U progu federalizacji Ukrainy

Ukraina wkrótce zostanie podzielona na regiony administracyjne. Mówi się o tym od kilkunastu lat. Zaproponowano sporo różnych podziałów. Ostatnio dyskusja toczy się wokół dwóch projektów zaproponowanych przez Partię Regionów i „Ukraiński wybór” Wiktora Medwedczuka.

Zdaniem jednych i drugich federalizacja Ukrainy ma położyć kres podziałom kraju na części wschodnią i zachodnią. – Żeby nie dzielił nas Zbrucz – wyjaśnia każda z politycznych stron, szukając poparcia w politycznych i patriotycznych środowiskach, dla których nie jest obojętny los ich ojczyzny. Dużej, ale i małej też.

18 maja w Satanowie z inicjatywy „Ukraińskiego wyboru” Wiktora Medwedczuka zorganizowano międzyregionalną konferencję pod tytułem „Porozumienie nad Zbruczem”. Na to spotkanie zaproszono przedstawicieli ruchów społecznych i zrzeszeń z Galicji, Bukowiny i Podola. Reprezentowane były obwody chmielnicki, winnicki, tarnopolski, lwowski oraz iwano-frankiwski. Językiem roboczym organizatorów był rosyjski. Moderator konferencji i szef projektu „Federacja Ukraińska” Mychaił Pawliw mówił o promocji pomysłu na terenach Ukrainy Wschodniej. Od razu zauważył, że Ukraina nie jest państwem unitarnym, ponieważ Krym jest Republiką Autonomiczną. Narzekał też na obecną kondycję kraju, kiedy prawie wszystkie pieniądze skoncentrowane są w stolicy, a rozwój samorządów staje się możliwy wyłącznie w ramach historycznych i etnograficznych regionów, – Mychaił Pawliw zachęcał uczestników do dyskusji. Zauważył, że poszukiwanie tożsamości regionalnej nie jest jednolite. Najmocniejszym jest zakorzenienie na swojej ziemi Ukraińców na zachodzie państwa.

Reprezentujący delegację Ruchu Odrodzenia Galicji i Galicyjskiego Klubu Dyskusyjnego „Mytusa” Wołodymyr Pawliw oraz kulturolog Igor Melnyk ze Lwowa opowiadali, że w Galicji Wschodniej ten temat przerabiany jest od końca lat 80 XX wieku. W kierunku Unii Europejskiej patrzą nie tylko Galicjanie, ale też mieszkańcy Bukowiny Północnej, sąsiadującego z Galicją Zakarpacia i dwóch obwodów północnych – wołyńskiego i rówieńskiego.

W projekcie nie zostały określone granice Podola, czyli przyszłego okręgu podolskiego. Zdaniem autorów projektu z Partii Regionów, miałby się tam znaleźć też obwód tarnopolski, co wywołało ostre protesty mieszkańców tego regionu. „Ukraiński wybór” zachowuje się ostrożnie wobec Galicjan i nie próbuje rozdzielić związane ze sobą tereny Galicji Wschodniej.

Tym razem w Satanowie żadnego porozumienia nikt nie podpisywał. Była to raczej wymiana poglądów. Widoczne było, że na prawym i lewym brzegu Zbrucza są środowiska, które obawiają się, że przekrojona administracyjnie Ukraina będzie pochłaniana przez Rosję region po regionie.

Galicja w osobie kilku klubów dyskusyjnych, garstki miejscowych politologów i publicystów broni się przed ekspansją federalistów ze Wschodu, z Kijowa oraz z Moskwy. Jeżeli gwałt na Galicji Wschodniej jest nieodwracalny i w końcu zostanie dokonany – jak powinna zachowywać się prowincja? Walczyć na śmierć? Zająć pozycję wyczekującą? Czy próbować osiągnąć autonomię? O tym myślą mieszkańcy Lwowa, Iwano-Frankiwska i Tarnopola.

Konstanty Czawaga/Kuriergalicycjski.com

Czytaj kolejny artykuł
1 odpowieź

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz