Kłamstwo o „homofobicznym” ataku podpaliło Hiszpanię

Homoseksualista z Madrytu wpierw postawił na nogi postępową część Hiszpanii, aby po trzech dniach przyznać się do kłamstwa na temat „homofobicznego” ataku. Nieprawdziwa informacja nie przeszkodziła jednak rządzącej lewicy w rozpoczęciu kolejnej krucjaty przeciwko opozycyjnej prawicy.

Dwudziestoletni mieszkaniec osiedla Malasaña w centrum hiszpańskiej stolicy w niedzielę wieczorem zgłosił się na policję. Na swoich pośladkach miał zrobiony nożem, wulgarny napis, który według jego pierwotnych zeznań miał zostać zrobiony podczas ataku na niego ze strony ośmiu „homofobów”. O sprawie zrobiło się głośno już dzień później, a w największych miastach Hiszpanii odbyły się demonstracje solidarnościowe z ranionym homoseksualistą.

Szybko okazało się jednak, że cała sprawa została sfingowana. Mężczyzna przyznał się bowiem do składania fałszywych zeznań. Tak naprawdę został on okaleczony podczas homoseksualnych zabaw przez znaną mu osobę. Hiszpańskie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych poinformowało jednocześnie, że wersji o przeprowadzeniu jakiegokolwiek ataku nie potwierdziły nagrania z monitoringu zamontowanego na wspomnianym osiedlu.

Rządowa szopka

Nietrudno było się domyślić, że cała sprawa zostanie wykorzystana do swoich celów przez rządzącą krajem koalicję Hiszpańskiej Socjalistycznej Partii Robotniczej (PSOE) i radykalnie lewicowego Podemos. Zwłaszcza biorąc pod uwagę lipcową histerię hiszpańskiej lewicy, gdy śmierć po napadzie dokonanym przez kilku napastników poniósł 24-letni homoseksualista. Już wówczas rząd Pedro Sáncheza atakował opozycyjną prawicę, a sympatycy PSOE i Podemos wzniecali zamieszki na ulicach hiszpańskich miast.

Sam szef rządu odniósł się do całej sprawy jeszcze przed ujawnieniem całej mistyfikacji. Zapowiedział zwołanie na piątek specjalnego posiedzenia działającej przy hiszpańskim MSW komisji ds. monitorowania przestępstw z nienawiści. Sánchez nie odwołał spotkania nawet po ujawnieniu informacji o sfingowaniu ataku przez mieszkańca Madrytu. Stwierdził bowiem, że Hiszpania i tak boryka się z problemem rosnącej liczby ataków na mniejszości seksualne.

Wtórował mu minister spraw wewnętrznych Fernando Grande-Marlaska. Obaj politycy powoływali się na dane o rzekomym wzroście o 10 proc. liczby przestępstw popełnianych z nienawiści. Ma on uzasadniać konieczność stworzenia nowych środków i instrumentów mających pomóc w ograniczeniu skali podobnych wydarzeń. Tym samym tylko w pierwszym półroczu bieżącego roku do hiszpańskich służb miało wpłynąć 610 skarg dotyczących złamania prawa w tym zakresie.

Zmuszanie służb

Wspomniane posiedzenie komisji działającej przy MSW zakończyło się przyjęciem nowych planów dotyczących walki z „homofobią”. Przede wszystkim bardziej zaangażowane w tę sprawę mają być Policja Narodowa i Gwardia Cywilna. To w ich strukturach mają powstać specjalne grupy zajmujące się zwalczaniem przypadków przestępstw popełnianych z nienawiści. Jednym z ich zadań ma być ponadto przeprowadzenie szkoleń w tym zakresie wśród funkcjonariuszy obu służb.

Resort kierowany przez Grande-Marlaskę zobowiązał się również do wzmocnienia mechanizmów koordynacyjnych pomiędzy organami zajmującymi się bezpieczeństwem państwa i przeciwdziałaniem przestępczości. W tym celu powiększone o nowe etaty ma zostać Krajowe Biuro ds. Zwalczania Przestępstw z Nienawiści, założone w 2018 roku w celu doradzania rządowi w zakresie przyjmowania polityk publicznych odnoszących się do tego zjawiska.

Z nowych pomysłów rządzących nie są jednak zadowolone policyjne związki zawodowe. Oskarżają oni szefa MSW o „krycie się za ich plecami”, aby nie musiał on brać żadnej odpowiedzialności za ostatnie wydarzenia. Związkowcy twierdzą, że Grande-Marlaska w swoich politycznych deklaracjach nie zachował wystarczającej ostrożności, dlatego po ujawnieniu fałszywych zeznań homoseksualisty musi zrzucić całą brudną robotę na podległych mu mundurowych.

Prawica pod ostrzałem…

Przedstawiciele hiszpańskich policjantów nawiązali w ten sposób do kampanii rozpoczętej przez rządzącą lewicę oraz sprzyjające jej media. Sprawa madryckiego homoseksualisty od razu została bowiem wykorzystana do ataków na zdominowaną przez prawicę opozycję. Tym razem najmocniej oberwało się narodowo-konserwatywnemu VOX-owi, choć niemającą tak naprawdę miejsca napaść powiązano również z dużo bardziej umiarkowaną Partią Ludową (PP).

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Warto zresztą wspomnieć, że Grande-Marlaska miał już we wtorek wiedzieć o oszustwie dokonanym przez 20-letniego mężczyznę. Nie przeszkodziło mu to jednak powiązać wszystkich przestępstw nienawiści z VOX-em, a także nazwać ugrupowanie „wylęgarnią” dokonujących ich osób. Słowa szefa MSW znalazły spory rezonans wśród lewicowców demonstrujących swoją solidarność z rzekomo zaatakowanym homoseksualistą. W trakcie swoich protestów nazywali oni Santiago Abascala, czyli lidera VOX-u, „mordercą”.

Zobacz także: Hiszpania: władze usuwają pomnik Jana Pawła II, monument Che Guevary zostaje

VOX i PP domagają się z tego powodu dymisji szefa MSW. Ludowcy uważają, że całościowo nie radzi on sobie z kierowaniem tak ważnym ministerstwem. Ponadto PP ustami swojego lidera, Pablo Casado, domagają się od Grande-Marlaski potępienia regularnych ataków fizycznych na działaczy młodzieżówki centroprawicy w Kraju Basków. Lewicowy polityk ma bowiem traktować w sposób wybiórczy przypadki przestępstw popełnianych z nienawiści.

…chce walczyć z „homofobią”

Ataki na prawicę za pośrednictwem kłamstwa o „homofobicznym” napadzie nie zmieniły jednak podejścia samych konserwatystów, udowadniających za wszelką cenę brak związków z osobami niechętnymi ruchowi LGBT. Przykładem może być artykuł w prawicowym dzienniku „La Razon”. Jego autor stara się w nim udowodnić, że „Madryt jest bardziej liberalny niż przedstawiają to jego oszczercy”.

Podobnie ma być zresztą z całą Hiszpanią. Konserwatywna gazeta wskazuje choćby na rankingi prowadzone przez organizacje mniejszości seksualnych. Hiszpania plasuje się więc na ósmym miejscu wśród państw najbardziej tolerancyjnych i przyjaznych państw na świecie dla przedstawicieli ruchu LGBT. Dodatkowo kraj ogółem ma należeć do jednych z najbezpieczniejszych na świecie, bo na 100 tysięcy mieszkańców odnotowuje się w nim 0,63 zabójstw i 3,4 gwałtów rocznie.

„La Razon” co prawda krytykuje upolitycznienie kwestii ataków na homoseksualistów przez lewicę, ale jednocześnie popiera walkę ze zjawiskiem „homofobii”. Odpowiednie zaplanowanie polityk publicznych mających chronić mniejszości seksualne ma jednak zależeć od uczciwego podejścia do danych. Według konserwatywnego dziennika, tylko w ten sposób możliwa jest budowa społeczeństwa rzeczywiście akceptującego różnorodność.

Marcin Ursyński

Czytaj kolejny artykuł
0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz