Szwajcarska inicjatywa Vollgeld zostanie odrzucona

Z moralnego punktu widzenia inicjatywa jest jak najbardziej słuszna, ale potężne banki funkcjonują inaczej. Te instytucje mają własne pojęcia etyki i moralności – pisze prof. Mirosław Matyja.

Dla nikogo nie jest tajemnica, że społeczeństwo szwajcarskie wpływa aktywnie w ramach referendum na decyzje i politykę państwa. Instrumentem kontrolnym i decyzyjnym, obok referendum, jest inicjatywa ludowa, stosowana w Szwajcarii od 1891 roku. Podobnie jest z inicjatywą, nazywana potocznie Vollgeld, której celem jest wyłączność szwajcarskiego banku centralnego na tworzenie pieniądza w każdej formie, tak gotówkowej jak i bezgotówkowej. Referendum odbędzie się 10 czerwca bieżącego roku. Ktoś, kto ma trochę pojęcia o ekonomii, zrozumie od razu, że ta inicjatywa to istna rewolucja w świecie monetarno-finansowym. Przyjrzyjmy się jednak argumentom zwolenników i przeciwników tego pomysłu, zanim stwierdzimy, ze ta ambitna inicjatywa nie ma szans powodzenia w referendum.



Idea inicjatorów

W październiku 2011 roku inicjatorzy powołali do życia stowarzyszenie o nazwie Monetarna Modernizacja  MoMo (niem. Monetäre Modernisierung, franc. Modernisation Monétaire, wl.  Modernizzazione Monetaria), tworząc tym samym bazę do zebrania 100 tys. podpisów obywateli, koniecznych do przeprowadzenia analizowanej tutaj inicjatywy. 1 grudnia 2015 roku komitet inicjatywny złożył w kancelarii federalnej oficjalny wniosek z 110955 ważnymi podpisami.

Inicjatywa zakłada, że banki komercyjne nie będą mogły kreować pieniądza, będą mogły natomiast pożyczać tylko te środki pieniężne, które pozyskały od deponentów.

W takiej sytuacji monopol na tworzenie pieniądza w formie tak gotówkowej jak i bezgotówkowej posiadałby wyłącznie szwajcarski bank centralny. Banki komercyjne zostałyby pozbawione tej możliwości, co związane byłoby z utrzymywaniem przez te instytucje 100-procentowej rezerwy. Z bankowego punktu widzenia to szaleństwo i potężny cios dla banków komercyjnych, które mogłyby udzielać kredytów tylko z własnych rezerw.

Zobacz także: Oddolna demokracja i subsydiarność w Szwajcarii – Przykład dla Polski?

Szwajcarscy pomysłodawcy referendum twierdzą, że rozwój elektronicznych systemów płatności bezgotówkowych i niskie rezerwy banków spowodowały, iż przywilej kreacji pieniądza nadany pierwotnie wyłącznie bankowi centralnemu stracił z czasem swoją tradycyjną rolę. Zakaz tworzenia pieniądza przez prywatne instytucje powinien przywrócić możliwość kontroli jego podaży w ręce wyznaczonej do tego celu instytucji, a wiec Szwajcarskiego Banku Narodowego (SNB).

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

W ten sposób aktywność kredytowa, a wiec jedna z ważnych działalności banków, zostałaby drastycznie ograniczona. Kredyty mogłyby być wówczas udzielane jedynie bezpośrednio ze środków pozyskanych od innych klientów lub na rynku finansowym. Tymczasem obecnie banki komercyjne w momencie udzielania kredytu zwiększają ilość środków w systemie bankowym i tym samym dokonują trudnej do kontroli kreacji pieniądza.

Jako powód wprowadzenia takich obostrzeń, inicjatorzy akcji podają fakt, iż nadmierna kreacja pieniądza w systemie bankowym była bezpośrednią przyczyną kryzysów finansowych w przeszłości, szczególnie kryzysu lat 2007-2008. Ponadto, jak podkreślają, możliwość tworzenia pieniądza daje bankom komercyjnym, które jakby nie było są swoistą potęgą w Szwajcarii, uprzywilejowaną pozycję w systemie gospodarczym w skali krajowej i międzynarodowej.

Przeciwnicy inicjatywy

W przypadku każdej inicjatywy i związanego z nią referendum, należy w Szwajcarii obserwować obydwa przeciwległe fronty – zwolenników i przeciwników nowego pomysłu. Obserwowane tendencje pozwalają już na długo przed referendum wysnuć prognozę, kto „wygra” i kto „przegra”.

W wypadku inicjatywy Vollgeld już teraz wiadomo, że od początku skazana jest ona na porażkę. Skąd ta moja pewność?

Przyjrzyjmy się przeciwnikom inicjatywy – są wśród nich między innymi banki, organizacje gospodarcze, rząd szwajcarski (Rada Federalna) i sam bank centralny.

Dyrektor Szwajcarskiego Banku Narodowego argumentuje słusznie, że przyjęcie postulatów inicjatywy Vollgeld miałoby poważne konsekwencje dla stabilności systemu finansowego w Szwajcarii. Stanowiłoby również element destabilizujący politykę monetarna SNB, a dla gospodarki oznaczałoby to czasy ekstremalnej niepewności i ryzyka. Pośrednią konsekwencją pozytywnego przegłosowania inicjatywy w referendum byłoby osłabienie roli banku centralnego, która  przesunęłaby się w kierunku pośrednictwa finansowego. To z kolei doprowadziłoby do naruszenia równowagi w tradycyjnym i sprawdzonym podziale zadań między SNB oraz bankami komercyjnymi.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Banki komercyjne obawiają się z kolei zmniejszenia zysków i i związanej z tym podległości konkurencji, szczególnie bankom amerykańskim. Gdyby inicjatywa Vollgeld odniosła zwycięstwo w referendum, odbiłoby się to negatywnie na maksymalizacji zysku szczególnie dużych banków o znaczeniu systemowym tzw. big banks. Banki musiałyby utrzymać 100% rezerw, co w konsekwencji doprowadziłoby do przemodelowania całej struktury finansowej. Brak dostępu do taniego kredytu oraz droższe pożyczki tymczasowo spowolniłyby wzrost gospodarczy republiki helweckiej – to się z kolei obawy szwajcarskiego rzadu i organizacji gospodarczych typu Economiesuisse.

Zobacz także: Frank szwajcarski – waluta ucieczkowa

Wiadomo, że system tzw. rezerwy cząstkowej przynosi bankom niesamowite zyski, a dla podmiotów gospodarczych oznacza to tanie i dostępne kredyty. Banki mają w swoim reku mocny argument – to ich rola  w krajowej i światowej gospodarce, bowiem udzielanie pożyczek i finansowanie firm jest ważną częścią sprawnie działającego systemu finansowego.

Moja ocena

Jak już pisałem, inicjatywa Vollgeld nie przejdzie w szwajcarskim referendum. Sila jej przeciwników jest przytłaczająca.

Z moralnego punktu widzenia inicjatywa jest jednak jak najbardziej słuszna, ale potężne banki funkcjonują inaczej. Te instytucje mają własne pojęcia etyki i moralności. Dla nich odpowiedzialność społeczna jest w pewnym sensie dobrowolna, kierują się własnymi regułami, tzw. „soft low”.

Hipotetycznie instytucje bankowe nie potrzebują systemu rezerw cząstkowych do funkcjonowania. Równie dobrze mogłyby działać, mając nakaz utrzymania 100% rezerw pod depozyty. Ale to tylko hipoteza. Ogólnie przyjęta praktyka, jak powszechnie wiadomo, wygląda zupełnie inaczej. 

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Ale dlaczego inicjatywa skazana jest za porażkę? Odpowiedz na to pytanie jest stosunkowo prosta.

Po pierwsze, jest więcej przeciwników niż zwolenników tej inicjatywy.

Po drugie, przeciwnicy posiadają szersze zaplecze polityczne i ekonomiczne.

Po trzecie, Szwajcarzy nie lubią radykalnych zmian, a poza tym głosującym brakuje wiedzy ekonomicznej, by móc zrozumieć konsekwencje tego dość skomplikowanego zagadnienia.

Niemniej jednak, inicjatywa Vollgeld, jak każda przegrana inicjatywa, nie przejdzie bez echa w społeczeństwie szwajcarskim. Banki bedą musiały dostosować się przynajmniej częściowo do nowych tendencji społecznych. Szczególnie jest to ważne w czasach, gdy elektroniczny pieniądz i kryptowaluty zaczynają dominować w globalnym systemie finansowym.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Już teraz należy jednak postawić zupełnie inne pytanie: W jakich proporcjach procentowych opisana inicjatywa zostanie odrzucona w referendum? Bo to, wbrew pozorom, jest w Szwajcarii bardzo ważne. W tym kraju po żadnym referendum nie ma stuprocentowych przegranych.

Mirosław Matyja – politolog, ekonomista i historyk. Absolwent Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie i Uniwersytetu w Bazylei. Doktorat w dziedzinie nauk ekonomicznych na Université de Fribourg w Szwajcarii w 1998 r., w dziedzinie nauk humanistycznych na Polskim Uniwersytecie Na Obczyźnie PUNO w Londynie w 2012 r. oraz w dziedzinie nauk społecznych na Uniwersytecie Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie w 2016 r. Mirosław Matyja jest profesorem na Polish University Abroad w Londynie, gdzie pełni funkcję dyrektora Zakładu Kultur Mniejszości Narodowych. Autor i współautor 13 monografii i ponad 130 artykułów naukowych i popularno-naukowych w języku polskim, niemieckim i angielskim.

Autor książki “Szwajcarska demokracja szansą dla Polski”, wydanej w kwietniu 2018 r. przez wydawnictwo PAFERE. Z zamiłowania alpinista i himalaista oraz badacz najnowszej historii Polski. Mieszka i pracuje w Szwajcarii, żonaty, ma dwóch bliźniaczych synów.

Reklama

Tagi: , , , ,

Dlaczego zdecydowaliśmy się na ograniczenie dostępu do naszych treści?

Ponieważ nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Zawsze ktoś za nie płaci. Jeśli Czytelnicy nie wezmą na swoje barki finansowej odpowiedzialności za istnienie niezależnych, oddolnych inicjatyw dziennikarskich, takich jak Kresy.pl, wówczas na rynku pozostaną wyłącznie niskiej jakości tabloidy oraz media finasowane przez wielkie korporacje, partie polityczne i różnego rodzaju lobbies.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl to 20000 zł. 7-osobowa redakcja pracuje w pełnym wymiarze i praca ta jest naszym podstawowym, najczęściej jedynym, źródłem dochodu. Kresy.pl nie powstają po godzinach, tworzone przez amatorów. Portal jest tworzony przez wykwalifikowanych dziennikarzy oraz specjalistów z zakresu polityki międzynarodowej, którzy codziennie starają się dotrzeć do informacji istotnych z punktu widzenia interesu naszej politycznej wspólnoty.

Jeśli cenisz naszą pracę, jeśli z niej korzystasz i uważasz, że zamknięcie portalu Kresy.pl byłoby stratą, prosimy dołącz do grona osób, które współtworzą finansowe podstawy funkcjonowania naszego serwisu.




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz