Obywatelska Odpowiedź – nowy ruch polityczny na Węgrzech

Węgry nie powinny stanowić łatwego rynku dla międzynarodowych firm, aby mogły uzyskać dodatkowe zyski. Zamiast tego musimy chronić naszych pracowników, a w perspektywie średniookresowej musimy zmusić te firmy do płacenia takich samych wynagrodzeń, jakie płacą w Niemczech czy we Francji – mówi portalowi Kresy.pl János Bencsik, poseł do węgierskiego parlamentu, współzałożyciel ruchu Polgári Válasz (Obywatelska Odpowiedź).

Jakie są główne cele partii? Dlaczego zdecydowaliście się na jej powołanie?

János Bencsik: „Obywatelska Odpowiedź” (Polgári Válasz) nie jest partią polityczną, ale ruchem. Próbuje zjednoczyć tych, którzy nie mogą bądź nie chcą wybierać pomiędzy skorumpowanym reżimem Viktora Orbána a poprzednim rządem Ferenca Gyurcsánya, który w 2006 roku nakazał policji atakowanie ludzi protestujących przeciwko jego kłamstwom. Uważamy, że węgierscy wyborcy potrzebują realnej alternatywy w wyborach parlamentarnych w 2022 roku, aby nie musieli głosować za lub przeciwko Orbánowi. Z maili, listów i wszelkich wiadomości otrzymywanych przez nas każdego dnia wynika, że jest wielu ludzi, którzy tęsknią za wspólnotą. Dla nich to jedność narodowa, tradycja, wydajność, odpowiedzialność i ochrona środowiska są najważniejszymi wartościami. Dlatego uważamy, że obraliśmy dobrą drogę inaugurując w tym miesiącu funkcjonowanie naszego ruchu.

Ugrupowanie tworzą byli działacze Jobbiku. Co skłoniło ich do opuszczenia partii?

W lutym bardzo jasno dałem do zrozumienia, dlaczego zdecydowałem się opuścić partię, w której działałem od 2009 do 2020 roku. Uczyniłem to, ponieważ Jobbik zmienił swoją politykę. Stał się nie tylko partią ludową, którą to koncepcję pod przewodnictwem Gábora Vony bardzo popierałem, ale przekształciła się też w partię lewicową lub w pewnym sensie liberalną, a więc akceptującą nawet podstawowy dochód gwarantowany. Z tego powodu Jobbik stracił swój dotychczasowy polityczny profil, stając się jedną z wielu węgierskich partii lewicowo-liberalnych. Wysoko cenię również jedność narodową Węgier, lecz nie mogłem jej wspierać w ramach grupy parlamentarnej Jobbiku.

Jako ruch chętnie widzimy w swoich szeregach każdego, kto wierzy w wymienione wcześniej wartości i akceptuje naszą Kartę Założycielską. Jedynymi wyjątkami są osoby, które brały czynny udział budowaniu autorytaryzmu i państwa jednopartyjnego w trakcie działania reżimu Orbána, lub też nieomal doprowadziły do bankructwa Węgier w czasach rządów socjalistów.

Dotychczasowe inicjatywy powołania alternatywy wobec Jobbiku nie były udane. Chociażby „Nasza Ojczyzna” znajduje się na marginesie polityki. Czy macie lepszy pomysł na budowę nowej partii narodowej?

„Nasza Ojczyzna”, tak jak wiele innych partii, jest tak naprawdę organizacją satelicką rządzącego Fideszu. Organizacje tego typu otrzymują więc pomoc i pieniądze od rządu. Na przykład jeden z byłych posłów Jobbiku złożył w ostatnim czasie projekt modyfikacji kodeksu wyborczego, utrudniający partiom opozycyjnym wzięcie udziału w wyborach parlamentarnych. My natomiast jesteśmy organizacją patriotyczną, ale też niezależną, która w nowoczesny sposób reprezentuje wartości obywatelskie pokroju tożsamości narodowej, samorządności i pracowitości.

Co Waszym zdaniem jest z jednej strony najlepsze, a z drugiej co najgorsze w polityce Orbana?

Premier Viktor Orbán jest niewątpliwie jednym z najbardziej utytułowanych węgierskich polityków, którzy kiedykolwiek posiadali władzę. W historii węgierskiego parlamentaryzmu jest kimś wyjątkowym, bo nikt inny nie wygrał tylu demokratycznie przeprowadzonych wyborów. Z drugiej strony w latach 90-tych nauczył się jednak, że aby pozostać przy władzy konieczne jest wykorzystanie wszystkich zasobów, jakie można uzyskać dzięki władzy. Właśnie z tego powodu oligarchowie podporządkowani rządowi dostają wszystko czego oczekują, natomiast proces stanowienia prawa ma wspierać tworzenie nowej klasy „narodowych kapitalistów”. W tym samym czasie utalentowani i pracowici Węgrzy tracą okazję na dorobienie się. Z tego powodu wielu z nich decyduje się na wyjazd z kraju i zostają pomocnikami kuchennymi, programistami czy lekarzami w państwach Europy Zachodniej.

Uważamy, że musimy zatrzymać ten szkodliwy proces. Jednocześnie chcemy jednak utrzymać te elementy polityki rządu, które rzeczywiście służą interesom węgierskich rodzin. Wśród nich przede wszystkim ulgi podatkowe i kredyty preferencyjne przyznawane na zakup pierwszego domu.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Czy podzielacie zdanie obecnej opozycji, że na Węgrzech zbudowano dyktaturę?

Lewicowo-liberalne media jako pierwsze już w latach 90-tych nazywały Viktora Orbána dyktatorem. Myślę, że partie opozycyjne powtarzały to hasło już tyle razy, że ludzie słysząc je po prostu je ignorują. Dlatego niektórzy przywódcy opozycji porównywali Orbána już nawet do Hitlera, ponieważ w ten sposób mogą powiedzieć coś „nowego”.

Prawda jest natomiast taka, że Orbán w latach 90. zauważył jak trudno jest zburzyć wciąż silne bastiony byłej partii komunistycznej. Oznaczało to nie tylko zdobycie większości w parlamencie, ale także zajęcie miejsca zaplecza socjalistów w gospodarce, mediach czy związkach zawodowych.

Teraz Fideszowi udało się zbudować własną wersję państwa jednopartyjnego, w którym na przykład pracę na wsi można otrzymać tylko za zgodą burmistrza. Co więcej, prezydent kraju podpisuje wszystkie rozwiązania mające aprobatę Fideszu. Media publiczne nie informują natomiast o rządowej propagandzie, ale po prostu ją powielają. Dlatego zgadzamy się ze stanowiskiem wielu osób, które uważają, że naczelnym zadaniem powinno być odbudowanie wolnego kraju. Jednak nie przez zastąpienie premiera Orbána i jego przyjaciół skompromitowanymi socjalistycznymi oraz liberalnymi politykami z przeszłości.

Jaką alternatywę wobec obecnych rządów proponujecie?

Chcielibyśmy stworzyć kraj, w którym patriotyzm, talent, ciężka praca, ochrona naszego środowiska naturalnego oraz wspieranie lokalnych społeczności są podstawowymi wartości obowiązującymi wszystkie rządy. Uważamy, że Węgry nie powinny stanowić łatwego rynku dla międzynarodowych firm (np. producentów samochodów), aby mogły one uzyskać dodatkowe zyski. Zamiast tego musimy chronić naszych pracowników, a w perspektywie średniookresowej musimy zmusić te firmy do płacenia takich samych wynagrodzeń, jakie płacą one w Niemczech czy we Francji. Wiemy, że nie jest to problem oryginalny w skali Europy Wschodniej, dlatego chcemy znaleźć silnych sojuszników w tej sprawie w naszym regionie. Mamy nadzieję, że także w Polsce.

Rozmawiał: Marcin Ursyński

Czytaj kolejny artykuł
0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz