Deklarując, że „istnieje nowa strategiczna rzeczywistość”, doradca prezydenta Donalda Trumpa, John Bolton, poinformował podczas wizyty w Moskwie, że ​​Stany Zjednoczone wycofają się z 31-letniego traktatu INF. „To był dwustronny traktat o pociskach balistycznych z okresu zimnej wojny” – powiedział Bolton – „w wielobiegunowym świecie rakiet balistycznych” – przypomina Scott Ritter, były inspektor rozbrojeniowy w ZSRR i Iraku, na łamach The American Conservative.

„Amerykańskie stanowisko jest takie, że Rosja łamie traktat. Stanowisko Rosji jest takie, że nie łamią traktatu. Trzeba więc zapytać, jak mamy poprosić Rosjan, aby wrócili do zgodności z czymś, o czym nie myślą, że naruszają” – powiedział Bolton dziennikarzom po 90-minutowym spotkaniu z prezydentem Rosji Władimirem Putinem.



Bolton zapomniał wspomnieć, że że Rosjanie zwracali się do USA o przedstawienie dowodów na poparcie swoich zarzutów dotyczących rosyjskiej niezgodności, czego do tej pory nie zrobili. „Amerykanie nie przedstawili twardych faktów, aby uzasadnić swoje oskarżenia” – powiedział rzecznik Kremla w grudniu zeszłego roku, po tym jak delegacja z USA poinformowała NATO o zarzutach. „Po prostu nie mogą ich przedstawić, ponieważ takie dowody w istocie nie istnieją”.

Zobacz także: Trump: USA wycofają się z traktatu rozbrojeniowego INF

Deklaracja Boltona odzwierciedliła wcześniejsze oświadczenie Trumpa, które powiedział: „Likwiduję porozumienie, ponieważ [Rosjanie] je naruszyli”. Zapytany, czy jego komentarze są groźbą wobec Putina, Trump odpowiedział: „To groźba pod adresem kogokolwiek. I obejmuje Chiny, i obejmuje Rosję, i obejmuje każdego, kto chce grać w tę grę. Nie możesz tego zrobić. Nie można ze mną tak pogrywać”.

Wydaje się, że Trump podporządkował się filozofii przeciwnika kontroli zbrojeń – Johna Boltona, który uważa takie porozumienia za nadmiernie ograniczające amerykańską potęgę (Bolton był także odpowiedzialny za decyzję prezydenta George’a W. Busha z 2001 roku o wycofaniu się z traktatu antybalistycznego (ABM) z 1972 r., co było ruchem, który Rosjanie postrzegali jako destabilizujący). Poprzez włączenie Chin, które nie były sygnatariuszem traktatu INF, do tego zamieszania, prezydent zastosował negocjacyjny manewr, mający na celu wzmocnienie słabego argumentu za odejściem od porozumienia w sprawie kontroli zbrojeń z 1987 r., grając na wcześniejszej rosyjskiej wrażliwości dotyczącej chińskich zdolności nuklearnych.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

W 2007 r. Putin zagroził wycofaniem się z traktatu INF z tych powodów. „Mówimy o planach wielu sąsiednich krajów opracowujących systemy rakietowe krótkiego i średniego zasięgu” – powiedział w tamtym czasie rzecznik Putina Dmitrij Pieskow, powołując się na Chiny, Indie i Pakistan. „Podczas gdy nasze dwa kraje [USA i Rosja] są związane postanowieniami traktatu INF, nastąpi pewien brak równowagi w regionie”.

Zobacz także: Wycofanie się USA z traktatu INF może zniszczyć system kontroli zbrojeń

Choć nie powiedziano tego wprost, zarówno Bolton, jak i Trump wydają się próbować wbić klin między Rosję i Chiny. Robią to, gdy te dwa państwa coraz bardziej się do siebie zbliżają, by dać wspólną odpowiedź na to, co uważają za amerykańską zuchwałość w polityce handlowej i w kwestiach bezpieczeństwa międzynarodowego. Podczas gdy rosyjskie obawy dotyczące chińskich rakiet mogły mieć znaczenie dekadę temu, nie wydaje się, żeby tak było obecnie.

„Chiński program rakietowy nie jest związany z problemem INF” – stwierdził Konstantin Siwkow, członek Rosyjskiej Akademii Nauk Rakietowych i Amunicyjnych. „Chiny zawsze miały pociski średniego zasięgu, ponieważ nie zawarły dwustronnego traktatu ze Stanami Zjednoczonymi w sprawie rakiet średniego i krótszego zasięgu”. Amerykańskie spekulacje na temat chińskich pocisków są „tylko pretekstem” do wycofania się z traktatu INF, stwierdził rosyjski ekspert ds. kontroli zbrojeń.

Co więcej, wydaje się, że Chiny nie dały się sprowokować. Jang Chengjun, chiński ekspert rakietowy, zauważył, że amerykańska decyzja o wycofaniu się z traktatu INF miałaby „negatywny” wpływ na bezpieczeństwo narodowe Chin, zauważając, że Pekin „będzie musiał posunąć naprzód umiarkowany rozwój rakiet średniego zasięgu” w odpowiedzi. Broń ta będzie przeznaczona do zwalczania wszelkich amerykańskich zgrupowań w regionie i jako taka niekoniecznie będzie postrzegana przez Rosję jako zagrożenie.

Każdy znawca traktatu INF wie, że kwestia rosyjskiej pozycji względem Chin była w pełni zrozumiała, gdy ówczesny ZSRR podpisywał umowę. Podczas negocjacji dotyczących INF w latach 70. i 80. XX wieku, Sowieci starali się zachować potencjał INF w Azji w ramach odstraszania Chin. Istotnie, sowieckie naleganie na utrzymanie takiej możliwości było jedną z głównych przyczyn „opcji zerowej” wysuniętej przez USA w 1982 r., w której zaproponowano całkowity zakaz posiadania tego typu broni. Stany Zjednoczone wiedziały, że całkowita eliminacja systemów INF była trującą pigułką, której Rosja po prostu nie połknie, tym samym podważając zasadność przyszłych negocjacji.

Michaił Gorbaczow zmienił stan w gry w 1986 roku, kiedy zaakceptował „opcję zerową” i wezwał USA do zawarcia porozumienia, które zakazywało odpowiedniej broni. Dla Związku Radzieckiego wyeliminowanie zagrożenia dla bezpieczeństwa narodowego stwarzanego przez amerykańską broń typu INF rozmieszczoną w Europie było o wiele ważniejsze niż utrzymanie ograniczonej opcji odstraszania nuklearnego przeciwko Chinom. Rozmieszczenie pocisków Pershing II w Europie jesienią 1983 roku zaniepokoiło sowieckie przywództwo, że USA będą próbowały uzyskać realną zdolność do pierwszego uderzenia nuklearnego przeciwko Związkowi Radzieckiemu. Sowieci zwiększyli wysiłki w zakresie gromadzenia danych wywiadowczych przeciwko celom USA, aby móc z wyprzedzeniem wykryć wszelkie ataki pierwszego uderzenia ze strony USA/NATO, a także plan „wystrzelenia po wykryciu” w celu przeciwdziałania takiemu atakowi.

W listopadzie 1983 roku, gdy Stany Zjednoczone przeprowadziły ćwiczenia symulujące wojnę nuklearną w Europie, o kryptonimie Able Archer 83, radziecki wywiad zinterpretował to jako przygotowania do prawdziwego uderzenia. W rezultacie sowieckie strategiczne siły nuklearne zostały postawione w stan pełnej gotowości, czekają jedynie na rozkaz od Jurija Andropowa.

System sowiecki przeszedł w 1983 r. pewnego rodzaju test w warunkach skrajnych we wrześniu, kiedy nieprawidłowe działanie satelitów wczesnego ostrzegania wskazało, że USA wystrzeliły pięć pocisków Minuteman 3 w kierunku Związku Radzieckiego. Jedynie działania radzieckiego oficera dyżurnego, który prawidłowo zidentyfikował ostrzeżenie jako fałszywy alarm, uniemożliwiły ewentualny nuklearny atak odwetowy. Podobny fałszywy alarm, tym razem w 1995 r., unaocznił ponownie niebezpieczeństwo, gdy wystrzelenie norweskiej rakiety badawczej zostało zinterpretowane przez rosyjskich operatorów radarów jako samodzielny amerykański pocisk jądrowy mający na celu zakłócenie rosyjskiej obrony za pomocą impulsu elektromagnetycznego generowanego przez nuklearny wybuch w powietrzu. Ówczesny rezydent Rosji, Borys Jelcyn, nakazał przygotowanie rosyjskich kodów nuklearnych do natychmiastowego kontruderzenia i był bliski wydania rozkazu. Gdy rosyjscy analitycy ustalili prawdziwe przeznaczenie rakiety, kryzys minął.

Europejczycy początkowo nie zgadzali się z pomysłem rozmieszczenia broni amerykańskiej na swoim terytorium, obawiając się, że będzie ona niczym więcej jak celem dla sowieckiego ataku nuklearnego, co doprowadzi do zniszczenia Europy, podczas gdy Stany Zjednoczone pozostaną nienaruszone. Aby złagodzić obawy europejskie, USA zgodziły się zintegrować swoje systemy INF z ogólną strategiczną postawą odstraszania nuklearnego, co oznacza, że ​​zastosowanie broni jądrowej INF wywołałoby automatyczną strategiczną reakcję jądrową. Takie podejście miało na celu zwiększenie wartości odstraszającej broni INF, ponieważ uniemożliwiała ona wybuch „lokalnej” wojny nuklearnej. Ale oznaczało to również, że biorąc pod uwagę skrócony czas lotów związany z europejskimi systemami INF, każda ze stron byłaby w stanie ciągłej wysokiej gotowości, z niewielkim lub zerowym marginesem błędu. Samobójcza natura tego rozwiązania pomogła Gorbaczowowi i prezydentowi Ronaldowi Reaganowi podpisać traktat INF 8 grudnia 1987 roku.

Ta historia wydaje się być obca zarówno Trumpowi, jak i Boltonowi. Co więcej, niedawne rozmieszczenie systemu Aegis Ashore (Mk-41 Universal Launch System) w Rumunii i Polsce w ramach tarczy antyrakietowej NATO zwiększa jedynie ryzyko nieumyślnego konfliktu. Obecnie Mk-41 jest skonfigurowany do wystrzeliwania rakiety ziemia-powietrze SM-3, a także wystrzeliwania pocisków samosterujących Tomahawk, które w przypadku startu w konfiguracji naziemnej stanowiłyby naruszenie traktatu INF. Kongres USA zatwierdził w 2018 roku 58 mld USD na sfinansowanie rozwoju systemu INF, którego wiodącym kandydatem jest przekonwertowany pocisk Tomahawk.

Gdyby USA kiedykolwiek użyły Mk-41 w konfiguracji przeciwrakietowej, Rosjanie mieliby kilka sekund, aby zdecydować, czy nie  są przypadkiem atakowani przez uzbrojone w broń jądrową pociski samosterujące. Putin, w niedawnym wystąpieniu wygłoszonym w Soczi, publicznie oświadczył, że rosyjska postawa nuklearna funkcjonuje zgodnie z koncepcją „ostrzału”, co oznacza, że ​​po wykryciu wystrzelenia rakiet przez USA lub NATO, Rosja natychmiast reaguje całym arsenałem nuklearnym, aby unicestwić atakujące strony. „Bylibyśmy ofiarami agresji i dostalibyśmy się do nieba jako męczennicy” – powiedział Putin. Ci, którzy zaatakowali Rosję, „po prostu umrą, nawet nie będą mieli czasu na pokutę”.

„Będziemy musieli opracować ten rodzaj broni” – zauważył Trump, kiedy ogłosił swoją decyzję o opuszczeniu traktatu INF. Dodając: „mamy ogromną ilość pieniędzy na naszą armię”. Odstraszanie nuklearne to nie gra – to jest, jak zauważył Putin, kwestia życia i śmierci, w której jedna pomyłka może zniszczyć całe narody, jeśli nie cały świat. Można mieć tylko nadzieję, że były potentat branży nieruchomości, który stał się prezydentem, zrozumie to zanim będzie za późno. Wszak ogłoszenie upadłości w konflikcie nuklearnym nie wchodzi w grę.

Scott Ritter

Reklama




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz