W 2013 r. obywatel Donald Trump napisał na Twitterze: „Wielu syryjskich rebeliantów to radykalni dżihadyści. Nie są naszymi przyjaciółmi i ich wspieranie nie służy naszemu narodowemu interesowi. Trzymajmy się z dala od Syrii!”. We wrześniu 2015 r. Trump oskarżył swoich republikańskich oponentów o chęć „rozpoczęcia III wojny światowej nad Syrią”. „Dajcie spokój. Wiecie, Rosja chce dopaść ISIS, prawda? My chcemy dopaść ISIS. Rosja jest w Syrii – może powinniśmy pozwolić im to zrobić? Pozwólmy im to zrobić” – przypomina na łamach Consortium News Ray McGovern, były wieloletni oficer CIA, który swego czasu przedstawiał regularne sprawozdania wywiadowcze prezydentowi Ronaldowi Reaganowi w latach 1981-1985.

11 września 2013 r., „The New York Times” gościło na swoich łamach rosyjskiego prezydenta Władimira Putina, w celu  „zwrócenia się bezpośrednio do narodu amerykańskiego i jego przywódców politycznych” w sprawie „ostatnich wydarzeń w Syrii” Tekst Putina został opublikowany pod tytułem: „Apel o ostrożność z Rosji”. Ostrzegł on, że militarny „atak Stanów Zjednoczonych przeciwko Syrii spowoduje więcej niewinnych ofiar i eskalację, potencjalnie rozprzestrzeniając konflikt daleko poza granicami Syrii (…) wyzwoli nową falę terroryzmu (…) Może naruszyć równowagę całego systemu międzynarodowego prawa i porządku”.



Trzy tygodnie przed ukazaniem się tekstu Putina, 21 sierpnia, nastąpił atak chemiczny na przedmieściach Damaszku w Ghoucie i natychmiast obwiniono prezydenta Syrii Baszara al-Asada. Wkrótce jednak pojawiły się liczne dowody na to, że incydent ten był prowokacją, która miała doprowadzić do bezpośredniego militarnego zaangażowania USA przeciwko Asadowi, aby uniemożliwić syryjskim siłom rządowym zachowanie rozpędu i pokonanie dżihadystycznych rebeliantów.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

W memorandum wysłanym do prezydenta Baracka Obamy, 6 września, na pięć dni przed artykułem Putina, członkowie Veterans Intelligence Professionals Sanity ostrzegli prezydenta Baracka Obamę przed możliwością, że incydent w Ghoucie był w rzeczywistości operacją typu false flag. Pomimo wyrażonych obaw, co do tego, że Stany Zjednoczone przeprowadzą atak, główne przesłanie Putina w jego artykule było pozytywne, mówiąc o rosnącym wzajemnym zaufaniu: „W ciągu ostatnich kilku dni pojawiła się nowa możliwość uniknięcia działań militarnych. Stany Zjednoczone, Rosja i wszyscy członkowie społeczności międzynarodowej muszą skorzystać z woli syryjskiego rządu, aby swój arsenał chemiczny poddać międzynarodowej kontroli w celu jego zniszczenia. Sądząc po wypowiedziach prezydenta Obamy, Stany Zjednoczone postrzegają to jako alternatywę dla działań wojskowych [W roku następnym broń chemiczna Syria została zniszczona pod nadzorem ONZ]. Z zadowoleniem przyjmuję chęć prezydenta do kontynuowania dialogu z Rosją w sprawie Syrii. Musimy współpracować, aby podtrzymać tę nadzieję (…) i skierować dyskusję z powrotem w stronę negocjacji. Jeśli uda nam się uniknąć użycia siły przeciwko Syrii, poprawi to atmosferę w stosunkach międzynarodowych i wzmocni wzajemne zaufanie (…) otworzy drzwi do współpracy w innych istotnych kwestiach.”

W obszernym wywiadzie z dziennikarzem Jeffreyem Goldbergiem opublikowanym w „The Atlantic” kilka lat później, w marcu 2016 r., Obama wykazał wielką dumę z powodu tego, że odmówił działania zgodnie z tym, co nazwał „waszyngtońskim podręcznikiem”. Powiedział rownież coś, co umknęło uwadze w establishmentowych mediów. Obama zwierzył się Goldbergowi, że w kluczowym ostatnim tygodniu sierpnia 2013 r. dyrektor Wywiadu Narodowego James Clapper złożył prezydentowi niezapowiedzianą wizytę, aby ostrzec go, że zarzut, iż Asad był odpowiedzialny za atak chemiczny w Ghoucie, to nie „prosty strzał” [w oryg.: not a slam dunk, Kresy.pl]. Clapper w ten sposób odwołał się do słów użytych przez byłego dyrektora CIA George’a Teneta, gdy ten w sposób nieprawdziwy scharakteryzował treść dowodów dotyczących broni masowego rażenia w Iraku, w grudniu 2002 r. w rozmowie prezydentem Georgem W. Bushem i wiceprezydentem Dickem Cheneyem. Dodatkowy dowód na to, że w Ghoucie miała miejsce operacja fałszywej flagi pojawił się w grudniu 2016 r. podczas zeznań w tureckim parlamencie.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Na początku września 2013 r., mniej więcej w tym samym czasie, kiedy pojawił się artykuł Putina, Obama opierał się presji ze strony zasadniczo wszystkich swoich doradców, aby wystrzelić rakiety manewrujące w kierunku Syrii i zaakceptował rosyjski układ, w którym Syria zrezygnowała ze swojej broni chemicznej. Obama podążał za opinią publiczną, ale musiał znosić publiczne oburzenie ze strony tych, którzy chcą, aby USA zaangażowały się militarnie w Syrii. W szczególności ze strony neokonserwatystów krytyka była bardzo ostra.

W swoim apelu o współpracę ze Stanami Zjednoczonymi, Putin podobno sam napisał następujące słowa: „Moje osobiste relacje z prezydentem Obamą cechuje rosnące zaufanie. Doceniam to. Dokładnie przestudiowałem jego przemówienie do narodu z wtorku. Nie zgodziłbym się z tym, co powiedział na temat amerykańskiej wyjątkowości, stwierdzając, że polityka Stanów Zjednoczonych jest tym, co odróżnia Amerykę. To czyni nas wyjątkowymi. Czymś niezmiernie niebezpiecznym jest zachęcanie ludzi do postrzegania siebie jako wyjątkowych, niezależnie od motywacji. Są duże kraje i małe kraje, bogaci i biedni, ci z długimi demokratycznymi tradycjami i ci, którzy wciąż znajdują drogę do demokracji. Ich polityka również się różni. Wszyscy jesteśmy różni, ale kiedy prosimy o Boże błogosławieństwo, nie wolno nam zapominać, że Bóg stworzył nas równymi”.

W ostatnich dniach doradca prezydenta Donalda Trumpa ds. bezpieczeństwa narodowego, John Bolton, nie pozostawił wątpliwości, że jest maskotką amerykańskiej wyjątkowości. Jego następstwem jest „prawo” Waszyngtonu do wysyłania swoich sił, bez zaproszenia, do krajów takich jak Syria. „Staraliśmy się przekazać wiadomość w ostatnich dniach, że jeśli nastąpi trzecie użycie broni chemicznej, reakcja będzie znacznie silniejsza” – powiedział Bolton w poniedziałek. „Mogę powiedzieć, że prowadziliśmy konsultacje z Brytyjczykami i Francuzami, którzy dołączyli do nas podczas drugiego ataku i oni również zgadzają się, że kolejne użycie broni chemicznej spowoduje znacznie silniejszą reakcję”.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Podobnie, jak we wrześniu 2013 r., syryjskie siły rządowe, przy wsparciu Rosji, zmuszają rebeliantów do defensywy, tym razem w prowincji Idlib, gdzie przebywa większość pozostałych dżihadystów. W niedzielę zaczęło się coś, co mogło być ostateczną rozgrywką w pięcioletniej wojnie. Ostrzeżenie Boltona o ataku chemicznym planowanym przez Asada nie ma większego sensu, ponieważ Damaszek wyraźnie wygrywa, a ostatnią rzeczą, jaką zrobiłby Asad, byłoby proszenie się od odwet USA.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Turcja zbroi islamistów w Syrii

Ambasador USA w ONZ, Nikki Haley, z niezwykłą sumiennością, obwiniła już Damaszek o atak chemiczny. Ostrzeżenia o bezpośrednim zaangażowaniu armii USA, o większej sile niż dwa wcześniejsze ataki Trumpa na Syrię, są zaproszeniem dla otoczonych dżihadystów do przeprowadzenia kolejnego ataku fałszywej flagi, aby dokładnie to osiągnąć. Niestety, wspomniany przez Putina pięć lat temu wzrost zaufania, nie tylko zniknął, ale prawdopodobieństwo amerykańsko-rosyjskiego konfliktu zbrojnego w tym regionie wzrosło jak nigdy wcześniej. Siedem dni przed publikacją artykułu Putina, obywatel Donald Trump napisał na Twitterze: „Wielu syryjskich rebeliantów to radykalni dżihadyści. Nie są naszymi przyjaciółmi i ich wspieranie nie służy naszemu narodowemu interesowi. Trzymajmy się z dala od Syrii!”.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

We wrześniu 2015 r. Trump oskarżył swoich republikańskich oponentów o chęć „rozpoczęcia III wojny światowej nad Syrią”. „Dajcie spokój. Wiecie, Rosja chce dopaść ISIS, prawda? My chcemy dopaść ISIS. Rosja jest w Syrii – może powinniśmy pozwolić im to zrobić? Pozwólmy im to zrobić”. W zeszłym tygodniu Trump ostrzegł Rosjan i Syrię, aby nie atakowali prowincji Idlib. Trump mierzy się prawdopodobnie ze swoją największą próbą jako prezydent: czy jest w stanie oprzeć się neokonserwatywnym doradcom i nie zaatakować Syrii, podobnie, jak uczynił to wcześniej Obama, czy też zaryzykować wojnę na większą skalę, chęć wywołania której zarzucał swoim republikańskim przeciwnikom.

Ray McGovern

Reklama





Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

1 odpowieź

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz