Ukraina coraz szybciej pogrąża się w autorytaryzmie

Stany Zjednoczone muszą porzucić swój długo pielęgnowany mit, zgodnie z którym Ukraina jest kwitnącą demokracją w amerykańskim stylu. W rzeczywistości ukraiński prezydent Wołodymyr Zełenski w ciągu kilku ostatnich miesięcy podjął szereg autorytarnych decyzji – pisze amerykański magazyn konserwatywny „The National Interest„.

Amerykańscy urzędnicy od dawna lubią przedstawiać Ukrainę jako dzielną demokrację, na co dzień odpierającą groźbę agresji ze strony autorytarnej Rosji. Wyidealizowany przez Waszyngton obraz Kijowa nigdy tak naprawdę nie korespondował z mroczną rzeczywistością, ale teraz przepaść ta jest coraz bardziej widoczna. Tymczasem władza pod przywództwem Zełenskiego zdecydowała się w ostatnich miesiącach na kilka kroków, które są niepokojącą autorytarne.

Traktowanie Ukrainy jako użytecznego (a tym bardziej niezbędnego) partnera dla USA w dziedzinie bezpieczeństwa nie może być usprawiedliwione realistycznymi kalkulacjami i jest niepotrzebnie prowokacyjne wobec Rosji. Próba przedstawienia państwa ukraińskiego jako modelowej demokracji, zasługującej z tego powodu na ochronę ze względów moralnych, tym bardziej idzie zbyt daleko. Takie przekonanie jest zresztą albo umyślną ślepotą, albo najgorszym rodzajem cynizmu.

Od czasu poparcia rewolucji na Majdanie przez administrację Baracka Obamy, w amerykańskiej polityce zagranicznej pojawił się element będący zwykłym oszustwem. Najbliżsi współpracownicy ówczesnego amerykańskiego prezydenta, a zwłaszcza asystent sekretarza stanu Victoria Nuland i ambasador USA na Ukrainie Geoffrey Pyatt, zachęcali i wspierali demonstrantów, którzy starali się obalić legalnie wybrany, lecz prorosyjski rząd. Amerykańscy liderzy przekonywali wówczas, że rewolucja była spontanicznym i prodemokratycznym powstaniem Ukraińców sprzeciwiających się skorumpowanej władzy Wiktora Jankowycza. Zdaniem „The Natonal Interest” narracja ta była jednak nieprawdziwa, bo przez cały okres rozruchów wyraźnie widoczna była w nich duża rola Waszyngtonu.

Ówczesne władze Stanów Zjednoczonych i ich sojusznicy w zachodnich mediach w wygodny dla siebie sposób ignorowali tymczasem brzydkie aspekty „demokratycznej” rewolucji. Magazyn przypomina, że poza „prawdziwymi demokratami” w demonstracjach przeciwko rządom Janukowycza brały także udział „uzbrojone elementy ultranacjonalistyczne, a nawet wprost faszystowskie”, reprezentowane przez Prawy Sektor czy „Swobodę”. Po samej rewolucji grupy te wciąż wykazywały niepokojąco dużą aktywność w „nowej, demokratycznej Ukrainie”. Chociażby nazistowski Batalion „Azow” był integralną częścią aparatu bezpieczeństwa i sił militarnych ukraińskiego prezydenta Petra Poroszenki.

Według „The National Interest”, ultranacjonalistyczne i antysemickie incydenty grup ekstremistycznych na ulicach Kijowa i innych miast stały się powszechne nawet kilka lat po rewolucji na Majdanie. Coraz bardziej autorytarny charakter przybierała zresztą polityka samego Poroszenki. Ukraińska administracja nękała dysydentów politycznych, stosowała cenzurę i zakazywała wjazdu zagranicznym dziennikarzom uważanym za krytyków ówczesnego rządu i jego polityki.

Sytuacja znana z czasów Poroszenki pogorszyła się za rządów jego następcy Zełenskiego. Na początku lutego bieżącego roku ukraiński rząd zdecydował się na zamknięcie kilku prorosyjskich mediów niezależnych, a dodatkowo uczynił to na podstawie zupełnie niejasnych przepisów. 13 maja ukraiński sąd nakazał z kolei umieszczenie w areszcie domowym wpływowego prorosyjskiego polityka Wiktora Medwedczuka, który jako właściciel kilku kanałów telewizyjnych został oskarżony o zdradę stanu. Medwedczuk, będący liderem opozycyjnego ugrupowania Platforma Opozycyjna „Za Życiem”, jest tymczasem jednym z najbardziej zagorzałych krytyków Zełenskiego. Wcześniej prokuratorzy oskarżyli go ponadto o „działalność wywrotową przeciwko Ukrainie, także w sferze gospodarczej”.

Zobacz także: Ukraina wysłała list gończy za popularnym opozycyjnym wideoblogerem

Amerykański magazyn zauważa, że Medwedczuk nie jest jedynym celem „coraz bardziej ohydnych” form politycznych represji. W połowie kwietnia ukraińskie służby bezpieczeństwa zatrzymały w Charkowie blisko 60 demonstrantów, którzy próbowali protestować przed siedzibą rady miejskiej. Władze nie dopuściły do manifestacji, bo stwierdziły, że „prorosyjskie siły polityczne” wysłały manifestantów na protesty „w celu usprawiedliwienia możliwych aktów rosyjskiej agresji na Ukrainę”. Według „The National Interest” pod tak niejasnym zarzutem można tak naprawdę storpedować każdy przejaw politycznej aktywności.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

„Absolwenci Majdanu” zdaniem pisma próbują obecnie dokonywać politycznych czystek także w swoich szeregach. W połowie maja mer Kijowa Witalij Kliczko oskarżył agentów ukraińskiej służby bezpieczeństwa o nalot na jego mieszkanie. Zdaniem Kliczki w ten sposób Zełenski próbuje wywierać na nim polityczną presję. Wcześniej funkcjonariusze dokonali szeregu kontroli w kijowskim ratuszu, oskarżając lokalne władze o próby sprzeniewierzenia środków budżetowych i uchylanie się od płacenia podatków. „The National Interest” przypomina przy tej okazji, że Kliczko był jednym z pierwotnych przywódców rewolucji na Majdanie, natomiast Zełenski uważa go za niebezpiecznego politycznego rywala i sojusznika Poroszenki.

Podobne działania niezwykle trudno pogodzić z wizerunkiem Ukrainy jako „żywej, tolerancyjnej demokracji”. Przykładem manipulacji w tej sferze były choćby zeznania przeciwko byłemu amerykańskiemu prezydentowi Donaldowi Trumpowi, a jej autorem był William Taylor. Tymczasowy ambasador USA w Kijowie wyraźnie popierał rewolucję na Majdanie i powstały w jej wyniku rząd, dlatego porównywał ukraiński integralny nacjonalizm do zwyczajnych amerykańskich uczuć patriotycznych.

Według „The National Interest” Ukraina przypomina obecnie „nieliberalne i pseudodemokratyczne systemy” znane z Rosji, Węgier, Turcji i innych państw, a niekoniecznie ze Stanów Zjednoczonych. Pismo uważa więc, że specjalne traktowanie Ukrainy jako sojusznika Ameryki ze względów strategicznych jest lekkomyślne, zaś postępowanie na zasadzie rzekomej demokratycznej solidarności „jest moralnie obraźliwe”. Z tego powodu administracja Joe Bidena powinna jak najszybciej wyzbyć się fałszywego obrazu Ukrainy.

Marcin Ursyński

Czytaj kolejny artykuł
0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz