Włoski wicepremier i minister spraw zagranicznych Matteo Salvini bije rekordy popularności w swoim kraju, natomiast dla europejskiej prawicy stał się symbolem walki z nielegalną imigracją oraz polityczną poprawnością. Pierwszą rysą na jego wizerunku okazała się być jednak wizyta w Izraelu, która może narazić na niebezpieczeństwo włoskich żołnierzy w Libanie.

Lider antyimigracyjnej Ligi podczas swojego pobytu w Izraelu odwiedził Tel Awiw oraz północne tereny państwa żydowskiego. W tym drugim miejscu izraelscy wojskowi zaprezentowali mu tunele, o których na początku grudnia Izraelskie Siły Obronne (IDF) poinformowały opinię publiczną, zapowiadając ich rychłe zniszczenie. Transgraniczne obiekty nie były co prawda jeszcze gotowe do wykorzystania w celach militarnych, lecz zdaniem strony izraelskiej miały służyć do przerzutu broni i ludzi do wywołania nowego konfliktu.

Salvini szybko podchwycił tę narrację, dlatego tuż po wizycie na granicy izraelsko-libańskiej napisał na Twitterze, że Hezbollah jest organizacją terrorystyczną. Swoje słowa powtórzył podczas spotkania z izraelskim premierem Benjaminem Netanjahu, krytykując jednocześnie włoskie media za głosy oburzenia o jego wpisie w mediach społecznościowych. Włoski wicepremier uważa bowiem, że „islamskich terrorystów należy nazywać islamskimi terrorystami”.

„Wielki przyjaciel Izraela”

Szef Ligi wyraźnie chciał przypodobać się liderowi izraelskiego Likudu, dlatego kilkukrotnie podkreślił swoje poparcie dla państwa żydowskiego, nazywając islamski ekstremizm wspólnym wrogiem narodu włoskiego i żydowskiego. Zdaniem Salviniego każde państwo Unii Europejskiej pragnące pokoju powinno wspierać Izrael. Nie chciał jednak opowiedzieć się jednoznacznie za przeniesieniem ambasady Włoch z Tel Awiwu do Jerozolimy.

Jednocześnie włoski wicepremier zapewnił, że jego kraj ma podobne do Izraela spojrzenie na dotychczasową działalność Organizacji Narodów Zjednoczonych. Tym samym ONZ ma prezentować w swoich rezolucjach antyizraelskie stanowisko, ponieważ w ostatnich miesiącach skrytykowała uznanie Jerozolimy przez Stany Zjednoczone za stolicę Izraela i wielokrotnie wzywała do zaprzestania rozbudowy żydowskich osiedli na palestyńskich terytoriach.

Zobacz także: Orban i Salvini chcą reformować Europę

Słowa Salviniego przypadły do gustu samemu Netanjahu, który nie omieszkał nazwać szefa włoskiego MSW „wielkim przyjacielem Izraela”. Jednocześnie izraelski premier wykorzystał okazję do dalszej demonizacji Hezbollahu, zwracając się do włoskiego wicepremiera z prośbą o wpłynięcie na misję ONZ w Libanie, aby ta chroniła terytorium państwa żydowskiego przed atakami ze strony Partii Boga.

Włoscy żołnierze w niebezpieczeństwie?

Netanjahu nieprzypadkowo zwrócił się w tej ostatniej sprawie właśnie do Salviniego. Misją Tymczasowych Sił Zbrojnych ONZ w Libanie (UNIFIL) dowodzi bowiem od sierpnia włoski generał Stefano Del Co, zaś to właśnie włoski kontyngent jest najliczniejszy spośród wszystkich uczestniczących w misji. Obecnie na terytorium Libanu stacjonuje blisko tysiąc pracowników wojskowych i cywilnych włoskiej armii.

Właśnie ten fakt mocno zaniepokoił sporą część włoskich polityków i tamtejszych mediów. Jak dotąd Włochy bardzo ostrożnie podchodziły do komentowania sytuacji na Bliskim Wschodzie, obawiając się właśnie o swoich żołnierzy przebywających w tym regionie. W specjalnym oświadczeniu włoski resort obrony, wraz z dowództwem misji UNIFIL, zwrócił zresztą uwagę na chęć unikania przez wojskowych podobnych kontrowersji i stawiania ich w niezręcznej sytuacji przez stanowisko Salviniego. Włoscy żołnierze mieli bowiem zdobywać dotychczas zarówno zaufanie Izraelczyków, jak i narodu libańskiego.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Słowa włoskiego wicepremiera skrytykowali przedstawiciele koalicyjnego Ruchu Pięciu Gwiazd (M5S), na czele z jego liderem i jednocześnie wiceszefem rządu, Lugi Di Maio. Elisabetta Trenta, minister obrony z ramienia M5S, wezwała z kolei Salviniego do przemyślenia wypowiadanych przez niego słów, właśnie w związku z bezpieczeństwem włoskich żołnierzy oraz stabilnością w regionie Bliskiego Wschodu.

Przywódca Ligi musiał zmierzyć się również z krytyką z prawej strony, ponieważ do jego wizyty w Izraelu odniosła się Giorgia Meloni. Przewodnicząca narodowo-konserwatywnych „Braci Włochów” (w ostatnich wyborach startowali oni w sojuszu centroprawicy razem z Salvinim) podkreśliła znaczenie Hezbollahu dla bezpieczeństwa regionu, zachwalając zasługi libańskiej partii w walce z rzeczywistymi islamskimi terrorystami na terenie Syrii.

Wybielacz Netanjahu

Podróż Salviniego do Izraela wywołała także kontrowersje wśród samych Żydów. Jeszcze przed jego wyjazdem włoskie organizacje żydowskie apelowały, aby potępił on przypadki antysemityzmu. Włoski wicepremier zapowiedział więc w Tel Awiwie, że jego rząd będzie surowo zwalczał wszelkie przejawy antysemityzmu i negowania zbrodni Holokaustu, co zapewne nie usatysfakcjonowało w pełni włoskich Żydów. Ich największa organizacja jeszcze w lecie oburzała się na zapowiedzi dotyczące zniesienia ustaw antyfaszystowskich z 1993 roku, a także krytykowała działania Salviniego wobec mniejszości romskiej.

Poglądy lidera Ligi nie podobają się także części opinii publicznej w Izraelu, dlatego podczas przechadzki ulicami Tel Awiwu został on zwyzywany od faszystów przez uczestników pikiety skierowanej przeciwko jego wizycie. Przy okazji przyjazdu Salviniego oberwało się zresztą samemu Netanjahu, który zdaniem części publicystów zajmuje się „wybielaniem” przeszłości przedstawicieli europejskiej „skrajnej prawicy”.

Z włoskim wicepremierem nie spotkał się zresztą izraelski prezydent Reuwen Riwlin, oficjalnie zasłaniając się zbyt napiętym kalendarzem. W listopadzie Riwlin udzielił jednak wywiadu, w którym krytykował przyjmowanie w Izraelu „neofaszystów” mimo ich jednoznacznie pro-izraelskich deklaracji. „Nie da się jednocześnie twierdzić, iż podziwia się państwo izraelskie i chce z nim współpracować, jednocześnie jednak pozostając neofaszystą” – mówiła głowa państwa żydowskiego, czyniąc jednoznaczną aluzję względem polityków pokroju Salviniego.

Marcin Ursyński




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz