Ryzykowny krok Trumpa ws. Iranu

Konwencjonalny pogląd wśród antyglobalistycznych konserwatystów jest taki, że porzucenie irańskiego porozumienia nuklearnego przez prezydenta Donalda Trumpa w połączeniu z przeniesieniem ambasady USA do Jerozolimy, zwiastują coś złego. Ich argumenty są jasne. Wydaje się, że Ameryka zbliża się do kolejnej wojny z wyboru na Bliskim Wschodzie – potencjalnie znacznie bardziej kosztownej i niszczycielskiej niż katastrofa w Iraku – a Waszyngton odrzucił wszelkie pozory bezstronności w sporze izraelsko-arabskim, co czyni postępy w procesie pokojowym czymś niemożliwym – podkreśla Srdja Trifkovic na łamach Chronicles.

Argumenty wątpiących są dość racjonalne. Pozytywną ocenę ostatnich wydarzeń można wydać jedynie sub specie aeternitatis [z punktu widzenia wieczności], jako zwiastun nowej, lekkomyślnej przygody waszyngtońskich jastrzębi, która może ostatecznie doprowadzić do upadku pax Americana. 

W 2015 r. uzgodniono Wspólny Kompleksowy Plan Działania (JCPOA), którego celem była degradacja irańskiego programu nuklearnego. Pozostałe strony – Chiny, Francja, Niemcy, Rosja i Wielka Brytania – wszyscy deklarują, że chcą, aby porozumienie w sprawie Iranu utrzymało się nawet bez Stanów Zjednoczonych. Strony spotkały się w Wiedniu 25 maja, aby omówić przyszłość porozumienia. Teheran twierdzi, że chce utrzymać porozumienie w mocy, ale jego liderzy podkreślają, że będą przestrzegać jego ograniczenia tylko wtedy, gdy pięć mocarstw obieca, że Iran będzie mógł handlować ze światem pomimo amerykańskich sankcji.

Stany Zjednoczone nie zamierzają na to zezwalić. Pięć dni wcześniej, przemawiając w Heritage Foundation, Sekretarz Stanu Mike Pompeo przedstawił 12 amerykańskich żądań, które Iran musiałby spełnić, aby uniknąć „najsurowszych sankcji w historii” i groźby wojny. To była niezwykła lista; jak zauważył Stephen Walt, żądania Pompeo odzwierciedlały ultimatum postawione Serbii przez Austro-Węgier w Serbii w lipcu 1914 r., które zostało starannie przygotowane jako nie możliwe do zaakceptowania.

Pierwsze trzy żądania Pompeo dotyczyły bezwarunkowego i całkowitego zlikwidowania – bez oferty wzajemnych ustępstw – całego programu nuklearnego Iranu. Jego czwarte żądanie, głoszące, że Iran musi powstrzymać rozwój rakiet, pozostawiłoby kraj bezbronnym wobec wrogich Arabii ​​Saudyjskiej i Emiratów, które dysponują jednym z najbardziej zaawansowanych i niszczycielskich broni na świecie, większość z nich powstaje w USA (Kolejne żądanie, czyli uwolnienia Amerykanów i innych „zatrzymanych pod fałszywymi zarzutami”, to fałszywy trop, mający na celu upokorzenie irańskiego reżimu: oznaczałoby eksterytorialny immunitet dla uprzywilejowanych cudzoziemców w granicach Iranu).

Pompeo dalej podkreślał, że Iran musi zaprzestać wspierania „grup terrorystycznych”, wśród których wymieniono Hezbollah i Hamas, chociaż żadne z nich nie pasuje do konwencjonalnej definicji „terroryzmu”, ani nigdy nie zagrażały Stanom Zjednoczonym, ani Europie. Jego żądanie, by Iran „szanował suwerenność irackiego rządu i pozwolił na rozbrojenie, demobilizację i reintegrację szyickich bojówek” jest jeszcze bardziej bezczelne, biorąc pod uwagę historię „szacunku” USA dla suwerenności Iraku i fakt, że te irackie bojówki odegrały kluczową rolę w pokonaniu ISIS w Mosulu i poza nim. Piąte żądanie Pompeo („Iran musi zakończyć militarne poparcie dla rebeliantów Houthi i pracować na rzecz pokojowego porozumienia politycznego w Jemenie”) oznacza równie poniżającą abdykację z jakiejkolwiek roli Teheranu w konflikcie regionalnym, w którym Arabia Saudyjska jest faktycznie agresorem i seryjnym gwałcicielem praw człowieka.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Niezwykle kategoryczne żądanie Pompeo wycofania się Iranu z Syrii jest również farsą, ponieważ obecność Iranu (podobnie jak Rosji) opiera się na zaproszeniu legalnego rządu tego kraju. W przeciwieństwie do Waszyngtonu, który nie ma ważnego lub uzasadnionego mandatu dla własnego zaangażowania. Żądania nr 10 i 11 nakazują Iranowi zakończenie jego domniemanego poparcia dla talibów i „innych terrorystów w Afganistanie” oraz zakończenie wsparcia dla innych nienazwanych „terrorystów i bojowników na całym świecie”. Nie ma solidnych dowodów na takie irańskie wsparcie dla terrorystów – z pewnością jest ich mniej niż dowodów na poparcie USA dla Al-Nusry i innych dżihadystycznych potworów w Syrii.

Wreszcie, mamy do czynienia z ogólnym nakazem nr 12, aby położyć kres „groźnemu zachowaniu Iranu wobec jego sąsiadów” (co oznacza przede wszystkim Izrael, Arabię ​​Saudyjską i Zjednoczone Emiraty Arabskie), który jest tak niejasny i tak upokarzający, że czyni go a priori nie do zaakceptowania dla Iranu. Lista żądań Pompeo, wydana w formie edyktu, jest niemożliwa do przyjęcia przez suwerenny rząd. Jest również pozbawiona jakichkolwiek strategicznych przesłanek. Iran jest znacznie słabszy niż jego sunniccy rywale w Zatoce Perskiej, nie mówiąc już o Izraelu. Promowanie nowej równowagi regionalnej i równych reguł gry byłoby dla USA bardziej racjonalne niż wspieranie Saudyjczyków (o wiele groźniejszej siły w skali globalnej niż był ją kiedykolwiek Iran) i ryzykowanie wojny oraz ostatecznej destabilizacji regionu.

Twierdzenie, że zachowanie Iranu na Bliskim Wschodzie jest wyjątkowo szkodliwe, jest niedorzeczne. Stany Zjednoczone są od dziesięcioleci najbardziej destabilizującymi siłą w regionie. Wspierały niektóre z najbardziej ohydnych sunnickich grup terrorystycznych, w szczególności w Syrii. Nasi saudyjscy „sojusznicy” wspierali Państwo Islamskie od samego początku, z milczącą aprobatą Waszyngtonu.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

W maju 2018 r. Stany Zjednoczone, bardziej niż kiedykolwiek od 1979 r, zbliżyły się do wojny z Iranem. Ta wojna nie służyłaby żadnemu racjonalnie zdefiniowanemu interesowi amerykańskiemu. Byłaby idiotyczna i niemoralna. Fakt, że być przyspieszyłaby ostateczny zmierzch amerykańskiego imperium, nie jest wystarczającą pociechą. Cena byłaby zbyt wysoka, a skutki długoterminowe zbyt straszne.

Srdja Trifkovic

Oceń ten artykuł




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

1 odpowieź

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz