Südtirol – co dalej z niemiecką autonomią we Włoszech?

Południowy Tyrol kojarzy się przede wszystkim z pięknymi alpejskimi widokami i w dużej mierze po prostu z regionem w przeważającej części znajdującym się w Austrii. Włoska część historycznego regionu jest jednak bastionem świetnie zorganizowanej mniejszości niemieckiej, która posiada nie tylko szeroką autonomię w ramach państwa włoskiego, ale jest też jego najbogatszą częścią.

Za główny ośrodek życia społeczno-ekonomicznego Tyrolu uznaje się Innsbruck, który pełni również funkcję stolicy austriackiego kraju związkowego zwanego po prostu Tyrolem. Drugim najważniejszym miastem historycznego regionu jest jednak znajdujące się we Włoszech Bolzano (niem. Bozen), które jednocześnie jest centralnym ośrodkiem miejskim autonomicznej prowincji Bozen-Südtirol/Alto Adige, wchodzącej w skład Regionu Autonomicznego Trydent-Górna Adyga. Ten skomplikowany podział administracyjny wynika z zapisów zmienionej w 2001 r. włoskiej konstytucji, której 116. artykuł określa specjalny charakter Południowego Tyrolu. Państwo włoskie uznaje więc tym samym, iż w jego skład wchodzą tereny różniące się kulturowo od pozostałej części tego kraju, co znajduje zresztą potwierdzenie w historii tego fragmentu Tyrolu.

Historia

Historia Tyrolu jest skomplikowana, tak samo jak całe dzieje ziem niemieckich. Część Tyrolu w czasach starożytnych należała do Cesarstwa Rzymskiego, a żywioł germański dotarł do niego w VI w.n.e. po podbiciu tych terenów przez plemiona Bawarów i Longobardów, z czego ci pierwsi zajęli północ, a drudzy południe Tyrolu. W 788 r. region stał się częścią Państwa Franków, natomiast w 843 r. po raz pierwszy znalazł się w granicach Włoch. Ta część historii Tyrolu była jednak stosunkowo krótka, bo już w 952 r. jego obszary weszły w skład Świętego Cesarstwa Rzymskiego Narodu Niemieckiego. Późniejszy okres tyrolskiej historii był nadzwyczaj spokojny, aż w XIII w. ziemię te zjednoczyli hrabiowie Tyrolu. W kolejnym stuleciu hrabiną regionu została Małgorzata Maultasch, która w 1330 r. wyszła za mąż za syna czeskiego króla Jana Luksemburskiego. Zarządzanym przez nią terenem był jednak żywo zainteresowany niemiecki cesarz Ludwik IV Bawarski, stąd Maultasch zdecydowała się przy pomocy tyrolskiej szlachty wypędzić z kraju swojego męża i poślubić tym razem syna ówczesnego władcy Niemiec. To posunięcie wywołało niezadowolenie papiestwa, które nałożyło na Tyrol interdykt zabraniający odprawiania tam obrzędów religijnych. Ostatecznie doszło do unieważnienia małżeństwa tyrolskiej hrabiny z synem czeskiego króla, a Maultasch urodziła z kolejnego związku tylko jednego syna. Kiedy zmarł on bezpotomnie, Małgorzata w 1383 r. przekazała Tyrol we władanie austriackiemu księciu Rudolfowi IV Habsburgowi, a rok później decyzję tą zatwierdził niemiecki cesarz Karol IV Luksemburski, stąd Tyrol od tego momentu był własnością Habsburgów. Także i tutaj w szesnastym stuleciu dotarła reformacja i coraz częstsze powstania chłopskie. Najważniejsze z nich wywołał w maju 1525 r. Michael Gaismair, który domagał się równości wszystkich ludzi wobec prawa, zniesienia szlacheckich przywilejów i zniesienia władzy Kościoła. Gaismair w sierpniu został jednak aresztowany w Innsbrucku na polecenie ówczesnego hrabiego Tyrolu i późniejszego niemieckiego cesarza Ferdynanda I Habsburga, natomiast chłopski bunt został stłumiony przez wojsko. Po siedmiu tygodniach Gaismair uciekł jednak z więzienia i przedostał się do Szwajcarii, gdzie sformułował nowe postulaty, przewidując w swoich planach utworzenie republiki chłopów i górników z siedzibą w południowotyrolskim Bressanone (niem. Brixen). Chłopski przywódca udał się ostatecznie do Salzburga wywołując tam kolejne powstanie, jednak porażki w walce z wojskami habsburskimi spowodowały, że wraz ze swoimi zwolennikami musiał on wycofać się ostatecznie na tereny Republiki Weneckiej, biorąc następne udział w wojnach włoskich. Zaangażowanie Gaismaira było doceniane przez Wenecjan, jednak nie udało mu się sformować nowych oddziałów powstańczych i ponownie przedostać się do Tyrolu. Ostatecznie w 1532 r. w Padwie został on zamordowany przez dwóch niemieckich żołnierzy nasłanych przez Ferdynanda I, a do dzisiaj na głównym placu tego włoskiego miasta znajduje się tablica upamiętniającego postać tyrolskiego powstańca. Po proklamowaniu Cesarstwa Austrii w 1804 r. Południowy Tyrol stał się jego częścią, jednak już rok później w wyniku kolejnej odsłony wojen napoleońskich Austriacy ponieśli klęskę i zawarli z Francuzami pokój preszburski. W styczniu 1806 r. proklamowano powstanie Królestwa Bawarii, którego pierwszym władcą został Maksymilian I Józef Wittelsbach, a w skład jego państwa weszła część Południowego Tyrolu. Bawarski król postanowił wprowadzić w opisywanym regionie swoje reformy, co nie podobało się jednak miejscowej ludności uważającej, iż Maksymilian chce tym samym zniszczyć ich tradycję i religię. Południowy Tyrol do dzisiaj, szczególnie jak na współczesne standardy, jest mocno konserwatywny i religijny stąd tym bardziej blisko 200 lat temu społeczność i kler sprzeciwiały się choćby narzucaniu Tyrolowi kościoła państwowego i innych liberalnych zmian utrzymywanych w duchu zyskującego wówczas popularność józefinizmu. W 1809 r. bawarski król ogłosił przymusowy pobór rekrutów do swojej armii, co 9 kwietnia w Innsbrucku wywołało tyrolskie powstanie ludowe pod dowództwem Andreasa Hofera. O tym jednak w dalszej części artykułu.

Wojskom napoleońskim udało się stłumić rebelię w Tyrolu, a także pokonać po raz kolejny Austrię, stąd w październiku 1809 r. podpisano pokój w Schönbrunn. Przewidywał on ostateczną utratę Tyrolu przez Austriaków i podział regionu pomiędzy Bawarię, Francję i Królestwo Włoch. Południowa część historycznej krainy po raz pierwszy znalazła się więc we włoskich granicach, a królestwo pod panowaniem Napoleona Bonaparte utworzyło na tym terytorium Departament Górnej Adygi istniejący do 1814 r. Po zwycięstwie koalicji przeciwników Napoleona odbył się Kongres wiedeński, który ponownie przyznał Tyrol monarchii habsburskiej. Wiosna Ludów i tendencje do zjednoczenia Włoch spowodowały, że Austriacy zaczęli postrzegać mniejszości narodowe jako zagrożenie dla jedności ich państwa, stąd Włosi i Ladynowie zamieszkujący Południowy Tyrol zostali poddani polityce germanizacji. I wojna światowa okazała się dla Austrii przegrana, stąd musiała się ona też liczyć z okrojeniem terytoriów składających się dotąd na monarchię Austro-Węgierską. Na mocy Traktatu pokojowego z Saint-Germain, podpisanego 10 września 1919 r., Austria straciła m.in. Południowy Tyrol na rzecz Włoch, choć zamieszkiwało go wówczas blisko 223 tys. osób narodowości niemieckiej i jedynie 7,3 tys. Włochów. Do dzisiaj w Austrii i Bawarii istnieją ślady ówczesnej kontestacji odłączenia tej części Tyrolu od państw germańskich, a są nimi przede wszystkim Place Południowego Tyrolu znajdujące się m.in. w Wiedniu, Innsbrucku, Norymberdze czy Monachium. Odłączenie tej części Tyrolu od Austrii wyraźnie pokazuje, iż po pierwszym ogólnoświatowym konflikcie w ustalaniu nowych granic nie zawsze liczył się tylko czynnik etniczny, a Włosi uważali Alpy za naturalną barierę dla obcych wojsk w razie agresji z północy.

Początkowo Tyrolczycy nie musieli jednak obawiać się agresywnej polityki państwa włoskiego. Król Wiktor Emanuel III w przemówieniu z grudnia 1919 r. zapewniał, iż Włochy będą respektować lokalne tradycje i prawa mniejszości narodowych, a już półtora roku później Niemcy z Południowego Tyrolu mogli brać udział w ogólnokrajowych wyborach do włoskiego parlamentu. Niemieckie ugrupowania istniejące w tym regionie wystawiły zresztą wspólną listę wyborczą Związku Niemieckiego (Deutscher Verband), która zebrała 90 proc. wszystkich głosów oddanych w Tyrolu i wprowadziła swoich czterech przedstawicieli do ówczesnej Izby Deputowanych. Na miesiąc przed głosowaniem, czyli 24 kwietnia 1921 r., w Tyrolu po raz pierwszy dali o sobie znać faszyści Benito Mussoliniego, a ich działania przeszły do historii jako „Krwawa niedziela w Bolzano”. Kilkaset osób ubranych w słynne czarne koszule zebrało się wówczas na dworcu kolejowym w tym mieście, aby następnie udać się na otwarcie tradycyjnych wiosennych targów. Równocześnie tego dnia w austriackiej części Tyrolu odbywało się referendum dotyczące jego przyłączenia do Rzeszy Niemieckiej, stąd zwolennicy Mussoliniego uważali, iż wydarzenie jest jednym z elementów prowokacji związanej z trwającym w Austrii plebiscytem. Na rynku miejskim Bolzano w ruch poszły pałki, granaty i pistolety, w wyniku czego śmierć poniosła jedna osoba, natomiast pięćdziesięciu Tyrolczyków zostało rannych. Włoskie wojsko po tym zdarzeniu odprowadziło napastników na dworzec kolejowy i nie aresztowało żadnego z nich, co wywołało oburzenie mieszkańców regionu. Do kolejnego zdarzenia z udziałem czarnych koszul doszło 1 października 1922 r., kiedy na trzy tygodnie przed słynnym „Marszem na Rzym” zorganizowano „Marsz na Bolzano”. Zwolennicy Narodowej Partii Faszystowskiej domagali się już wcześniej, aby ze swojego stanowiska ustąpił burmistrz miasta Julius Perathoner (uważany za opornego na italianizację obrońcę niemieckości regionu), a także by zajęcia w tamtejszych szkołach odbywały się jedynie w języku włoskim. Perathoner zaledwie kilka miesięcy wcześniej został zatwierdzony na swoje stanowisko przez króla Wiktora Emanuela, stąd nie zamierzał on ustąpić pod naciskiem faszystów. Ostatecznie zajęli oni szkoły oraz zagrozili podpaleniem miejskiego ratusza, jeśli niemiecki samorządowiec sam nie zrezygnuje ze swojego urzędu. Po przejęciu władzy przez Mussoliniego kwestią Południowego Tyrolu zajął się Ettore Tolomei, urodzony w tym regionie polityk i nacjonalista opowiadający się za całkowitą italianizacją Tyrolu, która miała objąć nawet zakaz używania niemieckich imion i nazwisk. Dzięki uchwalonym w 1923 i 1926 r. nowym prawom zamknięto więc niemieckojęzyczne szkoły, zmieniono nazwy południowotyrolskich miejscowości, zakazano działania Związku Niemieckiemu jako partii niefaszystowskiej, a także zakończono wydawanie lokalnych gazet (rząd od 1926 do 1943 r. wydawał natomiast propagandowy dziennik „Alpenzeitung”). Dodatkowo faszystowskie władze zdecydowały się podzielić prowincję Bolzano, zaś poprzez odpowiednią politykę przemysłową i budowlaną w Południowym Tyrolu zachęcały one Włochów do osiedlania się w tym regionie, stąd w ciągu kilku lat włoska populacja zwiększyła się z 30 do 120 tys. osób. W Bolzano powstał też symbol dominacji faszystów czyli Pomnik Zwycięstwa mający upamiętniać również włoskie zwycięstwo w trakcie I wojny światowej.

ZOBACZ TAKŻE: Szeklerzy domagają się autonomii

Choć faszystowskie Włochy i nazistowskie Niemcy utrzymywały ze sobą bliskie relacje, Mussolini nie do końca wierzył swoim niemieckim sojusznikom. Włosi w 1931 r. rozpoczęli budowę Wału Alpejskiego, czyli systemu fortyfikacji i umocnień mających chronić ich kraj przed obcą inwazją. Początkowo powstawał on głównie z myślą o Francji, ale po aneksji Austrii przez III Rzeszę włoscy faszyści zaczęli obawiać się w większym stopniu agresji ze strony niemieckiej, stąd zintensyfikowano budowę Wału na obszarach Południowego Tyrolu. Obawy Mussoliniego podsycało zachowanie mniejszości niemieckiej, która z entuzjazmem przyjęła wchłonięcie Austrii przez III Rzeszę i liczyła, iż także ich region stanie się częścią państwa Adolfa Hitlera. Tyrolczycy jednak srogo się zawiedli. Po aneksji Austrii Hitler potwierdził nienaruszalność włoskich granic i wraz z Mussolinim w 1939 r. zawarł porozumienie zwane „Opcją południowotyrolską”. Przewidywało ono, że mieszkańcy tego regionu mogą otrzymać obywatelstwo niemieckie i swobodnie osiedlić się w III Rzeszy, za to osoby decydujące się na pozostanie we Włoszech nie mogły liczyć na pomoc ze strony niemieckich władz i miały poddać się polityce wynarodowienia. Wyjazdy nie były jednak całkowicie dobrowolne, bowiem wiele osób opuściło swoje miejsce zamieszkania z powodu terroru Völkischer Kampfring Südtirols, czyli prohitlerowskiej organizacji działającej w Południowym Tyrolu od 1933 r. Przeciwko porozumieniu zawiązała się Liga Andreasa Hofera, która miała duże poparcie lokalnego Kościoła katolickiego i jego duchownych, stąd po utworzeniu Włoskiej Republiki Socjalnej w 1943 r. wdawała się w walki z niemiecką policją i lokalnymi zwolennikami III Rzeszy, a po wojnie współpracowała z aliantami w ramach poszukiwania zbrodniarzy wojennych ukrywających się w górskich obszarach. Kiedy Niemcy rozpoczęli faktyczną okupację Włoch po uwolnieniu Mussoliniego, część mieszkańców Tyrolu witała Wermacht jako wyzwolicieli, jednak inni bali się represji z powodu pozostania w swoich domach. Ogółem szacuje się, iż w ramach polityki przesiedleń Południowy Tyrol opuściło blisko 75 tys. Niemców, z czego w malowniczy rejon powróciło ok. 20 tys. z nich.

Po II wojnie światowej Austria podjęła starania o włączenie Południowego Tyrolu w skład swojego państwa, jednak zwycięskie państwa zdecydowanie odmówiły i we wrześniu 1946 r. w Paryżu doszło do podpisania porozumienia pomiędzy ministrami spraw zagranicznych Włoch i Austrii. Umowa przewidywała uzyskanie przez Tyrolczyków autonomii politycznej, językowej i ekonomicznej w ramach państwa włoskiego.

Andreas Hofer

Żadna ważna uroczystość w Południowym Tyrolu nie może odbyć się bez udziału mężczyzn ubranych w tradycyjne stroje ludowe. Składają się na nie kapelusz z pióropuszem, zielony płaszcz, biała koszula, skórzane spodnie i długie białe getry. Właśnie w takich strojach przeciwko wojskom napoleońskim walczyli tyrolscy powstańcy pod dowództwem wspomnianego już Andreasa Hofera, będącego lokalnym bohaterem ludowym i jednym z najważniejszych elementów tożsamości tego regionu.

Hofer urodził się 22 listopada 1767 r. w Sandwirt koło niewielkiej miejscowości St. Leonhard in Passeier, gdzie jego ojciec prowadził karczmę. Matka tyrolskiego bohatera zmarła kiedy miał zaledwie trzy lata, natomiast jego ojciec umarł cztery lata po śmierci swojej żony. Hofer uczęszczał do szkoły podstawowej, która w Austrii była już wówczas obowiązkowa, a następnie pracował w okolicach Trydentu, gdzie nauczył się języka włoskiego. Kiedy stał się pełnoletni przejął gospodarstwo swojego ojca, zarządzane przedtem przez męża swojej najstarszej siostry. Przyszły dowódca chłopskiego buntu w Tyrolu podobnie jak ojciec zajął się prowadzeniem karczmy, a dodatkowo handlował winem i końmi. Z relacji z tamtego okresu wynika, iż Hofer był uczciwy, spokojny i miły oraz cechował się głęboką wiarą jako osoba pochodząca z bardzo katolickiej rodziny. W 1796 r. kiedy obawiano się już francuskiej inwazji, Hofer został skierowany do oddziałów tyrolskich strzelców (Schützen), które w czasach habsburskiego panowania były odpowiednikiem współczesnej obrony terytorialnej. Na przełomie 1796 i 1797 r. Francuzi w ramach kampanii włoskiej dwukrotnie próbowali zająć Tyrol jednak musieli uznać wyższość swoich przeciwników. Podczas III koalicji antyfrancuskiej Hofer wpierw był zwykłym strzelcem, a następnie kapitanem milicji w austriackiej armii. Jak już wspomniano, w 1805 r. Południowy Tyrol wszedł w skład sprzymierzonego z Napoleonem Królestwa Bawarii, które postanowiło w 1809 r. przeprowadzić obowiązkową rekrutację do swojego wojska, co nie spodobało się tyrolskiej ludności. 9 kwietnia 1809 r. w Innsbrucku na czele buntowników stanął właśnie Hofer, a milicja pod jego dowództwem już dwa dni później rozbiła siły bawarskie pod miejscowością Vipiteno (niem. Sterzing). 12 kwietnia odbyła się trwająca 48 godzin pierwsza bitwa pod wzgórzem Bergisel na południu od Innsbrucku, zaś zwycięstwo w niej pozwoliło Tyrolczykom wyzwolić Innsbruck spod bawarsko-francuskiej okupacji. Niedługo potem do miasta wkroczyły siły austriackie, które prowadziły wówczas kolejną wojnę przeciwko Francji i jej sojusznikom, natomiast oddziały Hofera ruszyły w południowym kierunku zdobywając Bolzano i Trydent. Pod koniec miesiąca Austriacy przegrali jednak kilka bitew z wojskami Napoleona i jego sojusznikami i musiały wycofać się z Tyrolu, a sam Hofer wraz ze swoją milicją schronił się w górach. 19 maja Innsbruck został ponownie zajęty przez Bawarczyków, natomiast powstańcy zgromadzili liczące blisko 20 tys. żołnierzy siły wsparte przez kilkuset austriackich żołnierzy, którzy nie wycofali się wraz z cesarską armią. Od 25 do 29 maja trwała druga bitwa pod Bergisel, a Tyrolczycy ponownie wypędzili siły Królestwa Bawarii z Innsbrucku. W dniu ponownego zwycięstwa Hofer otrzymał list od austriackiego cesarza, który zapewniał go, iż Austria nigdy nie podpisze traktatu pozbawiającego ją Tyrolu, stąd dowódca powstania postanowił powrócić do swojego domu. Na początku lipca Austriacy przegrali jednak decydującą bitwę pod Wagram, a Napoleon postanowił wysłać do Tyrolu blisko 40 tys. francuskich i bawarskich żołnierzy, którzy zajęli stolicę regionu. Hofer początkowo wahał się i nie był przekonany do ponownego podjęcia walki, jednak ostatecznie po raz kolejny zwołał tyrolskich chłopów, a Napoleon wyznaczył nagrodę za jego głowę. W dniach 13-14 sierpnia przez dwanaście godzin trwała więc trzecia bitwa pod Bergisel, w której Tyrolczycy pokonali wojska pod dowództwem marszałka Françoisa Josepha Lefebvre’a. Po triumfie Hofer przejął władzę w Tyrolu nakazując bić własną monetę oraz zaciągnąć pożyczki wśród zamożnych tyrolskich rodzin, aby przede wszystkim bronić swojego terytorium i je ufortyfikować. We wszystkich przełęczach na północy Tyrolu umieszczono więc silne jednostki wojskowe, zaś Hoferowi udało się też podburzyć przeciwko Francuzom i Bawarczykom mieszkańców Salzburga, za co otrzymał wsparcie od austriackiego cesarza. Krótko po sukcesie Tyrolczyków podpisano pokój w Schönbrunn i wbrew zapowiedziom przywódca Austrii zrezygnował w nim z pretensji do regionu Tyrolu. W dniu zawarcia porozumienia Napoleon nakazał ujarzmić Tyrol i wysłał tam swoje oraz bawarskie wojska. Trzy bawarskie dywizje szybko pokonały obrońców regionu i przeniknęły na terytorium Tyrolu, a już 1 listopada w czwartej bitwie pod Bergisel tyrolskie siły zostały całkowicie rozbite. Przed ostatecznym ciosem zadanym Hoferowi Bawarczycy zapowiedzieli amnestię dla buntowników, stąd tyrolską milicję opuściła większość jej przywódców.

Sam Hofer 11 listopada 1809 r. ponownie wywołał bunt, ale jego siły były dużo mniejsze i udało mu się wygrać jedynie kilka potyczek. Kiedy Hofer śladem swoich dawnych współpracowników stwierdził, iż dalsza walka nie ma sensu uciekł w góry podobnie jak inny ważny przywódca powstania, Josef Speckbacher. Ostatecznie Hofer został zdradzony przez rolnika Franza Raffla, który 28 stycznia 1810 r. wskazał Francuzom kryjówkę tyrolskiego bohatera w zamian za oferowaną przez Napoleona nagrodę. Raffl został wówczas nazwany „Judaszem z Tyrolu” i musiał przeprowadzić się do Bawarii, gdzie dwadzieścia lat później zmarł w ubóstwie. Wpierw chciano oszczędzić życie Hofera, jednak jego natychmiastową egzekucję nakazał sam Napoleon. Po krótkim procesie 19 lutego 1810 r. tyrolski bohater został skazany na śmierć i następnego dnia wyrok wykonano poprzez rozstrzelanie we włoskim mieście Mantua. W 1823 r. jego ciało przeniesiono z tamtejszej cytadeli do Innsbrucku. Hofer doczekał się niezliczonej ilości pomników, ulic, szkół i placów swojego imienia w Południowym Tyrolu i w Austrii. W dwusetną rocznicę wybuchu chłopskiego powstania w Innsbrucku odbyły się wielkie uroczystości z udziałem austriackich i niemieckich władz państwowych. Do dzisiaj istnieje też karczma, którą prowadził sam Hofer, a 20 lutego obchodzone jest jego święto.

Społeczeństwo

Najnowsze dostępne dane z 31 grudnia 2013 r. wskazują, że Południowy Tyrol zamieszkany jest przez blisko 516 tys. osób. Dla 62 proc. z nich niemiecki jest językiem ojczystym, dla 32 proc. włoski, natomiast 4 proc. populacji posługuje się mową ladyńską, której używa retoromańska ludność zamieszkująca od wieków tereny Dolomitów. Zadeklarowanie swojej narodowości w oficjalnych dokumentach sporządzanych przez państwo włoskie jest obowiązkowe, a mieszkańcy autonomicznego regionu Trydent-Górna Adyga mają prawo używać w urzędach swojego ojczystego języka. De facto nie licząc obszarów zamieszkiwanych przez najmniejszą ze społeczności czyli Ladynów dominuje mowa niemiecka, bowiem Włosi mieszkają przede wszystkim w największych miastach Południowego Tyrolu, co jest efektem opisywanej już polityki narodowościowej prowadzonej w czasach rządów Mussoliniego. Obowiązkowa deklaracja swojej przynależności etnicznej wynika jednak z faktu, iż władze dobierają liczbę urzędników administracji publicznej zgodnie z zasadą proporcjonalności względem przekroju narodowościowego poszczególnych części prowincji. W strukturze ludnościowej najbardziej interesująca jest jednak demografia opisywanego regionu, która odbiega od ogólnoeuropejskich trendów. Liczba ludności w Południowym Tyrolu stale bowiem rośnie, co jest nie tylko efektem napływu osób zamieszkujących inne regiony Włoch, ale także dodatnim przyrostem naturalnym (10,3 urodzeń żywych na 1000 mieszkańców przy 7,9 zgonów na 1000 mieszkańców).

Jest on z pewnością związany z silnym przywiązaniem Tyrolczyków do zasad religijnych. Odkrycia archeologiczne potwierdzają, że chrześcijaństwo było obecne w tym regionie od czasów antycznych, a już we wczesnym średniowieczu Bressanone (niem. Brixen) stało się siedzibą biskupa. Ogółem region Południowego Tyrolu od tamtego czasu był podzielony pomiędzy diecezjami Bressanone, Trydentu oraz Chur (znajdującego się w Szwajcarii), natomiast od kilkudziesięciu lat cała kraina podlega Diecezji Bolzano-Bressanone, która liczy sobie obecnie 28 dekanatów i 281 parafii. Przynależność do Kościoła rzymskokatolickiego deklaruje blisko 97 proc. mieszkańców, natomiast pozostała część mieszkańców to przede wszystkim Żydzi, ewangelicy oraz kilkanaście tys. wyznawców islamu. Najbardziej znanym miejscem kultu religijnego katolików jest Weissenstein znajdujące się na południe od Bolzano, gdzie od końca XVI w. przybywają liczne pielgrzymki modlące się do Matki Bożej Bolesnej trzymającej w rękach zdjętego z krzyża Jezusa, która miała objawić się jednemu z tyrolskich rolników. Władze autonomii dbają o nauczanie religijne w duchu katolickim, stąd duchowni i wykształceni teolodzy pracują w państwowych szkołach przekazując uczniom chrześcijańskie wartości. Być może dlatego w grudniu ub.r. słynny niemiecki tygodnik „Der Spiegel” opublikował artykuł, którego autor narzekał na fakt, iż w całym Południowym Tyrolu istnieje tylko jeden klub dla homoseksualistów, a Stowarzyszenie Chrześcijańskiego Wychowania i Szkoły w publicznych placówkach organizuje spotkania o niszczeniu małżeństwa i rodziny przez zwolenników teorii gender. Nie oznacza to jednak, że konserwatywna kraina jest całkowicie odporna na liberalne nowinki – w ub.r. burmistrzem jednego z miasteczek został właśnie zadeklarowany homoseksualista.

ZOBACZ TAKŻE: Dlaczego nikt nie walczy o autonomię na Kresach?

Społeczeństwo Południowego Tyrolu słynie z zaangażowania w działalność społeczną, stąd istnieje tam blisko 5 tys. różnego rodzaju stowarzyszeń związanych z zagadnieniami rodziny, kultury, gospodarstw domowych, sportu, obrony cywilnej czy ochrony środowiska. Największym z nich jest Stowarzyszenie Klubów Sportowych w Południowym Tyrolu, które zrzesza blisko 85 tys. członków w 518 klubach. Poza tym w czołówce znajdują się Stowarzyszenie Alpinistów Południowego Tyrolu (ok. 60 tys. aktywistów), ratownictwo medyczne Białego Krzyża (ok. 50 tys. działaczy), Katolickie Stowarzyszenie Pracowników (blisko 40 tys. członków i 260 lokalnych oddziałów) oraz niezwykle ważny dla lokalnych tradycjonalistów związek Zespołów Muzycznych Południowego Tyrolu (zrzesza prawie 10 tys. muzyków). Do dzisiaj w regionie istnieje też Federacja Strzelców Południowego Tyrolu (Südtiroler Schützenbund), która nawiązuje do spuścizny tyrolskiej milicji z czasów walk powstańców Hofera. Organizacja zrzesza obecnie kilka tys. osób i w swojej deklaracji akcentuje przywiązanie do wiary chrześcijańskiej i dziedzictwa przodków, jedności Tyrolu, ochrony życia i wolności lokalnej społeczności oraz opieki nad kultywowaniem tradycji tyrolskich strojów ludowych. Działacze związku strzeleckiego pojawiają się na wszystkich patriotycznych i tożsamościowych obchodach, a należy do niego również wielu czołowych południowotyrolskich polityków.

Umiejętności organizacyjne Niemców z Włoch (i z pewnością także szeroka autonomia względem mających jak najgorszą opinię włoskich polityków) z pewnością mają wpływ na strukturę ekonomiczną tej części Tyrolu. Południowy Tyrol uchodzi za najbogatszy region Włoch, znajdując się na pierwszym miejscu w rankingu parytetu siły nabywczej (wyprzedza Lombardię), a także uznawany jest za jedną z najbogatszych części Unii Europejskiej. PKB na mieszkańca wynosi tu ok. 40 tys. euro przy średniej 26,5 tys. dla Włoch i 26,6 tys. dla całej Unii, natomiast bez pracy pozostaje niewiele ponad 2 proc. populacji tej włoskiej prowincji. Najbardziej rozwinięty jest sektor usług, który czerpie dochody z turystyki, a także rolnictwo będące tradycyjnym obszarem działalności Tyrolczyków.

Frei.Wild

Folklor jest najważniejszym elementem tyrolskiej kultury, co nie oznacza jednak, że region nie ma niczego do zaoferowania we współczesnej popkulturze. To właśnie z Południowego Tyrolu wywodzi się jeden z najpopularniejszych obecnie rockowych zespołów w Niemczech, a więc kapela Frei.Wild wzbudzająca duże emocje wśród niemieckich lewicowych ekstremistów i liberalnych mediów, przypominająca jednocześnie młodym Niemcom o ich rodakach zza drugiej strony Alp.

Zespół w 2001 r. w Bressanone (niem. Brixen) założył wokalista i gitarzysta Philipp Burger, który karierę zaczynał w nacjonalistycznej kapeli Kaiserjäger i był przez pewien czas członkiem jednej z bardziej radykalnych południowotyrolskich partii, co do dzisiaj dla przeciwników Frei.Wild świadczy o powiązaniach grupy ze „skrajną prawicą”. Do 2006 r. rockmeni wydali trzy albumy, jednak popularność przyniósł im dopiero krążek „Gegen alles, gegen nicht” z 2008 r., który znalazł się na czołowych miejscach list sprzedaży w Niemczech i Austrii. Od tego czasu Frei.Wild w obu tych krajach (i oczywiście w Południowym Tyrolu) ma status jednej z największych rockowych gwiazd, choć kapela nie może liczyć na promocję w czołowych mediach. Przeciwko koncertom Frei.Wild często protestują „antyfaszyści” uznający teksty Burgera za „przesycone nacjonalizmem i populizmem”, którego „nie powstydziłyby się kapele dla neonazistów”. Wokalista zespołu z Tyrolu kilkukrotnie podgrzał zresztą atmosferę, mówiąc chociażby w jednym z wywiadów, że nigdy nie czuł się związany z Włochami i zawsze czuł swój związek z niemiecką kulturą. Oskarżenia o faszyzm grupa odrzucała chociażby w piosence „Land der Vollidioten”, w której Burger śpiewa o tym, iż Niemcy są „krajem dla idiotów” gdzie miłość do ojczyzny jest utożsamiana z polityką i neonazizmem. Muzycy używają też skierowanej przeciwko politycznym ekstremizmom grafiki z hasłem „Gegen rassismus und extremismus”, podkreślając swój dystans do prawicowych i lewicowych radykałów. Wraz z rosnącą popularnością Frei.Wild ma coraz większe problemy ze swoimi krytykami, którzy już kilkukrotnie doprowadzili do usunięcia kapeli z listy wykonawców na różnego rodzaju muzycznych festiwalach.

Przywiązanie do Południowego Tyrolu znajduje swoje ujście w tekstach Frei.Wild. W piosence o wszystko mówiącym tytule „Südtirol” wokalista kapeli śpiewa o walorach przyrodniczych i historycznych miejsca swojego urodzenia, a refren z deklaracją „Południowy Tyrolu, niesiemy Twoje sztandary / bo jesteś na tym świecie najpiękniejszym krajem / jesteśmy Twoimi dumnymi synami / nasz kraju rodzinny, nigdy cię nie oddamy” rzeczywiście może być nie do zniesienia dla „antyfaszysty” z Berlina. W innym tekście, „Wahre Werte”, rockmeni deklarują, że „ojczyzna to naród tradycja i mowa / dla nas mniejszości – potrzeba serca” i pytają się swoich przeciwników „kiedy przestaną nienawidzić swojej ojczyzny”. Muzycy Frei.Wild podkreślają jednocześnie, iż „nienawidzą faszystów, narodowych socjalistów” ponieważ Południowy Tyrol „cierpiał z ich powodu”, co jak widać do dzisiaj nie przekonuje niemieckiej skrajnej lewicy nie mogącej w żadnej konfiguracji słyszeć o patriotyzmie.

Co roku w czerwcu odbywa się też Alpen-Flair Festival, podczas którego występują przede wszystkim lokalne zespoły folkowe i rockowe, w tym oczywiście Frei.Wild będący inicjatorem tego festiwalu.

Partie

Duże zaangażowanie społeczne mieszkańców Południowego Tyrolu przekłada się na bogaty krajobraz lokalnej sceny politycznej. Działacze ugrupowań z tego regionu startują więc nie tylko do rad regionu, gmin i miast, ale także do obu izb włoskiego parlamentu i do Parlamentu Europejskiego.

Najpopularniejszym i jednocześnie najstarszym ugrupowaniem w tej części Włoch jest Południowotyrolska Partia Ludowa (Südtiroler Volkspartei, SVP), założona już 8 maja 1945 r. i niedługo potem zaakceptowana przez amerykańskie władze okupacyjne jako polityczna reprezentacja mieszkańców regionu. Pozytywna decyzja Amerykanów dotycząca SVP miała związek z faktem, iż wśród założycieli partii znajdowały się osoby działające w Lidze Andreasa Hofera walczącej z wysiedlaniem mieszkańców Południowego Tyrolu w przededniu i w trakcie II wojny światowej. O SVP stało się głośno już rok później, kiedy z inicjatywy partii na ręce kanclerza Austrii złożono blisko 150 tys. podpisów opowiadających się za przyłączeniem regionu do tego kraju, co ostatecznie się nie udało. W 1948 r. SVP po raz pierwszy wzięło udział we wszystkich możliwych wówczas wyborach, zdobywając 13 miejsc w radzie prowincji, 3 miejsca w Izbie Deputowanych oraz 2 miejsca we włoskim Senacie. Ogółem ugrupowanie od 1948 r. jest dominującą partią w Południowym Tyrolu, najlepszy wynik w wyborach regionalnych (67,6 proc.) uzyskując właśnie w 1948, a najgorszy (47,5 proc.) w 2013 r. I to właśnie wynik sprzed trzech lat spowodował, że SVP po blisko 65 latach utraciło bezwzględną większość w radzie prowincjonalnej. Jeśli chodzi o ogólnokrajowe wybory SVP zazwyczaj jest reprezentowane w parlamencie przed 3-4 posłów i 2-3 Senatorów, natomiast w Parlamencie Europejskim od 1979 r. ma zawsze jednego eurodeputowanego. Włoski system wyborczy w ogólnokrajowych elekcjach preferuje przede wszystkim bloki wyborcze, stąd SVP swoje miejsca w obu izbach parlamentu zawdzięcza współpracy z czołowymi partiami politycznymi Włoch. Południowotyrolskie ugrupowanie od 1946 do 1992 r. na szczeblu krajowym współpracowało więc z Chrześcijańską Demokracją, która jednak na początku lat 90. XX w. rozpadła się z powodu słynnych skandali korupcyjnych. Wówczas na włoskiej scenie politycznej pojawił się Silvio Berlusconi, który nie bał się współpracować z partiami radykalnej prawicy, niezbyt przychylnej mniejszościom narodowym i autonomii poszczególnych regionów Włoch. Właśnie dlatego SVP w 1995 r. rozpoczęło kooperację z włoską centrolewicą współtworząc z nią wpierw sojusz „Drzewa Oliwnego”, a następnie z kolejnymi koalicjami skupionymi wokół Partii Demokratycznej. Obecny alians ludowców z centrolewicą ma związek głównie z kwestią autonomii regionu, bowiem SVP od początku swojego istnienia identyfikuje swoją ideologię z prawicą, a dokładnie z chrześcijańską demokracją. Wewnątrz partii istnieją jednak trzy główne frakcje. Pierwsza z nich reprezentuje konserwatywnych rolników; druga liberalnych przedsiębiorców; natomiast trzecia centrolewicowych działaczy związanych z lokalnym związkiem zawodowym. Z powodu istnienia tych podziałów na czele partii stoją zazwyczaj umiarkowani politycy, których celem jest utrzymywanie jedności wśród zwolenników autonomii Południowego Tyrolu. Nie zmienia to jednak faktu, że w społecznej części swojego programu SVP deklaruje przywiązanie do wartości w postaci niemieckiej wspólnoty oraz tradycyjnej rodziny, choć to właśnie z tego największego tyrolskiego ugrupowania wywodzi się pierwszy jawny homoseksualista na stanowisku burmistrza miasta. Jeśli chodzi o kwestię autonomii Południowego Tyrolu, licząca sobie blisko 50 tys. członków partia chce ją jeszcze bardziej poszerzyć. Ludowcy nie ukrywają bowiem, że największym zagrożeniem dla regionu jest włoska klasa polityczna i jej centralistyczne dążenia, które przeszkadzają w rozwoju najbogatszym regionom Włoch. SVP opowiada się więc głównie za niezależnością gospodarki i systemu podatkowego od poczynań państwa włoskiego, ponieważ obciążenia fiskalne nakładane przez Rzym nie mają żadnego przełożenia na jakość usług publicznych.

ZOBACZ TAKŻE: Śląsk, Ślązak, Ślązakowiec…

Przed trzema laty w wyborach do Rady Prowincji drugi wynik uzyskała partia „Liberałowie” (Die Freiheitlichen), która powstała w 1992 r. w wyniku rozłamu w innym ugrupowaniu działającym na terenie Południowego Tyrolu. Wśród założycieli „Liberałów” znaleźli się też dotychczasowi radykalni aktywiści młodzieżówki SVP, zaś w pierwszym zjeździe tej partii uczestniczył nieżyjący już Jörg Haider, ówczesny lider Wolnościowej Partii Austrii. Partia została już wówczas sklasyfikowana jako ugrupowanie radykalnie prawicowe, co potwierdzała zresztą w swojej retoryce. Południowotyrolscy liberałowie krytykowali bowiem SVP za jej umiarkowane stanowisko w kwestii autonomii, bowiem domagali się podkreślania jedności regionu z resztą niemieckojęzycznego świata. W pierwszych wyborach samorządowych z 1993 r. „Liberałowie” otrzymali blisko 6 proc. głosów, jednak pięć lat później stracili blisko cztery pkt. proc. poparcia. Kryzys w ugrupowaniu spowodowało wydarzenie z 1997 r., kiedy jego byłego lidera Christiana Waldnera zamordował wyrzucony dwa lata wcześniej radykalny działacz partii i jego polityczny sojusznik Peter Paul Rainer. „Liberałowie” dopiero w 2008 r. odzyskali swoją dawną pozycję na południowotyrolskiej scenie politycznej, jednak w międzyczasie z jednej strony rozbudowali swoją strukturę organizacyjną, natomiast z drugiej przebyło kilka konfliktów pomiędzy bardziej radykalnymi i umiarkowanymi działaczami. Zwolennicy szerokiej autonomii regionu w 2009 r. postanowili jednak rozluźnić swoją współpracę z Wolnościową Partią Austrii z powodu jej sojuszu z włoskimi postfaszystami. Sami ”Liberałowie” nie uciekają od współpracy z włoskimi ugrupowaniami, stąd w wyborach do Parlamentu Europejskiego przed dwoma laty startowali wspólnie z Ligą Północną (Lega Nord, LN), jednak bez powodzenia. „Liberałowie” w kwestii autonomii nie zmienili radykalnych poglądów będących jednym z powodów założenia partii, domagając się utworzenia samorządnego niezależnego państwa Południowego Tyrolu, które będzie utrzymywało przyjacielskie relacje z innymi państwami świata niemieckojęzycznego. Drugie największe ugrupowanie regionu jest krytykowane przez lewicowo-liberalne media za swoje stanowisko wobec imigracji. Uważa ono bowiem, że potrzebne jest większe pobudzanie tyrolskiej samoświadomości, natomiast imigracja włoskojęzyczna powoduje wzmocnienie żywiołu włoskiego w Południowym Tyrolu i jest zainteresowana korzystaniem z regionalnego systemu socjalnego. Regionalną tożsamość „Liberałowie” utożsamiają natomiast z sektorem rolniczym, który od wieków był głównym obszarem działalności tamtejszej ludności, stąd opowiadają się za wzmocnieniem jego pozycji w regionalnej gospodarce.

Trzecią największą prawicową partią Południowego Tyrolu jest ugrupowanie działające pod nazwą „Wolności Południowego Tyrolu” (Süd-Tiroler Freiheit, STF), które ma swoich trzech przedstawicieli w 35-osobowej Radzie Prowincji. STF powstało w maju 2007 r. podczas rozłamu w Unii Obywatelskiej Południowego Tyrolu, a pierwszą akcją ugrupowania była kontrowersyjna kampania plakatowa, podkreślająca najważniejszą część programu wolnościowców. Partia opowiada się bowiem za przyłączeniem Południowego Tyrolu do Austrii, stąd na rzeczonych materiałach reklamowych pojawiło się hasło „Południowy Tyrol nie jest włoski”, znajdujące się na tle austriackiej flagi. Już dwa lata po swoim powstaniu STF przystąpiło do Wolnego Sojuszu Europejskiego, który w swoich szeregach skupia działaczy partii separatystycznych z całego kontynentu, w tym również tych reprezentujących Ruch Autonomii Śląska. Radykalne przesłanie STF spowodowało, że już w prowincjonalnych wyborach z 2008 r. na jego listę zagłosowało 4,9 proc. wyborców, natomiast pięć lat później już 7,2 proc. W swojej deklaracji partia deklaruje, iż jest „liberalno-patriotycznym stronnictwem”, które skupia się przede wszystkim na ochronie niemieckojęzycznej ludności Południowego Tyrolu, a także chce przeprowadzić referendum na temat przyszłości regionu. W głosowaniu tym mieszkańcy mieli opowiedzieć się czy chcą dalej żyć w regionie autonomicznym, czy też opowiadają się za zjednoczeniem z austriackim landem Tyrolu. W ostatnim czasie STF zwraca uwagę na negatywne konsekwencje włoskich reform konstytucyjnych dla Południowego Tyrolu, które mogą spowodować, że Niemcy będą musieli partycypować w stagnacji krajowej gospodarki i konieczności finansowania deficytu budżetowego Włoch. STF podobnie jak „Liberałowie” chce powstrzymać italianizację regionu, chce chronić tożsamość kulturalną Południowego Tyrolu, a także opowiada się za usunięciem z tyrolskich miast relikwii po rządach włoskich faszystów, na czele z „Pomnikiem Zwycięstwa” znajdującym się do dzisiaj w stolicy prowincji czyli Bolzano. Ugrupowanie łączy z bardziej umiarkowanym SVP stosunek do polityki prorodzinnej, która zdaniem STF powinna jeszcze mocniej wspierać tą tradycyjną komórkę społeczną.

Grupę zwolenników autonomii w lokalnej radzie uzupełnia posiadająca jednego radnego Unia Obywatelska Południowego Tyrolu (BürgerUnion für Südtirol, UfS), która powstała w 1989 r. z inicjatywy kolejnych rozłamowców z SVP i kilku mniejszych południowotyrolskich partii. UfS podobnie jak opisane wyżej ugrupowania zostało założone z powodu zbyt umiarkowanego kursu obranego przez ludowców, którzy mieli zdaniem swoich krytyków zarzucić pomysł pełnej autonomii regionu. W latach 90. XX w. UfS startowało zresztą w wyborach lokalnych pod hasłami niezależności Południowego Tyrolu, przeciwstawiając swój program „lojalnej Rzymowi polityce SVP”. Dla radykalniejszej części działaczy jednak sama Unia w pewnym momencie stała się zbyt umiarkowana, stąd w 2007 r. doszło w niej do rozłamu w wyniku którego powstała opisana wyżej „Wolność Południowego Tyrolu”. Rok później UfS zaczęło pozycjonować siebie jako partię centrowo-konserwatywną, chroniącą wartości rodzinne, przywiązującą wagę do ochrony środowiska i umiarkowanie liberalnej polityki gospodarczej. Od pewnego czasu szef Unii Andreas Pöder zrezygnował z pan-germańskiej retoryki, twierdząc jednocześnie, że mieszkając w Niemczech głosowałby na socjaldemokrację. W kwestii autonomii partia przestała prezentować wyraziste stanowisko, opowiadając się obecnie za „Euroregionem Tyrolu” czyli współpracy wszystkich części Tyrolu, co ma być ukłonem w stronę społeczności ladyńskiej o jaką UfS chce poszerzyć swój elektorat. Jak na razie skręt partii w stronę centrum nie przyniósł spodziewanych rezultatów, a trzy lata temu Unia zanotowała swój najgorszy wynik w historii.

ZOBACZ TAKŻE: Kawałek Węgier na Ukrainie

Poza regionalną radą Południowego Tyrolu znajdują się obecnie jeszcze dwa autonomistyczne ugrupowania. Pierwszym z nich jest założona w 1948 r. Tyrolska Partia Autonomii dla Trentino (Autonomistische Trentiner Tiroler Partei, PATT), która działa przede wszystkim na terenie Trydentu i uważana jest w chwili obecnej za satelitę SVP. Drugą partią jest natomiast ruch „My Południowi Tyrolczycy” (Wir Südtiroler) założony w 2013 r. przez byłego działacza „Liberałów” Thomasa Eggera chcącego reprezentować również mniejszość ladyńską. Egger i jego zwolennicy w 2013 r. startowali ze wspólnej listy z UfS, deklarując wówczas chęć rozszerzenia autonomii Południowego Tyrolu.

Innego typu ugrupowaniem są natomiast Zieloni Południowego Tyrolu (Die Grünen Südtirols), których w 1978 r. założyli przedstawiciele niemieckiej mniejszości nie rozróżniający jednak mieszkańców regionu przez wzgląd na ich pochodzenie etniczne. Ugrupowanie opowiada się za obecną formą autonomii Południowego Tyrolu, natomiast od 2013 r. nie jest już członkiem włoskiej federalnej partii Zielonych z powodu rozbieżności dotyczących ogólnokrajowych wyborów.

Autonomia

Kształt autonomii Południowego Tyrolu do dzisiaj jest przedmiotem debat i bieżącej walki politycznej w tym regionie. Zawarta w 1946 r. umowa pomiędzy szefami resortów spraw zagranicznych Austrii i Włoch przewidywała, że region będzie miał specjalne przywileje w kwestiach politycznych i ekonomicznych, jego mieszkańcy biorący udział w programie wysiedlenia do III Rzeszy bez żadnych sankcji otrzymają z powrotem włoskie obywatelstwo, natomiast Austria całkowicie zrzeknie się jakichkolwiek roszczeń do tej części historycznego regionu. W 1948 r. wszedł w życie pierwszy status autonomii, który co prawda ustanawiał szerokie przywileje dla Południowego Tyrolu, ale ponownie przywracał region Trydent-Górna Adyga mający osłabiać niemieckie wpływy. Władze Włoch w wielu kwestiach kontynuowały zresztą politykę przedwojennych faszystów poprzez politykę industrializacji, w której udział brali przybysze z południowej części kraju, osiedlający się w budynkach mieszkalnych budowanych specjalnie na ich potrzeby. Decyzja o budowie osiedla dla 5 tys. Włochów w 1957 r. wywołała największy protest lokalnej społeczności, bowiem na zamku w Bolzano zebrało się blisko 35 tys. Niemców. Sprawą żywo interesowała się wówczas austriacka dyplomacja, stąd ówczesny austriacki socjaldemokratyczny minister spraw zagranicznych i późniejszy kanclerz Bruno Kreisky w 1960 r. przeniósł austriacko-włoski spór na forum Zgromadzenia Ogólnego ONZ. Do rozmów pomiędzy rządami obu państw jednak nie doszło, a Włosi niezadowoleni z powodu działań Austriaków m.in. zgłosili weto wobec przystąpienia Austrii do Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej.

Dużą rolę w storpedowaniu dialogu austriacko-włoskiego odegrały organizacje „Grupa Stielera” i w większej mierze Komitet Wyzwolenia Południowego Tyrolu (Befreiungsausschuss Südtirol, BAS). „Grupa Stielera” wzięła swoją nazwę od swojego założyciela czyli Hansa Stielera, pracującego wówczas jako drukarz dla dziennika „Dolomiten”. Stieler wraz z jednym z południowotyrolskich nauczycieli oraz chłopami z okolic największych miast regionu postanowił zorganizować grupę terrorystyczną, która po raz pierwszy uderzyła w dniu 20 września 1956 r. Podłożyła ona wówczas bombę pod koszarami w miasteczku Siebeneich k. Bolzano, jednak nie wyrządziła ona większych szkód. Do 17 stycznia 1957 r. grupie udało się przeprowadzić kilka ataków przy użyciu materiałów wybuchowych, jednak jej członkowie zostali w tym samym miesiącu zatrzymani przez włoskich policjantów, którzy według wspomnień mieli m.in. stosować tortury wobec zatrzymanych. Usłyszeli oni jednak najwyżej kilkuletnie wyroki więzienia, natomiast sam Stieler do swojej śmierci w 2010 r. był znanym działaczem na rzecz autonomii Południowego Tyrolu. Jeszcze w trakcie działalności „Grupy Stielera” swoją aktywność rozpoczynała BAS, która po raz pierwszy ujawniła się w listopadzie 1957 r. podczas wspomnianej już wielkiej demonstracji na zamku w Bolzano, gdzie jej działacze rozdawali ulotki wzywające do walki o wolność Południowego Tyrolu. Pierwszy etap działalności BAS w latach 1957-1961 polegał wpierw na dystrybucji materiałów propagandowych, a następnie na atakach terrorystycznych skierowanych głównie przeciwko włoskim pozostałościom z czasów rządów Mussoliniego. Punktem kulminacyjnym działań Komitetu była jednak „Noc Pożarów” przeprowadzona w nocy z 11 na 12 czerwca 1961 r., kiedy zwolennicy niezależności Tyrolu wysadzili 37 słupów wysokiego napięcia w celu sparaliżowania włoskich zakładów przemysłowych, ponawiając podobną akcję równo miesiąc później, tym razem niszcząc infrastrukturę energetyczną kolei państwowych. W następnych dniach włoskie służby aresztowały blisko 150 działaczy BAS na czele z jej liderem Seppem Kerschbaumerem, który 16 lipca 1964 r. został skazany na 16 lat więzienia. Również wtedy tyrolscy aktywiści skarżyli się na złe traktowanie ze strony policji. Sam Kerschbaumer 7 grudnia 1964 r. zmarł rzekomo na atak serca w więzieniu, natomiast inny działacz organizacji Anton Gostner stracił życie w wyniku skatowania przez włoskich karabinierów w 1962 r., co wywołało strajk głodowy w południowotyrolskich więzieniach. Wydarzenia te zradykalizowały działaczy BAS, którzy zaczęli przeprowadzać zamachy na włoskich żołnierzy i policjantów, a wśród nich pojawili się pan-germańscy i skrajnie prawicowi terroryści. Ataki ustały dopiero w 1969 r. pod presją włoskich służb bezpieczeństwa i austriackiego rządu. W wyniku działań tej organizacji zginąć miało piętnastu włoskich wojskowych i policjantów. Trzy lata później przeprowadzono kilka zamachów na pomniki znajdujące się na terenie Południowego Tyrolu (ich sprawcy nie zostali wykryci), natomiast w 1986 r. pojawiła się nowa organizacja terrorystyczna „Ein Tirol”. Przeprowadzała ona głównie ataki na ślady włoskiej obecności w Tyrolu, a zintensyfikowała swoją działalność w 1987 r. po sukcesach wyborczych postfaszystowskiego Włoskiego Ruchu Społecznego. W 1988 r. włoska policja zatrzymała założyciela ruchu i byłego bojownika BAS Karla Äußerera (opuścił więzienie cztery lata później), a w 1994 r. podczas przekraczania austriacko-włoskiej granicy w ręce karabinierów trafiła Karola Unterkircher uznawana za inspiratorkę „Ein Tirol”. Ogółem od września 1956 do października 1988 r. zanotowano 361 ataków, 21 zabitych (w tym 15 policjantów) i 57 rannych. Włoskie sądy skazały blisko 157 osób w tym 103 Tyrolczyków, 40 Austriaków i 14 Niemców. Wielu z bojowników ma do dzisiaj ulice swojego imienia na terenie Południowego Tyrolu, a część z nich nigdy nie stanęło przed sądem, znajdując schronienie w Austrii i Niemczech.

ZOBACZ TAKŻE: Jak Maria Przełomiec zmanipulowała historię polskiej autonomii na Wileńszczyźnie

Choć działalność terrorystów na pewien czas zamroziła relacje pomiędzy Rzymem i Wiedniem, ostatecznie pod koniec lat 60. XX w. obie strony podjęły rozmowy na temat statusu Południowego Tyrolu i przestrzegania praw niemieckiej mniejszości narodowej, w czym pomogła uchwała ONZ wzywająca Włochów do wdrożenia „Traktatu paryskiego”. W 1970 r. włoski parlament zaakceptował „Pakiet dla Południowego Tyrolu”, który wszedł w życie dwa lata później, zawierając 137 artykułów dotyczących kwestii autonomii i polityki językowej regionu Trydent-Górna Adyga. Jego rzeczywiste wdrażanie trwało jednak do 1992 r. kiedy Włochy wycofały swoje weto wobec akcesji Austrii do Unii Europejskiej. Stosunki austriacko-włoskie do dzisiaj nie są jednak wzorcowe, a do kolejnego konfliktu doszło w styczniu 2006 r., gdy włoski prezydent Carlo Azeglio Ciampi odwołał swoją wizytę w stolicy Austrii. Zdecydował się on na taki krok z powodu prac nad nową ustawą zasadniczą w austriackim parlamencie, która przewidywała, że państwo austriackie będzie pełnić rolę parasola ochronnego dla Południowego Tyrolu i pomoże regionowi w rozszerzeniu jego autonomii. Inicjatywa spotkała się z oburzeniem Włochów, natomiast 113 ze 116 burmistrzów miast w tej prowincji podpisało petycję wspierającą proponowane zmiany w konstytucji Austrii. Ostatecznie zapis ten nie znalazł się w ustawie zasadniczej włoskiego sąsiada. W tym samym 2006 r. Tyrolczycy w większości opowiedzieli się w referendum przeciwko propozycjom zmian w konstytucji Włoch, które przewidywały większą kontrolę Rzymu nad prawem stanowionym lokalnie.

Dużym echem we Włoszech cztery lata temu odbiła się manifestacja w Bolzano przeprowadzona pod hasłem „Wolności dla Południowego Tyrolu”, w której wzięło udział kilka tys. osób. Demonstracji towarzyszyły protesty etnicznych Włochów, którzy uważali ją za wypowiedzenie posłuszeństwa władzom centralnym. Włoskie media porównywały natomiast marsz do podchodów NSDAP, bowiem jego niemieckim uczestnikom towarzyszyły pochodnie i hasła niezależności od nacisków włoskich polityków, lecz również hasła odcinające się od ideologii faszyzmu. Co ciekawe protest został skrytykowany także przez SVP, która to partia potwierdziła jedynie zarzuty swoich politycznych przeciwników oskarżających ją o coraz łagodniejszy kurs wobec kwestii autonomii. Ludowcy rok później zwalczali też niewiążące referendum na temat samostanowienia Południowego Tyrolu, które zostało zainicjowane przez ich konkurentów.

Co dalej?

Temat niezależności Południowego Tyrolu powrócił w mediach po niepodległościowym referendum w Szkocji. Część tyrolskich polityków opowiedziała się za przeprowadzeniem podobnego głosowania, natomiast Włosi zaczęli obawiać się nie tylko tendencji w tym regionie, ale w całych północnych Włoszech mocno wspierających wspomnianą już Ligę Północną. Rzymscy politycy nie rezygnują jednocześnie z prób ograniczenia autonomii Południowego Tyrolu, po raz kolejny proponując zmiany w ustawie zasadniczej. Przeciwnicy reformy konstytucji podkreślają, że jej nowy kształt przyczyni się właśnie do redukcji niezależności regionu względem rządu centralnego, stąd Tyrolczycy będą musieli m.in. zwiększyć swój wkład do budżetu państwa włoskiego, którego problemem wciąż są niekompetentni politycy, korupcja oraz brak pomysłu na rozwiązanie ekonomicznych dysfunkcji w najbiedniejszych częściach Włoch. Z tych pozycji krytykowana jest dominująca wciąż w Południowym Tyrolu SVP, wspierająca obecny centrolewicowy rząd Matteo Renziego. To właśnie ugrupowania tworzące obecną koalicję rządową forsują nową włoską konstytucję, natomiast samo SVP próbuje przekonać mieszkańców Południowego Tyrolu, że i tak region posiada nadspodziewanie dużą niezależność względem władz centralnych. Oponenci ludowców (wśród których również istnieje różnica zdań dotycząca reformy konstytucyjnej) oskarżają ich zresztą o otrzymywanie wsparcia finansowego od największego włoskiego stronnictwa czyli Partii Demokratycznej, co jedynie podgrzewa emocje na południowotyrolskiej scenie politycznej. Warto więc przyglądać się rozwojowi sytuacji, bo włoska część Tyrolu może być jednym z zapalników wzrastających tendencji niepodległościowych w Unii Europejskiej.

Marcin Ursyński

Reklama



0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz