Za dużo w tekście retoryki i psychologizowania. A uroszczenie Autora do odczuwania jedynie słusznej wersji polskości – przepraszam – kuriozalne.
1. Gdyby pytanie brzmiało: ‘czy obecne granice są lepsze od przedwojennych?’, to wymiana racji byłaby długa, a odpowiedź uzależniona od osobistych priorytetów. Sam opowiedziałbym się za obecnymi, ale nie kontynuuję, bo chyba jednak nie tego dotyczy problem.
2. Gabiś z kolei zdaje się odpowiadać na pytanie: ‘czy my-Polska wracamy na Kresy, czy się z nich ewakuujemy?’ Pytanie jest brutalnie zasadne i właściwie zgodziłbym się z odpowiedzią Gabisia, gdyby nie jedno ‘ale’. Takie mianowicie, że uznaje on milcząco obecny stan polityczno-graniczny za ostateczny. (Nawet jeśli ta ostateczność oznaczałaby w praktyce tylko 100 lub choćby 50 lat.) Nie podzielam takiego mniemania. Wydaje mi się, że kwestia granic otworzy się bardzo szybko, a w tym kontekście dramatyczne dylematy Gabisia stają się bezprzedmiotowe.
3. W analizach Kwaśnickiego bardzo ironiczne, a zarazem niezwykle symboliczne jest oparcie się na myślicielu niemieckim. Kończy się to próbą ubrania oryginalnych doświadczeń cywilizacyjnych I RP w jakieś po germańsku toporne dystynkcje. Otóż jako Koroniarz nie jestem w stanie rozstrzygnąć, czy (historycznie rozumiany) Litwin jest mi swój (politycznie, kulturowo, a w końcu i językowo), czy obcy (bo swoje centrum lojalności politycznej widzi w Wilnie, a nie w Warszawie.)
4. Sam mam na sprawę pogląd może nazbyt irracjonalny. Nie wiem, u kogo to przeczytałem (a może to już konplilacja różnych źródeł?): “nie katujcie się dyskusjami o granicach. Bo jeśli się moralnie odrodzicie, to granice sięgną dalej niż kiedykolwiek. A jeśli nie, to żadnych i tak nie utrzymacie.’ Spór więc o to, czy się Lwowa ogólnienarodowo wyrzekać, czy budować mu w swoich duszach Kapliczki Pamięci to spór o pietruszkę.
5. Podsumowując, wydaje mi się, że jesteśmy gdzieś w połowie wieku XIV. I jeżeli dobrze zorganizujemy swoje państwo, to zrobi ono karierę większą niż to przygotowane przez ostatniego Piasta. A zatem, jakby to paradoksalnie nie brzmiało, przyszłość Kresów rozstrzyga się tu i teraz, i w obecnych granicach.
I właśnie w punkcie czwartym zawarłes sedno sprawy, palcem po mapie możemy sobie kreślic granice jakie chcemy a sprawić aby ludzie tam mieszkajacy chcieli być Polakami możemy wyłącznie w obecnych granicach. Zbudujmy wielką Polskę w której zaniknie lumpenploretariat tak dopieszczany przez sowietów, Polskę katolicką prawą i bogatą a sąsiedzi znów będą chcieli być w granicach administracyjnych naszego raju.
Trzymam kciuki, ale nadziei nie mam. Nie ma przemysłu, wielkich przedsiębiorstw polskich, h…jowe prawo, cwaniakarstwo, kumoterstwo, nieperspektywiczne myślenie, tylko kredyty i wieeeelki dług publiczny, zdradziecką gazetę wyborczą, komitet obrony demokracji i wszelkie inne organizacje finansowane przez Georga Sorosa,postkomunę “zmianę” starbucks-komunę “razem” i sld-owców peselowców, giedroycistów, platformersów, nowoczereśniaków, narodowo socjalistyczną pseudoprawicę pisiorów agentów niemieckich działających na dawnych ziemiach rzeszy oraz ich gazety w Polsce, agentów rosyjskich, ukraińskich, amerykańskich i żydowskich. Dalej już można tylko wymieniać wodę, hemoglobinę, intronizacja, zakwasy, taka sytuacja, antykwariat itp 😉
i racja, i przesada… nie zapominaj Panie Mordechaju, że ni Polska jedna ma takie trudności o których piszesz. Krótko mówiąc racjonalna, nawet bolesna ocena jest na miejscu, ale biadolenie..? Fuuu.
Mi artykuł sie bardzo podoba – dotyka bardzo istotnego problemu, który umyka jesli nie większości to ogromnej części świadomych nawet Polaków. Krytyka Monroe, o ile zasadniczo konstuktywna i wartościowa, zdaje się pomijać jeden bardzo istotny fakt (który i w samym artykule moze nie został dostatecznie uwypuklony), że Polska jest nie tylko tam gdzie wytyczają to granice, ale jest tam, gdzie są Polacy. Obecnie na Kresach żyje 800 tysięcy Polaków, którzy wbrew szykanom i utrudnieniom twardo przyznaja sie do swojej Polskości. Szacunkowo jest tam około 2 i pół miliona Polaków, a do tego jeszcze ludność mieszana polskiego pochodzenia. Jakże mozna zapominac o nich i o ich zdaniu? O Polsce, która trwa w ich sercach i głowach? Jeśli pominięcie ich to nie przejaw małoduszności, to co najmniej karygodnej ignorancji.
Mimo kresowych korzeni, skłaniam się w stronę retoryki Gabisia. Etniczni Polacy czy obywatele państw kontrolujących nasze byłe Kresy, z polskim pochodzeniem, są złączeni z polskim narodem, ale już nie państwem, i musimy to wyraźnie rozgraniczyć. Niestety od pewnego czasu, zamiast łączyć członków narodu z kraju i zagranicy, staramy się traktować Polaków z byłych Kresów, jako naszą V kolumnę, która ma obowiązek być lojalna wobec naszego państwa, nie zaś naszego narodu.
Co za ignorant z ciebie trolu? Postaw sobie granicę między twoim domem a domem sąsiada, wyobraź sobie, że tam jest Litwa a ty jesteś dalej w Polsce… I co sąsiad jest polskiego pochodzenia???
Nie. Tam mieszkają i żyją Polacy. I oni nie wyjechali nigdzie. To nie są emigranci. Oni żyją tam z dziada pradziada. To nie z ich winy ani tym bardziej woli wydarto ich od Polski. A przez takich tępaków jak ty, którzy uważacie, że Polacy tam mieszkający są mniej polscy niż wy, roi się od polityków temu przyklaskujących jak Dworczyk i Dziedziczak. Najpierw długo walczyli z ustawą o ludobójstwie na Wołyniu przychylając się do ukraińskiego zdania, mianowali ludzi na ambasadorów, którzy negują ludobójstwo i wybielają banderę, na Białorusi rozwalili Związek Polaków poprzez wsadzenie Borys-pijaczki, która lata temu związek rozwaliła.
A teraz chcą dobrać się do Litwy.
Powtarzanie doktryny Giedroycia świadczy o niedojrzałości politycznej i chyba mimo wszystko inteligencji. Łatwo jest prawić takie banały w imię politycznego partnerstwa. Tylko jeśli ktoś logicznie pomyśli, to ani Litwa, ani Białoruś, ani Ukraina na dzień dzisiejszy nie spełniają podstawowych warunków na kandydatów bycia partnerem
Rozumiem, że jeżeli ci “Polacy”, oprócz polskich korzeni mają także litewskie (żmudzkie), żydowskie, niemieckie etc. to mimo to są jedynie Polakami, a w żadnym stopniu Litwinami (Żmudzinami), Żydami, Niemcami etc. bo według ciebie jak już się polskie korzenie posiada to z definicji innych mieć nie można.
Nie oni są obywatelami tamtych krajów, część jest narodowości polskiej, a część (mieszańcy) ma polskie korzenie. Trudno zrozumieć ?
Najwyraźniej tak.
To, co większość “prawdziwych Polaków ” próbuje nazwać polskimi krasami wschodnimi, to w trzech czwartych są zienie Krasowe Wielkiego Księstwa Litewskiego. Ruskiego i Zmudzkiego. Po roz padzie Imperium Rosyjskiego w wyniku Rewolucji, powinny w pierwszej kolejności znaleźć się w granicach nowotworzących się państw,a nie Polski. To że Polska była w tym czasie silnejsz i dokonała wspólnie z bolszewikami po Traktacie Ryskim rozbioru tych ziem, nie oznacza, że one automatycznie stały się polskimi ziemiami etnicznymi. Na tych ziemiach, wyłączając wielkie miasta, jak Wilno czy Lwów, zamieszkiwało ponad 70% ludności litewskiej, rusińskiej i ukraińskiej. A więc jest to dodatkowy dowód, że to są ich etniczne ziemie. Dziś trudno i nieetyczni bałoby wmawiać Litwinom. że ich stolica Wilno jest na ziemiach kresowych Polski. Cały świat by nss wyśmiał jako niepoprawnych nacjonalistów. Podobne przykłady można mnożyć.
To, co większość “prawdziwych Polaków ” próbuje nazwać polskimi kresami wschodnimi, to w trzech czwartych są zienie Kresowe Wielkiego Księstwa Litewskiego. Ruskiego i Zmudzkiego. Po rozpadzie Imperium Rosyjskiego w wyniku Rewolucji, powinny w pierwszej kolejności znaleźć się w granicach nowotworzących się państw,a nie Polski. To że Polska była w tym czasie silnejsza i dokonała wspólnie z bolszewikami, po Traktacie Ryskim rozbioru tych ziem, nie oznacza, że one automatycznie stały się polskimi ziemiami etnicznymi. Na tych ziemiach, wyłączając wielkie miasta, jak Wilno czy Lwów, zamieszkiwało ponad 70% ludności litewskiej, rusińskiej i ukraińskiej. A więc jest to dodatkowy dowód, że to są ich etniczne ziemie. Dziś trudno i nieetycznie bałoby wmawiać Litwinom. że ich stolica Wilno jest na ziemiach kresowych Polski. Cały
Ale nikt tu nie mówi o ziemiach ani o ich odzyskiwaniu lecz o ludziach tam żyjących, którzy sa Polakami!!!
Jeszcze kilkadziesiąt lat temu na Wileńszczyźnie było więcej Rosjan, Żydów niż Litwinów!!! Oczywiście najwięcej było Polaków. Nikt nie mówi o inwazji, a o poszanowaniu praw mniejszości narodowych wynikających z międzynarodowych umów i traktatu litewsko-polskiego.
Pisanie o historii jest adekwatne jeśli podamy wszystkie fakty. A te są takie, że dzisiejsi obywatele zamieszkujący Litwę to nowolitwini
Agent wschodni? “w trzech czwartych są zienie Kresowe Wielkiego Księstwa Litewskiego. Ruskiego i Zmudzkiego. Po rozpadzie Imperium Rosyjskiego w wyniku Rewolucji, powinny w pierwszej kolejności znaleźć się w granicach nowotworzących się państw,a nie Polski.” kompletne pie…oły, bez komentarza… umiesz liczyć, licz na siebie, Polska miała wielkich Polaków, nieśli sprawę polską na zachód i budowali razem z innymi Polakami silną Polskę, Żmudzini i Rusini byli w międzyczasie marginalną sprawą o niskim potencjale takim jak bestialskie mordowanie niewinnych cywilów…
1. Bardzo chciałbym kiedyś przeczytać traktat pt.: “O etniczności ziemi”. Dzieło to rozstrzygałoby np. kwestię, komu przysługuje prawo etniczności: grupie Hotentotów nawróconych na chrześcijaństwo i mówiących po holendersku czy międzynarodówce białych entuzjastów, którzy przeszli na hotentocki i wiarę w Wielkiego Mzimu. Komu przysługuje kolonizowane terytorium, lokalnym odstępcom czy obcym kontynuatorom tradycji przodków? 2. Zwolennikom powyższej argumentacji umyka fakt, że w jej świetle Polska nadal okupuje etniczne ziemie Litwy, Białorusi i Ukrainy. Więc im się wydaje, że wielkodusznie wyciągają do sąsiadów rękę na zgodę, a tak naprawdę dają im intelektualny oręż do dalszych pretensji terytorialnych.
Jako stały czytlenik ma do twórców portalu prośbę. Czy byłaby możliwość podania źródła tego obrazka z całym herbem. Patrząc na niego widać po prawej stronie herb ziemie kaliskiej i przez wieki herb woj. kaliskiego. Wyszukuje wszystkiego na czym ten herb się znajduje. Będę bardzo wdzięczny.
Za dużo w tekście retoryki i psychologizowania. A uroszczenie Autora do odczuwania jedynie słusznej wersji polskości – przepraszam – kuriozalne.
1. Gdyby pytanie brzmiało: ‘czy obecne granice są lepsze od przedwojennych?’, to wymiana racji byłaby długa, a odpowiedź uzależniona od osobistych priorytetów. Sam opowiedziałbym się za obecnymi, ale nie kontynuuję, bo chyba jednak nie tego dotyczy problem.
2. Gabiś z kolei zdaje się odpowiadać na pytanie: ‘czy my-Polska wracamy na Kresy, czy się z nich ewakuujemy?’ Pytanie jest brutalnie zasadne i właściwie zgodziłbym się z odpowiedzią Gabisia, gdyby nie jedno ‘ale’. Takie mianowicie, że uznaje on milcząco obecny stan polityczno-graniczny za ostateczny. (Nawet jeśli ta ostateczność oznaczałaby w praktyce tylko 100 lub choćby 50 lat.) Nie podzielam takiego mniemania. Wydaje mi się, że kwestia granic otworzy się bardzo szybko, a w tym kontekście dramatyczne dylematy Gabisia stają się bezprzedmiotowe.
3. W analizach Kwaśnickiego bardzo ironiczne, a zarazem niezwykle symboliczne jest oparcie się na myślicielu niemieckim. Kończy się to próbą ubrania oryginalnych doświadczeń cywilizacyjnych I RP w jakieś po germańsku toporne dystynkcje. Otóż jako Koroniarz nie jestem w stanie rozstrzygnąć, czy (historycznie rozumiany) Litwin jest mi swój (politycznie, kulturowo, a w końcu i językowo), czy obcy (bo swoje centrum lojalności politycznej widzi w Wilnie, a nie w Warszawie.)
4. Sam mam na sprawę pogląd może nazbyt irracjonalny. Nie wiem, u kogo to przeczytałem (a może to już konplilacja różnych źródeł?): “nie katujcie się dyskusjami o granicach. Bo jeśli się moralnie odrodzicie, to granice sięgną dalej niż kiedykolwiek. A jeśli nie, to żadnych i tak nie utrzymacie.’ Spór więc o to, czy się Lwowa ogólnienarodowo wyrzekać, czy budować mu w swoich duszach Kapliczki Pamięci to spór o pietruszkę.
5. Podsumowując, wydaje mi się, że jesteśmy gdzieś w połowie wieku XIV. I jeżeli dobrze zorganizujemy swoje państwo, to zrobi ono karierę większą niż to przygotowane przez ostatniego Piasta. A zatem, jakby to paradoksalnie nie brzmiało, przyszłość Kresów rozstrzyga się tu i teraz, i w obecnych granicach.
I właśnie w punkcie czwartym zawarłes sedno sprawy, palcem po mapie możemy sobie kreślic granice jakie chcemy a sprawić aby ludzie tam mieszkajacy chcieli być Polakami możemy wyłącznie w obecnych granicach. Zbudujmy wielką Polskę w której zaniknie lumpenploretariat tak dopieszczany przez sowietów, Polskę katolicką prawą i bogatą a sąsiedzi znów będą chcieli być w granicach administracyjnych naszego raju.
Trzymam kciuki, ale nadziei nie mam. Nie ma przemysłu, wielkich przedsiębiorstw polskich, h…jowe prawo, cwaniakarstwo, kumoterstwo, nieperspektywiczne myślenie, tylko kredyty i wieeeelki dług publiczny, zdradziecką gazetę wyborczą, komitet obrony demokracji i wszelkie inne organizacje finansowane przez Georga Sorosa,postkomunę “zmianę” starbucks-komunę “razem” i sld-owców peselowców, giedroycistów, platformersów, nowoczereśniaków, narodowo socjalistyczną pseudoprawicę pisiorów agentów niemieckich działających na dawnych ziemiach rzeszy oraz ich gazety w Polsce, agentów rosyjskich, ukraińskich, amerykańskich i żydowskich. Dalej już można tylko wymieniać wodę, hemoglobinę, intronizacja, zakwasy, taka sytuacja, antykwariat itp 😉
i racja, i przesada… nie zapominaj Panie Mordechaju, że ni Polska jedna ma takie trudności o których piszesz. Krótko mówiąc racjonalna, nawet bolesna ocena jest na miejscu, ale biadolenie..? Fuuu.
Mi artykuł sie bardzo podoba – dotyka bardzo istotnego problemu, który umyka jesli nie większości to ogromnej części świadomych nawet Polaków. Krytyka Monroe, o ile zasadniczo konstuktywna i wartościowa, zdaje się pomijać jeden bardzo istotny fakt (który i w samym artykule moze nie został dostatecznie uwypuklony), że Polska jest nie tylko tam gdzie wytyczają to granice, ale jest tam, gdzie są Polacy. Obecnie na Kresach żyje 800 tysięcy Polaków, którzy wbrew szykanom i utrudnieniom twardo przyznaja sie do swojej Polskości. Szacunkowo jest tam około 2 i pół miliona Polaków, a do tego jeszcze ludność mieszana polskiego pochodzenia. Jakże mozna zapominac o nich i o ich zdaniu? O Polsce, która trwa w ich sercach i głowach? Jeśli pominięcie ich to nie przejaw małoduszności, to co najmniej karygodnej ignorancji.
Mimo kresowych korzeni, skłaniam się w stronę retoryki Gabisia. Etniczni Polacy czy obywatele państw kontrolujących nasze byłe Kresy, z polskim pochodzeniem, są złączeni z polskim narodem, ale już nie państwem, i musimy to wyraźnie rozgraniczyć. Niestety od pewnego czasu, zamiast łączyć członków narodu z kraju i zagranicy, staramy się traktować Polaków z byłych Kresów, jako naszą V kolumnę, która ma obowiązek być lojalna wobec naszego państwa, nie zaś naszego narodu.
obywatele z polskim pochodzeniem???
Co za ignorant z ciebie trolu? Postaw sobie granicę między twoim domem a domem sąsiada, wyobraź sobie, że tam jest Litwa a ty jesteś dalej w Polsce… I co sąsiad jest polskiego pochodzenia???
Nie. Tam mieszkają i żyją Polacy. I oni nie wyjechali nigdzie. To nie są emigranci. Oni żyją tam z dziada pradziada. To nie z ich winy ani tym bardziej woli wydarto ich od Polski. A przez takich tępaków jak ty, którzy uważacie, że Polacy tam mieszkający są mniej polscy niż wy, roi się od polityków temu przyklaskujących jak Dworczyk i Dziedziczak. Najpierw długo walczyli z ustawą o ludobójstwie na Wołyniu przychylając się do ukraińskiego zdania, mianowali ludzi na ambasadorów, którzy negują ludobójstwo i wybielają banderę, na Białorusi rozwalili Związek Polaków poprzez wsadzenie Borys-pijaczki, która lata temu związek rozwaliła.
A teraz chcą dobrać się do Litwy.
Powtarzanie doktryny Giedroycia świadczy o niedojrzałości politycznej i chyba mimo wszystko inteligencji. Łatwo jest prawić takie banały w imię politycznego partnerstwa. Tylko jeśli ktoś logicznie pomyśli, to ani Litwa, ani Białoruś, ani Ukraina na dzień dzisiejszy nie spełniają podstawowych warunków na kandydatów bycia partnerem
Rozumiem, że jeżeli ci “Polacy”, oprócz polskich korzeni mają także litewskie (żmudzkie), żydowskie, niemieckie etc. to mimo to są jedynie Polakami, a w żadnym stopniu Litwinami (Żmudzinami), Żydami, Niemcami etc. bo według ciebie jak już się polskie korzenie posiada to z definicji innych mieć nie można.
Nie oni są obywatelami tamtych krajów, część jest narodowości polskiej, a część (mieszańcy) ma polskie korzenie. Trudno zrozumieć ?
Najwyraźniej tak.
To, co większość “prawdziwych Polaków ” próbuje nazwać polskimi krasami wschodnimi, to w trzech czwartych są zienie Krasowe Wielkiego Księstwa Litewskiego. Ruskiego i Zmudzkiego. Po roz padzie Imperium Rosyjskiego w wyniku Rewolucji, powinny w pierwszej kolejności znaleźć się w granicach nowotworzących się państw,a nie Polski. To że Polska była w tym czasie silnejsz i dokonała wspólnie z bolszewikami po Traktacie Ryskim rozbioru tych ziem, nie oznacza, że one automatycznie stały się polskimi ziemiami etnicznymi. Na tych ziemiach, wyłączając wielkie miasta, jak Wilno czy Lwów, zamieszkiwało ponad 70% ludności litewskiej, rusińskiej i ukraińskiej. A więc jest to dodatkowy dowód, że to są ich etniczne ziemie. Dziś trudno i nieetyczni bałoby wmawiać Litwinom. że ich stolica Wilno jest na ziemiach kresowych Polski. Cały świat by nss wyśmiał jako niepoprawnych nacjonalistów. Podobne przykłady można mnożyć.
To, co większość “prawdziwych Polaków ” próbuje nazwać polskimi kresami wschodnimi, to w trzech czwartych są zienie Kresowe Wielkiego Księstwa Litewskiego. Ruskiego i Zmudzkiego. Po rozpadzie Imperium Rosyjskiego w wyniku Rewolucji, powinny w pierwszej kolejności znaleźć się w granicach nowotworzących się państw,a nie Polski. To że Polska była w tym czasie silnejsza i dokonała wspólnie z bolszewikami, po Traktacie Ryskim rozbioru tych ziem, nie oznacza, że one automatycznie stały się polskimi ziemiami etnicznymi. Na tych ziemiach, wyłączając wielkie miasta, jak Wilno czy Lwów, zamieszkiwało ponad 70% ludności litewskiej, rusińskiej i ukraińskiej. A więc jest to dodatkowy dowód, że to są ich etniczne ziemie. Dziś trudno i nieetycznie bałoby wmawiać Litwinom. że ich stolica Wilno jest na ziemiach kresowych Polski. Cały
Ale nikt tu nie mówi o ziemiach ani o ich odzyskiwaniu lecz o ludziach tam żyjących, którzy sa Polakami!!!
Jeszcze kilkadziesiąt lat temu na Wileńszczyźnie było więcej Rosjan, Żydów niż Litwinów!!! Oczywiście najwięcej było Polaków. Nikt nie mówi o inwazji, a o poszanowaniu praw mniejszości narodowych wynikających z międzynarodowych umów i traktatu litewsko-polskiego.
Pisanie o historii jest adekwatne jeśli podamy wszystkie fakty. A te są takie, że dzisiejsi obywatele zamieszkujący Litwę to nowolitwini
Agent wschodni? “w trzech czwartych są zienie Kresowe Wielkiego Księstwa Litewskiego. Ruskiego i Zmudzkiego. Po rozpadzie Imperium Rosyjskiego w wyniku Rewolucji, powinny w pierwszej kolejności znaleźć się w granicach nowotworzących się państw,a nie Polski.” kompletne pie…oły, bez komentarza… umiesz liczyć, licz na siebie, Polska miała wielkich Polaków, nieśli sprawę polską na zachód i budowali razem z innymi Polakami silną Polskę, Żmudzini i Rusini byli w międzyczasie marginalną sprawą o niskim potencjale takim jak bestialskie mordowanie niewinnych cywilów…
1. Bardzo chciałbym kiedyś przeczytać traktat pt.: “O etniczności ziemi”. Dzieło to rozstrzygałoby np. kwestię, komu przysługuje prawo etniczności: grupie Hotentotów nawróconych na chrześcijaństwo i mówiących po holendersku czy międzynarodówce białych entuzjastów, którzy przeszli na hotentocki i wiarę w Wielkiego Mzimu. Komu przysługuje kolonizowane terytorium, lokalnym odstępcom czy obcym kontynuatorom tradycji przodków? 2. Zwolennikom powyższej argumentacji umyka fakt, że w jej świetle Polska nadal okupuje etniczne ziemie Litwy, Białorusi i Ukrainy. Więc im się wydaje, że wielkodusznie wyciągają do sąsiadów rękę na zgodę, a tak naprawdę dają im intelektualny oręż do dalszych pretensji terytorialnych.
Jako stały czytlenik ma do twórców portalu prośbę. Czy byłaby możliwość podania źródła tego obrazka z całym herbem. Patrząc na niego widać po prawej stronie herb ziemie kaliskiej i przez wieki herb woj. kaliskiego. Wyszukuje wszystkiego na czym ten herb się znajduje. Będę bardzo wdzięczny.
Bliżej mi do Gabisia,niż do tych wypocin.