów.

Wartość węgiersko-tureckich obrotów handlowych wzrosła natomiast z 1,7 miliona dolarów w 2012 roku do blisko 2,5 miliarda dolarów w 2017 roku, przy czym w pierwszych miesiącach roku bieżącego współczynnik ten wyniósł już 1,8 miliarda dolarów. Obaj przywódcy nie są jednak zadowoleni z takiego obrotu sprawy, ponieważ już kilka lat temu zapowiadali przekroczenie pułapu 5 miliardów dolarów w wymianie towarów.

Nie tylko gospodarka

Stosunki dyplomatyczne pomiędzy Węgrami i Turcją nie ograniczają się jedynie do współpracy gospodarczej. Coraz częściej mają też wymiar kulturowy, związany głównie z dziedzictwem Imperium Osmańskiego, które w XVI wieku okupowało węgierskie terytoria. Wspólnymi wysiłkami, choć głównie za tureckie fundusze, w ostatnich latach odnowiono sporą część zabytków, a węgierski premier i turecki prezydent w ubiegłym miesiącu wzięli udział w otwarciu odnowionego mauzoleum Türbe Gül Baby w Budapeszcie.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Wśród niepotwierdzonych doniesień dotyczących węgiersko-tureckich stosunków warto wymienić projekt edukacyjny, którym miałoby być stworzenie przez oba te kraje wspólnego uniwersytetu.

Przede wszystkim jednak dla Turcji liczy się polityczne wsparcie ze strony Węgier, ponieważ od kilku lat Erdoğan poprzez swoją ekspansywną politykę zraża do siebie zwłaszcza zachodnioeuropejskich przywódców. To także łączy go więc z Orbánem, który od czasu zacieśnienia węgiersko-tureckich relacji konsekwentnie popiera przystąpienie Turcji do Unii Europejskiej. Październikowa deklaracja węgierskiego premiera na ten temat odbiła się więc szerokim echem w europejskich mediach, ale nie była żadną nowością.

Zobacz także: Węgrzy stawiają na turanizm

Węgry są również zainteresowane stałym powstrzymywaniem napływu imigrantów do Europy, dlatego władze w Budapeszcie na każdym kroku podkreślają, że są wdzięczne Turcji za przyjęcie na swoim terytorium arabskich uchodźców. Węgierski minister spraw zagranicznych Péter Szijjártó między innymi z tego powodu twierdzi, iż Turcja znajduje się w centrum zainteresowania węgierskiej dyplomacji, także jako ważny partner UE. Erdoğan coraz częściej domaga się jednak nie tylko pięknych słów, lecz również konkretnych czynów na czele z liberalizacją systemu wizowego przez Węgry.

Wojskowe novum

Pewną nowością w rozwoju węgiersko-tureckich stosunków jest z pewnością zacieśnienie współpracy w dziedzinie obronnej. Spotykając się ostatnio w Budapeszcie obaj przywódcy mówili o tym mocno ogólnikowo, a najwięcej miejsca temu zagadnieniu poświęcił węgierski premier. Wyraził on nadzieję, że Węgry i Turcja będą dalej współpracować w ramach NATO, ponieważ polityczna i wojskowa stabilizacja państwa tureckiego leży w interesie całej Europy.

„Silna współpraca wojskowa”, jak określił ją Orbán, miałaby obejmować głównie szkolenia obu armii, ich profesjonalizację oraz dozbrojenie. Kilka miesięcy wcześniej szefowie resortów obrony obu państw rozmawiali na temat szczegółów, dotyczących przede wszystkim korzystania przez Węgry z tureckich doświadczeń w walce z terroryzmem. Ponadto Turcja jako kraj z nowoczesnymi siłami zbrojnymi mógłby pomóc bratankom w rozwoju ich przemysłu zbrojeniowego.

Sama współpraca węgiersko-turecka niekoniecznie podoba się Węgrom, którzy według sondaży w większości negatywnie wypowiadają się na temat bliskiej kooperacji z Erdoğanem. Polityka zagraniczna nie należy jednak do tematów szczególnie elektryzujących węgierską opinię publiczną, dlatego można spodziewać się, iż kooperacja pomiędzy Budapesztem i Ankarą nadal będzie się rozwijać.

Marcin Ursyński

Reklama

Tagi: , , , , ,

Dlaczego zdecydowaliśmy się na ograniczenie dostępu do naszych treści?

Ponieważ nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Zawsze ktoś za nie płaci. Jeśli Czytelnicy nie wezmą na swoje barki finansowej odpowiedzialności za istnienie niezależnych, oddolnych inicjatyw dziennikarskich, takich jak Kresy.pl, wówczas na rynku pozostaną wyłącznie niskiej jakości tabloidy oraz media finasowane przez wielkie korporacje, partie polityczne i różnego rodzaju lobbies.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl to 20000 zł. 7-osobowa redakcja pracuje w pełnym wymiarze i praca ta jest naszym podstawowym, najczęściej jedynym, źródłem dochodu. Kresy.pl nie powstają po godzinach, tworzone przez amatorów. Portal jest tworzony przez wykwalifikowanych dziennikarzy oraz specjalistów z zakresu polityki międzynarodowej, którzy codziennie starają się dotrzeć do informacji istotnych z punktu widzenia interesu naszej politycznej wspólnoty.

Jeśli cenisz naszą pracę, jeśli z niej korzystasz i uważasz, że zamknięcie portalu Kresy.pl byłoby stratą, prosimy dołącz do grona osób, które współtworzą finansowe podstawy funkcjonowania naszego serwisu.




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

2 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz